Volvo V90 – szwedzkie premium

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia szwedzki koncern produkował model 960, którego nazwę pod koniec produkcji zmieniono na S90 oraz V90. Ówczesny samochód prezentował klasyczne dla szwedzkiej marki kanciaste nadwozie, luksusowe i przestronne wnętrze, ale przede wszystkim bagażnik w którym zmieściłoby się dosłownie wszystko Po siedemnastu latach Volvo w wielkim stylu powróciło do nazwy S90 i V90. Oczywiście pod względem technologicznym, stylistycznym czy wyposażenia oba modele dzielą lata świetlne, ale najnowsze kombi zawiera w sobie DNA marki z Göteborga.

Stylistyka

Nadwozie testowanego przez nas samochodu to połączenie nowoczesnych trendów z wieloletnią klasyczną linią szwedzkich kombi. W przedniej części uwagę przykuwa długa i masywna maska, charakterystyczna atrapa chłodnicy umieszczona na praktycznie pionowym przodzie czy wyjątkowo zarysowane przednie reflektory z motywem a la „młot Thora”.

Pomimo blisko pięciometrowej konstrukcji wygląda on bardzo dynamicznie, co udało się osiągnąć dzięki niskiemu nadwoziu i mocno opadającej linii dachu. W tylnej części nadwozia możemy dostrzec pionowe reflektory załamujące się do środka pokrywy bagażnika, które są znakiem rozpoznawczym szwedzkich aut.

Całość prezentuje się muskularnie. Chromowane wstawki oraz 18-sto calowe pięcioramienne felgi dopełniają nadwozie sprawiając, że obok V90 bardzo trudno przejść obojętnie.

Wnętrze i wyposażenie

Prezentowany przez nas egzemplarz to bardzo bogato wyposażony reprezentant najwyższej wersji wyposażenia Inscription. Otwierając pokaźnych rozmiarów drzwi, naszym oczom ukazuje się jasne wnętrze z tapicerką skórzaną Nappa, które wygląda bardzo elegancko, chociaż w zimę jest trudne do utrzymania w czystości.

Do jakości materiałów czy ich spasowania nie będziemy mieli żadnych zastrzeżeń. Gdybyśmy chcieli się bardzo czepiać to jedynymi elementami, które nie do końca nas przekonywały były chromowane wykończenia nawiewów powietrza. Na tle drewnianych elementów prezentowały się one dość słabo. Trzeba przyznać, że jasne materiały doskonale współgrają z drewnianymi wstawkami oraz ciemnym skórzanym wykończeniem deski rozdzielczej. Naszym zdaniem takie zestawienie jest zdecydowanie najlepszym wyborem dla Volvo V90.

Na słowa uznania zasługuje również konstrukcja i wykończenie centralnej konsoli na której znalazło się miejsce na kilka praktycznych schowków. Znajdziemy tam również lewarek skrzyni biegów, przełącznik systemu jazdy czy ten odpowiadający za włączenie i wyłączenie silnika. Wszystko sprawia wrażenie jakby zostało wykonane z niezwykłą dbałością i było perfekcyjnie przemyślane.

Tuż za dwukolorową podgrzewaną kierownicą znajduje się ponad dwunastocalowy wyświetlacz cyfrowy zegarów kierowcy. Jest on bardzo czytelny i tak samo jak w przypadku starszych modeli szwedzkiego koncernu jego wygląd zmienia się w zależności od wybranego przez nas trybu jazdy.

Sterowanie większością funkcji zostało przeniesione na pokaźnych rozmiarów dotykowy ekran umieszczony na środku deski rozdzielczej. Po jego bokach zamontowano pionowe wloty powietrza, które wyglądają niecodziennie i świetnie komponują się z ekranem.

Zdecydowanie bardziej wolimy tradycyjne rozwiązania, ale musimy przyznać, że w przypadku Volvo działa on niezwykle płynnie, szybko i wygodnie. Ilość opcji jaką można dzięki niemu obsługiwać jest tak pokaźna, że dobrze wcześniej przestudiować instrukcję obsługi. W obsłudze ekran nie różni się od tabletu – nawet przybliżanie i oddalanie mapy odbywa się w taki sam sposób. Pod względem ergonomii użytkowania nie ma on właściwie żadnych wad. Niektóre opcje faktycznie są ukryte nieco głębiej i trzeba trochę poklikać, aby do nich dotrzeć.  Jednak całe menu funkcjonuje bez opóźnień i świetnie reaguje na dotyk. Co ważne to można go obsługiwać w rękawiczkach.

