Na pierwszy rzut oka Skoda Superb wygląda jak typowa rodzinna limuzyna. Duża, wygodna i stworzona przede wszystkim z myślą o długich trasach. Pod maską może jednak kryć się coś, czego po takim samochodzie raczej się nie spodziewamy. W tym przypadku mamy 2.0 TSI 265 KM 4×4 DSG, a do 100 km/h Superb rozpędza się w zaledwie 5,6 sekundy.
Nie mamy tutaj sportowej odmiany RS, jak w przypadku Octavii, ale Superb potrafi być naprawdę szybki, a jednocześnie nadal pozostaje dużą i wygodną limuzyną, którą bez problemu można wykorzystać na co dzień. Czy to faktycznie udane połączenie? Sprawdzamy w naszym teście.
Sportline dodaje charakteru
Nowa Skoda Superb jest już nam dobrze znana, dlatego tym razem nie będziemy ponownie analizować każdego elementu jej nadwozia. W poprzednim teście dokładnie przyglądaliśmy się zmianom, jakie przyniosła czwarta generacja. Tym razem skupimy się przede wszystkim na tym, jak prezentuje się Superb w wersji Sportline.
Nasz egzemplarz otrzymaliśmy w lakierze Czerwień Carmine Metalizowany, za który trzeba dopłacić 3600 zł. Do tego dochodzą 19-calowe czarne obręcze Torcular za 3100 zł. I trzeba przyznać, że te felgi wyglądają naprawdę świetnie. Czerń bardzo dobrze pasuje do czerwonego nadwozia, a duży rozmiar kół sprawia, że Superb prezentuje się znacznie ciekawiej niż na mniejszych obręczach.
Do tego dochodzi czarna ramka grilla, czarne dodatki charakterystyczne dla Sportline oraz czarna lotka na klapie bagażnika. Niby są to drobne elementy, ale razem wyraźnie zmieniają odbiór samochodu. Superb nadal jest dużą i elegancką limuzyną, ale w tej konfiguracji zdecydowanie ma więcej charakteru.
Sportline to zresztą nie tylko wygląd. Samochód ma zawieszenie obniżone o 15 mm, co dobrze pasuje do wersji z 265-konnym 2.0 TSI i napędem 4×4. Nie robi z Superba samochodu sportowego, ale pozwala mu wyglądać nieco bardziej dynamicznie.
W naszym egzemplarzu znalazły się również reflektory Top LED Matrix Beam. To przede wszystkim wyposażenie, które docenimy po zmroku, ale smukłe reflektory dobrze pasują również do nowoczesnego przodu samochodu.
W tej konfiguracji Superb zachowuje elegancję dużej limuzyny, ale zyskuje wyraźnie bardziej dynamiczny wygląd. Czerwony lakier, czarne dodatki i 19-calowe felgi dobrze podkreślają charakter wersji Sportline.
Skoda Superb ma 4912 mm długości, 1849 mm szerokości i 1481 mm wysokości, a jej rozstaw osi wynosi 2841 mm. To naprawdę spory samochód, a takie wymiary od razu obiecują dużo miejsca w środku. I jak się później okazuje, nie są to tylko liczby z tabelki.
Skoda Superb Sportline ma zupełnie inny styl
Wnętrze Skody Superb Sportline ma zupełnie inny styl niż testowana przez nas wcześniej odmiana L&K. Zamiast typowo luksusowego charakteru mamy tutaj bardziej sportowy klimat, ale bez przesadnego epatowania sportowymi dodatkami. Zastosowano tapicerkę Suedia Sportline, łączącą materiał Artvelour ze sztuczną skórą, a całość uzupełniają odpowiednie dekory i oświetlenie ambientowe.
Najwięcej charakteru mają oczywiście przednie fotele. Sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami wyglądają świetnie i od razu pokazują, że nie siedzimy w zwykłej odmianie Superba. Mają też wyraźnie zaznaczone trzymanie boczne. Dla jednych będzie to zaleta, ale nie każdemu taki charakter fotela przypadnie do gustu. Nam zabrakło natomiast nieco wyższych zagłówków, ponieważ ich górna część kończy się trochę za nisko.
