Od wielu lat Ssangyong kojarzony był z przestarzałymi technologicznie samochodami terenowymi, które skierowane były do dość wąskiej grupy docelowej, dlatego pomimo przeszło sześćdziesięcioletniej historii wciąż pozostaje niszową marką. W ostatnim czasie Koreańczycy zwrócili swoją uwagę na najdynamiczniej rozwijające się segmenty na rynku motoryzacyjnym i wprowadzili do oferty modele, które mogą zainteresować zdecydowanie szerszą grupę odbiorców.
Półtora roku po wprowadzeniu na rynek modelu Tivoli nadal jest on bardzo rzadkim widokiem na naszych ulicach. Czy oznacza to, że okazał się porażką? Jeśli skupilibyśmy się tylko i wyłączenie na jakości wykonania, wrażeniach z jazdy oraz wyposażeniu to mógłbym śmiało powiedzieć, że w niczym nie odstaje od konkurencji, natomiast atrakcyjne ceny powinny zachęcać do zakupu. Problemem jest jednak słaba rozpoznawalność oraz niska renoma marki w wyniku czego wiele osób podchodzi do ich samochodów ze sporym uprzedzeniem. Bez wątpienia zyskują one przy bliższym poznaniu kiedy możemy w pewnym stopniu zapomnieć o znaczku widniejącym na atrapie chłodnicy i skupiamy się przede wszystkim na frajdzie z jazdy. Ssangyong Tivoli to flagowy model koreańskiego koncernu, który miałem okazję poznać już bardzo dobrze, jednak tym razem mogłem się nim wybrać w dalszą podróż i sprawdzić jak sobie radzi w gorszych warunkach atmosferycznych.
Wnętrze i wyposażenie
Jeśli porównamy wnętrze Tivoli do poprzednich modeli koreańskiego koncernu to zauważymy wiele korzystnych zmian w stylistyce oraz ergonomii. Miałem okazję jeździć starymi Ssangyong-ami, dlatego trudno nie docenić mi ogromu pracy jaki został włożony w zaprojektowanie wnętrza Tivoli. Materiały z jakich wykonano wnętrze są różnej jakości. Z jednej strony znajdziemy miękkie i miłe w dotyku plastiki, skórzaną tapicerkę i skórzane wykończenie elementów wnętrza, natomiast z drugiej strony dostrzeżemy elementy o zdecydowanie gorszej jakości. Na szczęście wszystko zostało odpowiednio spasowane.
Zegary umieszczone na desce rozdzielczej wyglądają nowocześnie i przejrzyście, a ponadto kierowca ma możliwość dostosowania kolorystyki podświetlenia pod swoje osobiste preferencje. Ciekawy gadżet, chociaż nie do końca rozumiem, dlaczego dostępny jest jedynie w najwyższej wersji wyposażenia. Kolejną ciekawostką jest ekran komputera pokładowego znajdujący się pomiędzy obrotomierzem a prędkościomierzem, którego wizualizacje i ilość wyświetlanych informacji uzależniona jest od poziomu wyposażenia. Przyczepić można się również do samych przycisków umożliwiających obsługę komputera pokładowego, które zostały umieszczone na środkowym tunelu. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie przycisków na sportowo wyglądającej kierownicy.
Na górnej części środkowego tunelu znajduje się spory dotykowy ekran multimedialny, którego obsługa jest wygodna a same grafiki są nowoczesne. Tuż pod nim znajduje się panel służący obsłudze dwustrefowej automatycznej klimatyzacji, który został wykończony niepraktyczną czernią fortepianową, natomiast jeszcze niżej umieszczono pokrętła do sterowania podgrzewaniem i wentylowaniem foteli.
Jaka jest największa zaleta kabiny pasażerskiej? Moim zdaniem jest nią dostępna przestrzeń, której jak na kompaktowego crossovera jest naprawdę sporo. Poza tym we wnętrzu znajdziemy liczne schowki i półeczki zwiększające funkcjonalność, a także „system gumek” na oparciach przednich foteli, który okazuje się bardziej praktyczny niż tradycyjna kieszeń. Koreańczycy szczycą się bagażnikiem, który ma największą pojemność spośród jego konkurentów, jednak ma również pewne wady. Na papierze wartość 423 litrów robi bardzo dobre wrażenie, jednak wysoki próg załadunkowy i niezabudowane nadkola znacząco ograniczają jego funkcjonalność. Uwierzcie mi na słowo, że wyjmowanie większej torby lub walizki nie należy do najłatwiejszych, a w czasie gorszej pogody bardzo łatwo ubrudzić się o tylny zderzak.
Testowany egzemplarz skonfigurowany został z najwyższą wersją wyposażenia Sapphire, która zawiera m.in.: podgrzewaną skórzaną kierownicę, skórzaną tapicerkę, elektryczną regulację fotela kierowcy, wentylowany fotel kierowcy, podgrzewane przednie fotele, 18-calowe aluminiowe felgi „diamentowe”, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka boczne, system multimedialny z 7-calowym wyświetlaczem, kamerę cofania czy dwustrefową automatyczną klimatyzację. Jeśli chodzi o wyposażenie to znajdziemy tutaj wszystko, czego potrzebujemy, a wentylowany fotel zapewni wysoki komfort podróżowania w upalne dni.