Czy to znaczy, że jest idealny? Na nasze szczęście mieliśmy okazję jeździć prasowym modelem w zimowych warunkach gdzie ujawnia się pewna wada tego systemu. Otóż wsiadając do nienagrzanego samochodu i próbując obsługiwać ekran dotykowy okazuje się, że ma on tendencję do klatkowania. Można odnieść wrażenie jakby procesor nie radził sobie z rozbudowanym systemem. Po nagrzaniu się zaczyna działać płynnie.

Przednie fotele są elektrycznie regulowane, odpowiednio wyprofilowane i szerokie dzięki czemu zapewniają wysoki komfort podróżowania. Tym bardziej, że nasz egzemplarz posiadał również regulację odcinka lędźwiowego, podparcia ud, bocznego podparcia pleców, masaż, wentylację i podgrzewanie. Czy można byłoby oczekiwać czegoś więcej?

W tylnym rzędzie pasażerowie mają do swojej dyspozycji aż nadto miejsca. Tylna kanapa to miejsce wybitnie dla dwóch pasażerów ze względu na wysoki tunel środkowy, który skutecznie ogranicza możliwość podróżowania na środkowym miejscu. Nad nim znalazł się dotykowy panel sterowania klimatyzacją, który może być również obsługiwany przez kierowcę. Siedzenia tylnej kanapy zostały idealnie wyprofilowane, dzięki czemu zapewniają wspaniałe wrażenia z jazdy. A jeśli Wasze pociechy wyrosły już z fotelików to do Waszej dyspozycji są dwustopniowe podwyższenia siedzisk bocznych tylnej kanapy.

Z zewnątrz Volvo wygląda na potężne kombi. Otwierając klapę bagażnika przychodzi delikatne rozczarowanie. Pojemność 560 litrów jest w zupełności wystarczająca, ale patrząc na auto z boku wydawałoby się, że powinna być ona zdecydowanie większa. Dla porównania w Audi A6 mamy do dyspozycji 565 litrów, w BMW serii 5 560 litrów, ale już w Mercedesie klasy E aż 695 litrów.

O nagłośnieniu słów kilka…

Na pokładzie naszego egzemplarza znalazł się system nagłośnienia brytyjskiej firmy Bowers & Wilkins, który jest jednym z najlepszych seryjnych zestawów audio na świecie. Cena? Bagatela 16.010 złotych.

Wspomniany system audio to konstrukcja złożona z głośników o dużej mocy, generujących minimalne zniekształcenia. Zestaw składa się z aluminiowych kopułek wysokotonowych, kewlarowych głośników średniotonowych oraz głośników niskotonowych. Zestaw zawiera także, niespotykany dotąd w kabinach aut, centralny głośnik wysokotonowy, poprawiający przestrzenność sceny dźwiękowej.

System uzupełnia dwunastokanałowy wzmacniacz HARMAN, klasy D, o mocy 1400 W. W kabinie znajduje się w sumie 19 głośników: siedem wysokotonowych z serii Nautilus o średnicy 25 mm i siedem średniotonowych  o średnicach 5×100 mm oraz 2×80 mm. Pod ich maskownicami, dostrzeżemy żółte membrany kewlarowe, charakterystyczne dla marki B&W. Zestaw uzupełniają cztery głośniki niskotonowe (200/165 mm) oraz subwoofer (250 mm).

Sprzęt audio zaopatrzony został w procesor dźwięku dostarczony przez szwedzką firmę Dirac Research, dzięki czemu mamy do wyboru kilka ustawień akustyki wnętrza (Studio, Individual Stage czy Gothenburg Concert Hall). Które z rozwiązań jest najlepsze? To zależy od indywidualnych preferencji, ale zdecydowanie łatwiej jest powiedzieć, które jest najmniej praktyczne. Wybierając odwzorowanie akustyki hali koncertowej w Goeteborgu we wnętrzu panuje na tyle duży pogłos, że właściwie nie da się tego słuchać w czasie jazdy. Oczywiście słuchając muzyki klasycznej docenimy takie rozwiązanie, ale powiedzmy sobie szczerze, że takie słuchanie muzyki mocno dekoncentruje.

Szwedzi postawili sobie ambitne zadanie znalezienia się w pierwszej trójce najlepszych seryjnych samochodowych systemów audio na świecie. Czy tak sztuka się im udała? Naszym zdaniem tak. Bowers & Wilkins tworzy we wnętrzu kabiny pasażerskiej niesamowitą atmosferę, która docenią najbardziej wybredni audiofile. System nie jest pozbawiony wad i czasem ma tendencje do tworzenia nienaturalnej sceny czy skupienia nagłośnienia na pasażerach jadących w przednich fotelach. W czasie jazdy pasażerowie siedzący na tylnej kanapie narzekali na mocną różnicę pomiędzy głośnością muzyki w przednim i tylnym rzędzie. I faktycznie z przodu było zdecydowanie głośniej, chociaż system ustawiony był na skupieniu audio na wszystkich podróżujących.