Poza tym trudno narzekać na ich wyposażenie. Są w pełni elektrycznie regulowane, mają pamięć ustawień, pneumatyczną regulację odcinka lędźwiowego oraz zaawansowany masaż z 8 programami. Jest też Smart Comfort Entry, dzięki któremu po otwarciu drzwi przedni fotel może przesunąć się do tyłu nawet o 10 cm. Niby drobiazg, ale przy częstym wsiadaniu i wysiadaniu okazuje się całkiem wygodny.
Sportline dobrze wygląda również w mniej oczywistych miejscach. Boczki drzwi od wewnątrz pokryto materiałem Artvelour, pojawiają się dekoracyjne elementy, a po zmroku całość uzupełnia oświetlenie ambientowe. Jest sportowo, ale nadal elegancko.
Pod względem jakości wykonania również trudno mieć większe zastrzeżenia. Materiały są przyjemne w dotyku, wszystko zostało dobrze spasowane, a wnętrze sprawia wrażenie solidnego. Oczywiście trzeba pamiętać, że Sportline jest jedną z wyższych wersji wyposażenia, więc nie wszystkie zastosowane tutaj materiały znajdziemy w tańszych odmianach.
Smart Dials doceniliśmy szczególnie zimą
Smart Dials mieliśmy już okazję poznać tej zimy, kiedy testowaliśmy Skodę Kodiaq Sportline 2.0 TDI 193 KM DSG 4×4. I właśnie wtedy przekonaliśmy się, jak bardzo takie rozwiązanie ma sens w codziennym użytkowaniu.
Wyobraźcie sobie, że rano wsiadacie do samochodu, a na zewnątrz jest -15 stopni. W takiej sytuacji ostatnią rzeczą, na jaką mamy ochotę, jest zdejmowanie rękawiczek tylko po to, żeby trafić palcem w odpowiednie miejsce na ekranie dotykowym. Ze Smart Dials nie ma tego problemu. Pokrętło można obsługiwać w rękawiczce, ustawić temperaturę, zmienić siłę nawiewu czy włączyć podgrzewanie fotela. To drobiazg, ale właśnie w takich momentach docenia się go najbardziej.
Same Smart Dials wyglądają jak trzy zwykłe pokrętła z niewielkimi kolorowymi wyświetlaczami, ale każde z nich może obsługiwać kilka funkcji. Skrajne odpowiadają za temperaturę, ale możemy nimi również sterować podgrzewaniem i wentylacją foteli. Środkowe służy do regulacji siły nawiewu i jego kierunku, choć można przypisać mu także inne funkcje, na przykład zmianę trybów jazdy czy głośności.
Funkcję zmieniamy poprzez wciśnięcie pokrętła, a później po prostu nim obracamy. Nie trzeba wchodzić do menu ani szukać odpowiedniej opcji na ekranie. Po kilku dniach korzystamy z tego praktycznie odruchowo.
Smart Dials nie są efektownym gadżetem dla samego efektu. Ich największą zaletą jest to, że najważniejsze funkcje obsługujemy szybko i bez odrywania uwagi od drogi. Zimą docenimy również możliwość korzystania z nich w rękawiczkach.
Duży ekran, który szybko przestaje przeszkadzać
Przed kierowcą znajduje się 10-calowy Virtual Cockpit. Jest czytelny, działa szybko i pozwala dopasować sposób prezentowania informacji do własnych preferencji. Nie jest to rozwiązanie, przy którym trzeba długo zastanawiać się, gdzie znaleźć potrzebne dane.
Więcej uwagi zwraca oczywiście 13-calowy ekran systemu multimedialnego. Początkowo wydaje się naprawdę duży, ale po kilku dniach przestajemy na niego zwracać uwagę. Co więcej, jego rozmiar ma swoje zalety. Menu jest przejrzyste, grafiki wyglądają dobrze, a na ekranie możemy jednocześnie wyświetlać kilka informacji.
System działa szybko i daje sporo możliwości personalizacji. Oczywiście mamy również bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay. Z tych rozwiązań korzystaliśmy najczęściej, bo fabryczna nawigacja nie jest tak wygodna jak Google Maps czy Waze.
