Zazwyczaj moi znajomi dziwią się dlaczego podobają mi się samochody z gamy modelowej Skody, ale szczerze mówiąc to przeważnie mam z nimi bardzo miłe wspomnienia. Niektórych może irytować, że w ich samochodach nie możemy poczuć się wyjątkowo, a zasiadając w ich wnętrzu nie znajdziemy jakiś nadzwyczajnych rozwiązań, bo najważniejsza jest tutaj ergonomia. Jest prosto, funkcjonalnie, przestronnie i właśnie dlatego wiele osób decyduje się na zakup Skody.
Bohaterem mojego testu jest Skoda Rapid Spaceback Scoutline, która zaprzecza praktycznie wszystkiemu za co cenię Skodę. Co mam na myśli i dlaczego taką wersję Rapida ciężko znaleźć na naszych ulicach?
Stylistyka
Na pierwszy rzut oka testowany egzemplarz wygląda modnie i nowocześnie, a zestaw plastikowych nakładek dodaje mu atrakcyjnego i agresywnego wyglądu. W porównaniu do standardowej edycji Skody Rapid, w przypadku Scoutline pojawiły się zderzaki wykończone dekoracyjnymi elementami ochronnymi, dyfuzorem o powierzchni w kolorze srebrnym refleksyjnym oraz plastikowymi osłonami nadkoli oraz progów. W skład pakietu wchodzą srebrne 16-calowe obręcze kół ze stopów lekkich „Rock” lub opcjonalne 17-calowe obręcze „Camelot”. Zewnętrzne obudowy lusterek zostały wykończone w kolorze srebrnym. Prasowy Rapid został pokryty białym lakierem, który bardzo dobrze komponował się z panoramicznym dachem, chociaż lepszy efekt dałyby większe obręcze kół.
Wybierając wersję Scoutline musimy przygotować się na sporą dopłatę, za którą otrzymujemy zestaw plastików, ale jeśli będziemy chcieli pojeździć autem nieutwierdzonych drogach to wówczas powinniśmy dokupić dodatkowo „Pakiet na Bezdroża” za 600 złotych w skład którego wchodzi dodatkowa osłona silnika oraz zwiększony o 7 milimetrów prześwit. Nie rozumiem, dlaczego takie elementy nie zawierają się w standardowym wyposażeniu wersji Scoutline. To trochę dziwne tym bardziej, że każdy kolejny dodatek podnosi cenę i tak nie najtańszego auta.
Wnętrze
Wnętrze to klimaty dobrze znane z poprzednich generacji modeli czeskiej marki, jest ono proste, uporządkowane, a wszystkie wykorzystane materiały są dobrej jakości i odpowiednio spasowane. Ciekawym dodatkiem jest biała, błyszcząca listwa biegnąca przez całą szerokość kokpitu oraz ozdabiająca kierownicę. Dzięki temu wnętrze wydaje się jaśniejsze i lżejsze.
Z wyposażeniem prasowego modelu wiążą się dwa dziwne dodatki, które wymagają sporej dopłaty. Pierwszym z nich jest system Kessy, czyli bezdotykowy system obsługi samochodu za 2.500 złotych (zawierający alarm z funkcją monitorowania wnętrza z czujnikiem przechyłu i zdalnie sterowanym centralnym zamkiem). Wszystko fajnie, ale żeby otworzyć samochód nadal musimy wyjąć kluczyk z kieszeni i nacisnąć przycisk. Drugim jest radio Bolero z kolorowym ekranem dotykowym mającym aż 6.5”, które kosztuje 1.800 złotych, ale nie posiada nawigacji, co trochę zaprzecza sensowi montowania tak dużego wyświetlacza. Jeśli chcielibyśmy mieć nawigację to wówczas trzeba wybrać droższe rozwiązanie za 3.900 złotych.
Największym atutem Rapida jest przestrzeń. Przednie fotele zostały zaprojektowane tak, aby nie odczuwać zmęczenia nawet w czasie dalekich podróży – mają odpowiednią wielkość a przede wszystkim są bardzo dobrze wyprofilowane. Tylna kanapa oferuje ponadprzeciętną ilość miejsca jak na segment, który reprezentuje sam samochód. Trójka dorosłych pasażerów nie powinna narzekać na brak miejsca ani na komfort nawet po kilku godzinach jazdy.
Miejsce we wnętrzu Rapida nie odbija się negatywnie na przestrzeni ładunkowej. W standardowej konfiguracji bagażnik pomieści 415 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń przestrzeń wzrasta do 1380 litrów. Regularne kształty ułatwiają maksymalne wykorzystanie pojemności bagażnika, chociaż jak to bywa w hatchbackach próg załadunkowy jest dość wysoki. Kilka milimetrów dodatkowego prześwitu na pewno przyda się przy pełnym załadowaniu Rapida.
Silnik i właściwości jezdne
Pod maską testowanego egzemplarza znalazł się najmocniejszy silnik wysokoprężny o pojemności 1.6 litra, który generuje moc 115 koni mechanicznych oraz maksymalny moment obrotowy 250 Nm w zakresie 1.500 – 3.000 obr/min. Napęd trafia tylko na przednią oś, a dzieje się to przy pomocy pięciobiegowej manualnej skrzyni biegów, która świetnie radzi sobie w trasie, chociaż przy prędkościach autostradowych przydałby się jeszcze jeden bieg.