Silnik i właściwości jezdne

Testowane przez nas Volvo napędzane było czterocylindrowym silnikiem wysokoprężnym o pojemności dwóch litrów, którego praca wspierana jest przez dwie turbosprężarki. Do dzisiaj z wielkim sentymentem wspominamy charakterystyczny dźwięk pięciocylindrowych jednostek w które jeszcze niedawno można było wyposażyć szwedzkie samochodu. W porównaniu do poprzedniej konstrukcji nowoczesne czterocylindrowe silniki są bardziej oszczędne i zapewniają lepsze osiągi, jednak dźwięki towarzyszące ich pracy nie dają tych samych doznań akustycznych. Jeszcze długo moglibyśmy kontynuować ten temat, ale niestety obowiązujące normy emisji spalin wymuszają na producentach wycofywanie takich jednostek napędowych.

Wróćmy do naszego prasowego Volvo V90, którego sercem był nowoczesny diesel osiągający moc maksymalną 190 koni mechanicznych oraz generujący maksymalny moment obrotowy 400 Nm. Mało? Zapewniamy Was, że taki motor znakomicie radzi sobie z ogromnym kombi. Może pochwalić się przyspieszeniem od 0 do 100 km/h w czasie zaledwie 8.5 sekundy i może rozpędzić się do prędkości maksymalnej 225 km/h. Jeśli nie jesteście przekonani to w ofercie szwedzkiego koncernu znajduje się jeszcze odmiana D5 o mocy 235 koni mechanicznych, która osiąga pierwszą setkę po 7.2 sekundy. Jedyny zarzut jaki możemy mieć do diesla to dość głośny i nieprzyjemny warkot, który jest wyraźnie słyszalny po przekręceniu kluczyka zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Na szczęście w czasie spokojnej jazdy do wnętrza nie docierają żadne dokuczliwe odgłosy.

W naszym przypadku za przeniesienie napędu na przednie koła odpowiadała ośmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów Geartronic produkowana przez japońską firmę Aisin AW. Pracuje ona bez zarzutów. Poszczególne biegi zmieniane są praktycznie niewyczuwalnie a sama skrzynia szybko reaguje na naciśnięcie pedału przyspieszenia. Można byłoby się przyczepić, że ustępuje pod tym względem niemieckiej konkurencji, ale w codziennym użytkowaniu zapewnia naprawdę wysoki komfort.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy nowoczesne czterocylindrowe jednostki napędowe powinny zapewniać lepsze osiągi i zapewniać mniejsze zużycie paliwa. Szczerze mówiąc to wątpimy w to, aby osoby kupujące samochody za blisko ćwierć miliona złotych zwracały uwagę na spalanie, ale w ramach ciekawostki napiszemy kilka słów na ten temat. Szwedzi twierdzą, że testowany przez nas model powinien zużywać w warunkach miejskich 5.2 litra, w trasie 4.1 litra natomiast średnio tylko 4.5 litra oleju napędowego na każde sto przejechanych kilometrów. Biorąc pod uwagę to, że kombi waży 1765 kilogramów to trudno wyobrazić sobie aż tak rewelacyjne wyniki.

W trakcie kilkudniowego testu najniższym uzyskanym przez nas rezultatem spalania w Warszawie było 6.2 litra. Należy się tutaj kilka słów wyjaśnienia. Taki wynik osiągnęliśmy w normalnym dziennym ruchu ulicznym, bez stosowania systemu Start/Stop i bez walczenia o każdą kropelkę paliwa. Jesteśmy przekonani, że gdybyśmy postarali się powalczyć o niższe zużycie to bez większych problemów moglibyśmy zejść poniżej 6 litrów. Poruszając się w trybie Sport po przejechaniu ponad 70 kilometrów na wyświetlaczu komputera pokładowego ukazała się wartość 8.1 litra. Jest to rzecz jasna efekt utrzymywania wyższych obrotów jednostki napędowej.

W czasie spokojnej jazdy poza terenem zabudowanym silnik będzie potrzebować 4.5 litra, aby przejechać sto kilometrów. Płynna jazda na drodze ekspresowej zwiększy zużycie do 5.2 – 5.5 litra. Powyżej 140 km/h spalanie zaczyna być już na tyle duże, że jazda z taką prędkością powoduje drastyczne zmniejszenie zasięgu i zaczyna mijać się z celem. Co zaoszczędzimy szybszą jazdą będziemy musieli stracić na tankowaniu.