W naszym samochodzie za nagłośnienie odpowiada 8 głośników. Jeżeli komuś zależy na lepszym brzmieniu, może zamówić opcjonalny system Canton. W Sportline nie jest on wyposażeniem standardowym.
Znalazło się również miejsce na jeden z bardziej praktycznych gadżetów Simply Clever – czyścik do ekranu. Przy tak dużym wyświetlaczu szybko okazuje się, że to wcale nie jest zbędny gadżet.
Tutaj Superb naprawdę ułatwia życie
Duża część zalet wnętrza Superba nie wynika z efektownych gadżetów, ale z drobnych rzeczy, które zaczynamy doceniać dopiero po kilku dniach. Przeniesienie wybieraka DSG na kolumnę kierownicy pozwoliło wygospodarować więcej miejsca na tunelu środkowym.
Znajdziemy tutaj między innymi bezprzewodową ładowarkę z chłodzeniem, dwa porty USB-C, uchwyty na napoje i spory schowek z organizerami. Jest też klasyczny schowek przed pasażerem oraz duże kieszenie w drzwiach.
Skoda pomyślała nawet o wideorejestratorze. W okolicy lusterka wstecznego znajduje się dodatkowe gniazdo USB-C, więc nie trzeba prowadzić przewodu przez całą deskę rozdzielczą.
To właśnie takie drobiazgi sprawiają, że Superb po prostu dobrze sprawdza się na co dzień.
Z tyłu miejsca jest naprawdę dużo
Rozmiary Superba robią swoje. Miejsca w kabinie jest naprawdę sporo, a szczególnie dobrze widać to na tylnej kanapie. Nawet przy wysokich osobach siedzących z przodu pasażerowie z tyłu nadal mają mnóstwo przestrzeni na nogi.
Siedzisko jest odpowiednio długie i zapewnia dobre podparcie ud, więc dłuższa podróż nie powinna być problemem. Z przodu również trudno narzekać na komfort, choć mocno wyprofilowane sportowe fotele nie każdemu muszą odpowiadać.
Pasażerowie tylnej kanapy mają do dyspozycji nawiewy, dodatkowe porty USB-C, szeroki podłokietnik z uchwytem na telefon oraz pojemne kieszenie w drzwiach. Przy tak dużym samochodzie trochę szkoda, że zabrakło roletek w bocznych szybach.
645 litrów na bagaż
Na końcu zostaje jeszcze bagażnik. 645 litrów pojemności daje naprawdę spore możliwości i bez problemu pozwala zapakować bagaż całej rodziny.
Do dyspozycji mamy haczyki i siatki na zakupy, uchwyt do mocowania bagażu, cięgna pozwalające złożyć tylne oparcia oraz gniazdo 12V. Z lewej strony znalazł się dodatkowy schowek, a pod podłogą naszego egzemplarza mamy koło dojazdowe.
I chyba właśnie tak najlepiej opisać wnętrze Superba Sportline. Nie próbuje być najbardziej efektowne na rynku, ale bardzo dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Dostajemy dużo miejsca, świetną funkcjonalność i trochę sportowego charakteru, którego w dużej limuzynie wcale nie musimy się spodziewać.
Jaki silnik wybrać?
Jedną z największych zalet Skody Superb jest różnorodność dostępnych napędów. Mamy benzyniaki, hybrydy plug-in, a nawet diesle. W zależności od wersji współpracują one z 6- lub 7-biegową skrzynią DSG, natomiast większość odmian ma napęd na przednią oś. Wyjątkiem są topowe wersje – 2.0 TSI 265 KM oraz 2.0 TDI 193 KM, które dostępne są również z napędem 4×4.
Jeżeli nie potrzebujecie szczególnie dynamicznego samochodu, 1.5 TSI 150 KM może być całkiem rozsądnym wyborem. 9,2 sekundy do setki nie jest przecież złym wynikiem, a przy obecnych drogach i ograniczeniach trudno powiedzieć, że potrzebujemy znacznie więcej. Do tego mniejszy silnik powinien odwdzięczyć się niższym zużyciem paliwa.