Teoretycznie osiągnięcie pierwszej setki zajmuje tylko 9.9 sekundy, a samo auto może osiągnąć prędkość maksymalną aż 198 km/h. Nie bez powodu piszę „teoretycznie”, bo w praktyce samochód sprawia wrażenie przymulonego, co może być efektem zbyt długiej skrzyni biegów. Kolejnym mankamentem jest głośna praca jednostki napędowej, która na dłuższą metę potrafi być irytująca.
Dynamika nie jest najmocniejszym atutem testowanego egzemplarza, ale powinniśmy docenić go za bardzo umiarkowane zapotrzebowanie na paliwo. Producent deklaruje, że w czasie miejskiej jazdy Rapid powinien zużywać 5.1 litra, w trasie tylko 3.7 litra, natomiast średnio zadowoli się 4.2 litrem oleju napędowego. W czasie codziennej jazdy powinniśmy uzyskiwać podobne wyniki, a na autostradzie nie powinniśmy zobaczyć wartości większej niż 6.0 litrów. Ten samochód to naprawdę mistrz ekonomii, a pełne zatankowanie zbiornika paliwa powinno pozwolić na przejechanie ponad tysiąca kilometrów.
Przyzwyczaiłem się, że zawieszenie w samochodach niemieckiego koncerny jest dość twarde i świetnie sprawdza się w czasie pokonywania zakrętów, ale w przypadku Rapida Scoutline jest ono wyjątkowo miękkie. Jest bardziej nastawione na zwiększenie komfortu podróżowania, dzięki czemu świetnie wybiera nierówności i daje bardzo fajne odczucia w czasie jazdy po szutrowej nawierzchni. Trzeba tylko uważać w szybszych i krętych zakrętach, bo wówczas miękko zestrojone zawieszenie lubi się bujać i ma tendencję do podsterowności. Plusem jest precyzyjny układ kierowniczy, który bardzo dobrze przekazuje to, co dzieje się z kołami i do jego funkcjonowania nie mam żadnych zastrzeżeń.
Cena i wyposażenie
Dochodzimy teraz do największej wady testowanego modelu, która moim zdaniem sprawia, że zakup tego samochodu nie ma najmniejszego sensu. Standardowa edycja Rapida Spaceback rozpoczyna się od 55.500 złotych, ale wersja Scoutline kosztuje już 67.650 złotych. Jak na tego typu auto to dużo, chociaż jeszcze nie jest tak źle jak będzie za chwilę.
Testowany model z najmocniejszym silnikiem wysokoprężnym to wydatek przynajmniej 79.350 złotych, a jeśli dodamy do tego lakier metalizowany (1.800 złotych), Pakiet Emotion (dach panoramiczny, przedłużona przyciemniana szyba pokrywy bagażnika, czarny spoiler tylny, czarne lusterka zewnętrzne, przyciemnione tylne światła, przednie reflektory przeciwmgłowe z czarnym wnętrzem) za 4.600 złotych, radio Bolero za 1.800 złotych, Kessy za 2.500 złotych, podgrzewane fotele przednie za 900 złotych czy klimatyzację Climatronic (z czujnikiem wilgotności i automatycznie ściemniającym się lusterkiem wstecznym) za kolejne 1.550 złotych to nagle otrzymamy cenę z kosmosu.
Blisko sto tysięcy złotych za Rapida to jakaś totalna pomyłka, bo za taką kwotę możemy znaleźć zdecydowanie ciekawsze auto. Co ciekawsze to na liście opcjonalnego wyposażenia pozostały jeszcze m.in. 17-calowe obręcze za 3.600 złotych, kamerę cofania za 1.100 złotych czy nawigację Amundsen za 3.900 złotych. To wszystko winduje cenę Rapida Spaceback Scoutline. Pomimo przestronnego wnętrza i bogatego wyposażenia płacenie ok. 100 000 złotych za takie auto mija się z celem.
Podsumowanie
Przed napisaniem testu Skody Rapid Spaceback Scoutline wiele razy zastanawiałem się nad wszystkimi aspektami tego samochodu i podjęcie ostatecznej oceny naprawdę nie było łatwe. Z jednej strony Rapid Spaceback jest przestronny i niesamowicie ekonomiczny, ale z drugiej strony testowany przeze mnie egzemplarz kosztuje tyle, że jego zakup nie ma najmniejszego sensu. Nie dziwię się, że na naszych ulicach nie spotkamy wielu egzemplarzy Scoutline, bo samo podwyższone zawieszenie i plastikowe nakładki na zderzakach nie zrobią z niego auta na bezdroża.
Skoda Rapid Spaceback Scoutline (115 KM) – dane techniczne:
Silnik: wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 1596 ccm
Maksymalna moc: 115 KM przy 3.500 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy: 250 Nm w zakresie 1.500 – 3.000 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd: manualna, 5-biegowa; napęd na przednią oś
Przyspieszenie 0 do 100 km/h: 9,9 s
Prędkość maksymalna: 198 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/średnie): 5,1/3,7/4,2 l/100 km
Wymiary (dł./wys./szer.): 4304/1459/1706
Pojemność bagażnika: 415 l
Cena testowanego modelu: ~100 000 zł
Polubcie nas na facebooku: https://www.facebook.com/motoprzestrzen/