Inżynierowie dali kierowcy możliwość wybrania jednego z trzech zdefiniowanych fabrycznie trybów jazdy oraz stworzenie swojego własnego trybu zgodnie z osobistymi preferencjami. W tym przypadku mamy możliwość dopasowania charakterystyki samochodu w następujących obszarach: układ kierowniczy, silnik i skrzynia biegów, hamulce, poziom amortyzacji, wyświetlacz kierowcy, funkcji start/stop, ustawienia klimatyzacji. Dzięki temu kierowca może wybrać tryb najlepiej dostosowany do aktualnych warunków, ale również do osobistych preferencji.

W momencie uruchomienia samochodu znajduje się on w trybie Comfort i aktywna jest funkcja Start/Stop. Ustawienia te oznaczają, że samochód daje odczucie komfortu, do obracania kierownicy potrzebna jest niewielka siła, amortyzatory są miękkie a ruchy nadwozia są płynne.

Wybierając tryb Eco można dostosować samochód do bardziej energooszczędnej i proekologicznej jazdy. Ten tryb jazdy oznacza przykładowo, że aktywowana jest funkcja Start/Stop, a działanie niektórych ustawień klimatyzacji jest ograniczone. Wyświetlacz kierowcy pokazuje wskaźnik ECO, który ułatwia bardziej ekonomiczną jazdę.

Trub Dynamic oznacza, że samochód ma bardziej sportową charakterystykę i szybciej reaguje podczas przyspieszania. Zmiany biegów są dokonywane szybciej i są bardziej precyzyjne, a skrzynia biegów daje priorytet biegom zapewniającym lepszą trakcję. Reakcje układu kierowniczego są szybsze, a amortyzatory są twardsze, co oznacza, że nadwozie lepiej podąża za narzuconym torem jazdy, zmniejszając przechyły podczas pokonywania zakrętów.

Który z tych trybów jest najlepszy do codziennego podróżowania? Moim zdaniem najlepiej stworzyć swój własny tryb dostosowany do tego w jaki sposób lubimy prowadzić samochód, ale gdybym miał wybierać jeden z trzech zdefiniowanych to postawiłbym na Comfort. W trybie ECO samochód sprawia wrażenie ospałego. Trochę jakbyśmy stracili połowę mocy, a skrzynia biegów zmieniała kolejne przełożenia trochę od niechcenia.

W Volvo V90 wszystko nastawione jest na zapewnienie możliwie najwyższego poziomu komfortu. Bylibyśmy zdziwieni gdyby w samochodzie tej klasy było inaczej. V90 pokonuje wszelkie nierówności nie przenosząc do wnętrza właściwie żadnych nieprzyjemnych doznań. Szwedzkie auto zapewnia świetny komfort podróżowania sprawiając, że podróżujący mają wrażenie jakby niezwykle łagodnie sunęło ono po drodze.

Volvo zaprojektowano tak, aby jazda nim była odprężająca, wygodna i pozwoliła rozkoszować się każdą chwilą spędzoną za jego kierownicą. Wiąże się to z pewnymi kompromisami. Szwedzkie kombi nie zachęca do szybkiego pokonywania zakrętów i zdecydowanie preferuje dostojne pokonywanie kolejnych kilometrów. Ma to w pewnym stopniu związek z tym, że cały czas czujemy, że poruszamy się ciężkim i niezbyt zwrotnym kombi. Zawieszenie nie pozwala na przesadne przechyły nadwozia a układ kierowniczy dobrze przekazuje kierowcy informacje o tym, co dzieje się z przednimi kołami.

Cena

Podsumowanie

Każdy samochód jaki mieliśmy okazję testować jest na swój sposób wyjątkowy. Niektóre z nich zapadają w naszej pamięci na dłużej, a inne z nich pozostają w naszych myślach zdecydowanie krócej. Szwedzi należą do grona marek zaliczanych do klasy premium, ale zawsze czegoś im brakowało do niemieckiej konkurencji. Nowe Volvo V90 to gigantyczny skok jakościowy, który naszym zdaniem z powodzeniem pozwoli na rywalizację z Audi, BMW czy Mercedesem. Szwedzkie kombi jest nie tylko niezwykle piękne, komfortowe, ale co najważniejsze nietuzinkowe. To dowód na to, że Szwedzi podążają w odpowiednim kierunku i już wkrótce mogą poważnie namieszać na rynku najbardziej luksusowych samochodów.

Volvo V90 (190 KM) – dane techniczne:
Silnik: wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 1969 ccm
Maksymalna moc: 190 KM przy 4.250 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm przy 1.750 – 2.500 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd: automatyczna, 8-biegowa; napęd na przednią oś
Przyspieszenie 0 – 100 km/h: 8,5 s
Prędkość maksymalna: 225 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany): 5,2/4,1/4,5 l/100 km
Wymiary (dł./wys./szer.): 4936/1475/1879
Pojemność bagażnika: 560 l