Jeżeli natomiast sporo jeździcie w trasie, zdecydowanie warto zainteresować się dieslem. 2.0 TDI 150 KM naprawdę potrafi być oszczędny. Mieliśmy okazję sprawdzić go już w zeszłym roku i byliśmy pozytywnie zaskoczeni jego spalaniem. Jeżeli jesteście ciekawi, jak wypadł w naszym teście, znajdziecie go tutaj: Skoda Superb 2.0 TDI 150 KM DSG.
Tym razem dostaliśmy jednak do testu topową odmianę 2.0 TSI 265 KM 4×4 DSG. I tutaj naprawdę jest czego oczekiwać. Silnik rozwija 400 Nm momentu obrotowego, które dostępne są już od 1650 obr./min. Co ciekawe, maksymalny moment pojawia się więc wcześniej niż w 2.0 TDI 193 KM.
Efekt? 5,6 sekundy do 100 km/h i prędkość maksymalna wynosząca 250 km/h. Superb potrafi więc naprawdę mocno przyspieszyć, choć za kierownicą wcale nie mamy wrażenia, że jedziemy samochodem nastawionym wyłącznie na osiągi. I właśnie to jest w tym połączeniu najciekawsze.
Jest jednak druga strona medalu. Spalanie. W naszym przypadku średnio było to około 7,4–7,9 l/100 km, więc zdecydowanie więcej niż w testowanym wcześniej dieslu. Na szczęście Superb ma 66-litrowy zbiornik paliwa, dlatego nie musimy co chwilę szukać stacji.
Jak to jeździ?
Skoda Superb Sportline otrzymała progresywny układ kierowniczy oraz sportowe zawieszenie obniżone o 15 mm. W naszym egzemplarzu znalazło się również adaptacyjne zawieszenie, które daje naprawdę sporo możliwości ustawień. Możemy więc dopasować charakter samochodu do własnych preferencji, ale niezależnie od wybranego trybu czuć, że Sportline poszło trochę bardziej w stronę prowadzenia niż komfortu.
Nie chodzi o to, że Superb nagle stał się twardym samochodem. Nadal jest wygodny i bardzo dobrze nadaje się do pokonywania długich tras. Wyciszenie również stoi na dobrym poziomie, choć przy wyższych prędkościach do kabiny zaczynają docierać szumy od opon. Nie są one szczególnie uciążliwe, ale można je zauważyć podczas jazdy autostradowej.
Największy niedosyt pozostawia komfort zawieszenia. Adaptacyjne amortyzatory pozwalają szeroko zmieniać charakter samochodu, ale nawet w najbardziej komfortowym ustawieniu naszym zdaniem jest trochę zbyt twardo. Do tego dochodzą 19-calowe obręcze, które również nie pomagają w tłumieniu nierówności. Na lepszych drogach wszystko jest w porządku, ale na gorszej nawierzchni zawieszenie potrafi dać o sobie znać. Komfort mógłby być po prostu nieco wyższy, szczególnie w samochodzie tej klasy.
Pod względem prowadzenia trudno natomiast Superbowi cokolwiek zarzucić. Samochód prowadzi się bardzo pewnie, dobrze trzyma się drogi i błyskawicznie reaguje na ruchy kierownicą. Progresywny układ kierowniczy sprawia, że samochód chętnie wykonuje polecenia kierowcy, a napęd 4×4 zapewnia odpowiednią trakcję również wtedy, gdy zaczniemy wykorzystywać możliwości 265-konnego silnika.
A tych możliwości zdecydowanie tutaj nie brakuje. Superb Sportline 2.0 TSI 265 KM 4×4 DSG jest naprawdę szybkim samochodem. 5,6 sekundy do 100 km/h w dużej limuzynie robi wrażenie, szczególnie kiedy przypomnimy sobie, że nadal możemy nią spokojnie jechać w długą trasę. Kiedy jednak mamy ochotę mocniej wcisnąć pedał gazu, Superb pokazuje zupełnie inne oblicze.
7-biegowa skrzynia DSG generalnie działa tak, jak tego oczekujemy. Zmienia przełożenia płynnie, zazwyczaj trafnie dobiera bieg i dobrze współpracuje z silnikiem. Zdarza jej się jednak przy wolnym ruszaniu lekko szarpnąć. Nie jest to coś, co mocno przeszkadza, ale przy spokojnej jeździe można to wyczuć.