Silnik i właściwości jezdne
Flagowy model koreańskiego producenta oferowany jest na naszym rynku w dwóch wersjach silnikowych. Pierwsza z nich to testowany wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1.6 litra, który osiąga moc 128 koni mechanicznych przy 6.000 obr./min i maksymalny moment obrotowy 160 Nm przy 4.600 obr./min. Drugą jednostką jest turbodoładowany diesel o pojemności 1.6 litra generujący moc 115 koni mechanicznych oraz maksymalny moment obrotowy aż 300 Nm. Co okazuje się lepszym wyborem? Do poruszania się po mieście wybrałbym benzyniaka, który nie posiada turbiny w związku z czym nie będziemy musieli martwić się o drogie naprawy. W trasie lepiej spisuje się diesel zapewniający zdecydowanie lepszą dynamikę i nieco niższe spalanie.
W przypadku prezentowanego modelu za przeniesienie napędu na przednią oś odpowiadała sześciobiegowa manualna skrzynia biegów, która nie działała zbyt precyzyjnie a skoki samego lewarka były zdecydowanie zbyt duże. W teorii benzynowe Tivoli osiąga pierwszą setkę w czasie 12 sekund i jest w stanie rozwinąć prędkość maksymalną 181 km/h, natomiast jeśli chodzi o zużycie paliwa to zgodnie z danymi producenta w mieście powinien zadowolić się 8.6 l, w trasie 5.5 l a średnio 6.6 litra benzyny na każde sto kilometrów.
Tyle w teorii. A jak miejski crossover spisuje się w praktyce? W ruchu miejskim nie powinniśmy narzekać na brak mocy, ponieważ wolnossąca jednostka radzi sobie całkiem dobrze. Sytuacja wygląda trochę gorzej jeśli będziemy chcieli poruszać się z wyższymi prędkościami lub w czasie manewrów wyprzedzania kiedy brak turbosprężarki wymusza wkręcanie silnika na wysokie obroty a to z kolei powoduje nieprzyjemne odczucia dla podróżujących. Odczuwalny wzrost dynamiki widoczny jest dopiero po przekroczeniu 3.000 obrotów. Taka jazda ma oczywiście duży wpływ na zużycie paliwa, które przy dynamicznej jeździe w mieście potrafi osiągnąć wartość 10 litrów, natomiast w trasie blisko 7 litrów. Ostrożne obchodzenie się z pedałem gazu pozwala obniżyć spalanie do odpowiednio 8.5 l i 6 l.
Wrażenia z jazdy Tivoli są pozytywne szczególnie dla osób lubiących spokojną jazdę. Dość sztywno zestrojone zawieszenie w połączeniu z 18-sto calowymi felgami nie zapewniają zbyt dużego komfortu podczas jazdy po dziurawych drogach, ale w każdym momencie auto zachowuje się stabilnie i przewidywalnie.
Układ kierowniczy sprawuje się bardzo dobrze, a duża w tym zasługa systemu Smart Steer, który pozwala ustawić tryb pracy kierownicy dopasowany dokładnie do warunków drogowych i osobistych preferencji kierowcy. Dostępne są trzy tryby: normalny, sportowy i komfortowy.
Poszczególne ustawienia mają wpływ jedynie na siłę wspomagania, jednak nie mają żadnego wpływu pracę jednostki napędowej. W przypadku automatycznej skrzyni biegów dostępne są tryby Smart Driving: ECO (stosuje się w celu zmniejszenia zużycia paliwa), POWER (włącza się przy wyprzedzaniu, zwiększa się wtedy moment obrotowy silnika) oraz WINTER (umożliwia ruszanie na drugim biegu, dzięki czemu unika się poślizgu opon na lodzie lub śniegu).
Ceny
Najtańszy benzynowy Tivoli w podstawowej wersji wyposażenia Crystal Base wyceniony został przez polski oddział na 56.990 złotych, natomiast testowany egzemplarz w najwyższej konfiguracji Sapphire to już wydatek 85.490 złotych. Czy to drogo? Biorąc pod uwagę bogate wyposażenie oraz jednostkę napędową to na tle konkurencji cena wygląda atrakcyjnie. Dla porównania za Nissana Juke 1.6 l 94 KM trzeba zapłacić 55.900 złotych, Renault Captur TCe 90 i Peugeot 2008 1.2 PureTech 82 KM wycenione zostały na 54.900 złotych, natomiast Opel Mokka 1.6 EcoTec 115 KM to już wydatek 62.450 złotych.
Duży wpływ na ostateczną cenę Tivoli ma wybór automatycznej skrzyni biegów (6.000 złotych), napęd na wszystkie koła (7.000 złotych) czy szyberdach (2.000 złotych). Na 3.900 złotych wyceniono Pakiet Safety zawierający w sobie reflektory ksenonowe, system ostrzegania o opuszczeniu pasa ruchu, system wspomagający utrzymanie aktualnego pasa ruchu, system automatycznej zmiany świateł: drogowe/mijania czy system rozpoznawania znaków drogowych.
Podsumowanie
Co można powiedzieć na sam koniec o Ssangyong Tivoli? Na pewno to, że jest to przemyślany i naprawdę dobrze wykonany samochód, który potrafi sprostać wysokim wymaganiom, jeśli tylko jesteśmy w stanie zwrócić uwagę na coś więcej niż jedynie marka. Oczywiście nie można powiedzieć, że Tivoli nie ma wad, a do najpoważniejszych można zaliczyć niezbyt funkcjonalny bagażnik czy trochę nieekonomiczną jednostkę napędową.
Ssangyong Tivoli (128 KM) – dane techniczne:
Silnik: benzynowy, wolnossący, pojemność 1597 ccm
Maksymalna moc: 128 KM przy 6.000 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy: 160 Nm przy 4.600 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd: manualna, 6-biegowa; napęd na przednią oś
Prędkość maksymalna: 181 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany): 8,6/5,5/6,6 l/100 km
Wymiary (dł./wys./szer.): 4195/1590/1795
Pojemność bagażnika: 423 l

