I tutaj dochodzimy do najważniejszego wniosku. Sportline prowadzi się świetnie, ale coś za coś. Dostajemy bardziej bezpośredni układ kierowniczy, obniżone zawieszenie, mocny silnik i napęd 4×4, dzięki czemu Superb potrafi dać kierowcy sporo frajdy. Jednocześnie komfort jest trochę niższy niż w odmianie L&K, którą mieliśmy okazję wcześniej testować.
Czy to wada? Niekoniecznie. Po prostu trzeba zdecydować, czego oczekujemy od Superba. Jeżeli zależy nam przede wszystkim na komforcie i spokojnym pokonywaniu długich tras, L&K będzie lepszym wyborem. Jeżeli natomiast chcemy mieć dużą, wygodną limuzynę, która w razie potrzeby potrafi naprawdę szybko pojechać i daje kierowcy trochę więcej frajdy, Sportline ma zdecydowanie więcej sensu.
Ekonomia? Tutaj Superb ma problem
I właśnie tutaj pojawia się największa wada tej wersji Superba. 2.0 TSI o mocy 265 KM, skrzynia DSG i napęd 4×4 zapewniają świetne osiągi, ale trudno oczekiwać, żeby taki zestaw był szczególnie oszczędny.
W mieście Skoda Superb 2.0 TSI 265 KM 4×4 DSG zużywa około 10–11 l/100 km. To jednak nie koniec, bo bez większego problemu udawało nam się uzyskać wyniki w okolicach 13–14 l/100 km. Najniższe spalanie, jakie osiągnęliśmy podczas całego tygodnia testu, wyniosło około 9,5 l/100 km. Był to spokojny przejazd wieczorem, kiedy ruch był niewielki.
Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja w trasie. Przy 100 km/h możemy zejść poniżej 7 l/100 km, przy 120 km/h spalanie wzrasta do około 7,5 l/100 km, a przy 140 km/h dochodzi do 9 l/100 km. Jak na samochód z takim silnikiem i napędem na cztery koła nie są to złe wyniki. Problemem pozostaje przede wszystkim jazda miejska, gdzie zużycie paliwa mogłoby być wyraźnie niższe.
Tym bardziej że na tle nowoczesnych hybryd spalanie na poziomie 10–11 l/100 km, a chwilami nawet 13–14 l/100 km, nie wygląda już najlepiej. Jeśli często poruszamy się po mieście, warto dobrze przemyśleć wybór tej wersji.
Z drugiej strony trudno mieć pretensje do Superba za samo spalanie. 265 KM, 400 Nm i napęd 4×4 muszą swoje kosztować. Jeśli wybieramy tę odmianę, robimy to przede wszystkim dla osiągów i przyjemności z jazdy, a nie dla oszczędności.

Skoda Superb ma naprawdę sporo wersji
Obecnie obowiązuje cennik promocyjny, ale my tym razem skupimy się na cenach katalogowych. A jest w czym wybierać, bo Skoda Superb występuje w naprawdę wielu konfiguracjach.
Mamy oczywiście liftbacka i kombi, a każda z tych wersji dostępna jest aż w 29 wariantach. Do tego dochodzą odmiany plug-in hybrid – po pięć dla każdej wersji nadwozia, choć w przypadku kombi nie znajdziemy najmocniejszego 1.5 TSI PHEV o mocy 272 KM.
Jeżeli chodzi o wyposażenie, mamy wersje Essence, Selection, Drive, Drive Business, L&K i Sportline. Do wyboru są silniki 1.5 TSI mHEV 150 KM DSG, 2.0 TSI 204 KM DSG, 2.0 TSI 265 KM DSG 4×4, 2.0 TDI 150 KM DSG oraz 2.0 TDI 193 KM DSG 4×4. Do tego dochodzą hybrydy plug-in: 1.5 TSI PHEV 204 KM DSG, a w liftbacku również 272-konna odmiana tego układu.
Ceny katalogowe zaczynają się od 160 100 zł za liftbacka i 167 200 zł za kombi. Na drugim końcu cennika znajdziemy odpowiednio 240 950 zł i 247 950 zł. Jak na samochód tej wielkości wybór jest więc naprawdę spory.
Jeżeli ktoś nie potrzebuje mocnego silnika ani bogatej wersji wyposażenia, już bazowy Superb nie wygląda źle. W standardzie znajdziemy między innymi tapicerkę Design Selection Studio, 16-calowe obręcze, dwustrefową klimatyzację, 10-calowy system infotainment, podgrzewane przednie fotele, reflektory Full LED, tylne czujniki parkowania, kamerę cofania, 10-calowy Virtual Cockpit oraz asystenta pasa ruchu.
My oczywiście dostaliśmy coś znacznie ciekawszego. Superb 2.0 TSI 265 KM DSG 4×4 w wersji Selection kosztuje od 215 450 zł, natomiast testowana przez nas odmiana Sportline to już 238 000 zł.
I tutaj wyposażenie jest już naprawdę bogate. W porównaniu z bazową wersją dostajemy między innymi trójstrefową klimatyzację, sportowe zawieszenie obniżone o 15 mm, progresywny układ kierowniczy, Drive Mode Select, bezdotykowo otwieraną klapę bagażnika, 13-calowy system infotainment, bezprzewodową ładowarkę indukcyjną z wentylacją, dźwiękochłonne szyby boczne, wnętrze Design Selection Suedia Sportline oraz podgrzewaną trójramienną kierownicę z manetkami do zmiany biegów. Do tego dochodzą 18-calowe obręcze kół.
Oczywiście lista opcji jest jeszcze długa. Jeżeli chcemy dorzucić system nagłośnienia Canton, trzeba dopłacić 3400 zł. Panoramiczny dach kosztuje natomiast 6500 zł, ale jest dostępny wyłącznie w kombi. Pakiet Infotainment Plus z wyświetlaczem Head-Up to kolejne 2500 zł. Za pakiet Family&Business z takimi dodatkami jak roletki, pojemniki na odpadki, uchwyty na tablet czy pakiet komfortowego snu zapłacimy 2400 zł. W Sportline możemy natomiast dobrać pakiet DCC Plus za 4200 zł.
Jak widać, możliwości konfiguracji Superba jest naprawdę sporo. My jednak skupimy się przede wszystkim na tym, jak w praktyce wypada połączenie 2.0 TSI 265 KM, napędu 4×4 i wersji Sportline. W końcu przy cenie 238 tys. zł oczekiwania są już całkiem spore.
I właśnie tutaj zaczyna się robić ciekawie, bo konkurencja dla tak dużych limuzyn jest coraz mniejsza. Ostatnimi samochodami o podobnych gabarytach, którymi mieliśmy okazję jeździć, były chińskie Bestune B70 i JAC JS7. Tyle że podobne wymiary to jeszcze nie wszystko i pod względem całokształtu trudno stawiać je na równi z Superbem.
Jeżeli więc szukamy bezpośredniej konkurencji dla dużej Skody, znacznie bliżej będzie nam do Toyoty Camry. I właśnie z takimi samochodami Superb ma dziś najwięcej wspólnego.
Skoda Superb 2.0 TSI 265 KM 4×4 – nasza opinia
Skoda Superb Sportline 2.0 TSI 265 KM 4×4 DSG to ciekawa alternatywa dla osób, które od dużej limuzyny oczekują czegoś więcej niż tylko komfortu. Mamy świetne osiągi, pewne prowadzenie, przestronne wnętrze i ogromny bagażnik. Do tego dochodzi atrakcyjny wygląd, szczególnie w takiej konfiguracji jak nasza.
Nie wszystko jest jednak idealne. Spalanie w mieście potrafi być naprawdę wysokie, a zawieszenie mogłoby zapewniać nieco więcej komfortu, nawet w najbardziej miękkim ustawieniu. Pod tym względem lepiej wypada odmiana L&K.
Czy mimo to warto? Jeśli zależy nam na osiągach i bardziej sportowym charakterze, zdecydowanie tak. Jeżeli jednak ważniejszy jest komfort i oszczędność, lepiej spojrzeć na inną wersję. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć przestronność i praktyczność Superba z osiągami, jakich trudno spodziewać się po rodzinnej limuzynie.




























