Motoryzacja to nasza pasja

Blog motoryzacyjny moto-przestrzen.pl | Testy samochodów, nowości, opinie

Testy samochodów

Suzuki Swift 1.2 DualJet Elegance | TEST

Po ponad trzech latach, ponownie do naszego garażu zawitało Suzuki Swift. Obecna generacja tego popularnego mieszczucha jest już na rynku od 2017 roku, natomiast w 2020 roku autko przeszło lifting, w czasie którego zmodyfikowano jednostkę napędową oraz wprowadzono nowe systemy wsparcia kierowcy.

Minęło kilka lat, odkąd po raz pierwszy odebraliśmy Suzuki z miękką hybrydą. Był to model Baleno a sam układ SHVS (Smart Hybrid Vehicle by Suzuki) był innowacją, której nie stosowali inni producenci. Wówczas nikt nie myślał, że za pięć lat będzie to technologia powszechnie wykorzystywana w samochodach w celu obniżenia emisji spalin. Jak w 2022 roku wypada Suzuki Swift wyposażone w układ miękkiej hybrydy?

Stylistyka

Odświeżonego Swifta można poznać wyłącznie po zmodernizowanej atrapie chłodnicy, która zyskała poziomą chromowaną listwę, ale poza tym to dokładnie ten sam Swift, którego znamy od dnia premiery. Standardowo przy okazji liftingu samochód zyskał nowe wzory felg aluminiowych i nowe dwukolorowe kolory nadwozia, ale nic więcej tutaj nie dostrzeżecie.

Pomimo tych kilku lat na rynku, Suzuki Swift wciąż prezentuje się świeżo i atrakcyjnie. Przednia część nadwozia wygląda agresywnie i dynamicznie. Wyróżnia się ciekawie zarysowanymi reflektorami oraz wspomnianą wcześniej osłoną chłodnicy z efektem trójwymiarowym. Swift jest stosunkowo szeroki. Ma 1735 milimetrów szerokości, dzięki czemu sprawia wrażenie większego niż w rzeczywistości i chociaż nadwozie jest krótkie to projektantom udało się zachować proporcje i sprawić, że sylwetka jest spójna.

Nasz egzemplarz w dwukolorowym nadwoziu Burning Red Pearl Metallic z czarnym dachem wygląda naprawdę efektownie, a w konfiguratorze znajdziemy nawet odważniejsze kolory, dzięki którym Swift wyróżni się na tle innych samochodów.

Wnętrze i wyposażenie

Również we wnętrzu nie znajdziemy żadnych zmian. Całe wnętrze zostało wykończone twardymi plastikami, które co prawda zostały odpowiednio spasowane i nie wydają żadnych niepokojących dźwięków, ale to niewielkie usprawiedliwienie. Na boczkach drzwi znajdziemy odrobinę tkaniny, natomiast na desce rozdzielczej pojawił się srebrny dekor. To tyle jeśli chodzi o jakieś akcenty ożywiające wnętrze, bo reszta jest szarym i ponurym plastikiem. Oczywiście Suzuki mogłoby zmienić materiały wykończeniowe, ale wówczas cena Swifta musiałaby znacząco podskoczyć a przecież to również jedna z jego największych zalet.

Suzuki Swift wciąż jest samochodem bardzo przyjaznym kierowcy. Deska rozdzielcza została zaprojektowana tak, aby obsługa poszczególnych funkcji była możliwie najprostsza i intuicyjna. Właśnie dlatego mamy tutaj prosty panel klimatyzacji z przyciskami i pokrętłami, natomiast systemy wspomagające kierowcę można wyłączyć fizycznymi przyciskami z lewej strony kierownicy. Na dobrze leżącej w dłoniach kierownicy znajdziemy sterowanie Bluetooth, tempomatem, systemem audio oraz komputerem pokładowym. Dzięki temu już po chwili można się w nim odnaleźć i bez najmniejszych problemów obsługiwać wszystkie funkcje.

Jeśli chodzi o ergonomię to możemy mieć do niej tylko jedno zastrzeżenie. Przy okazji liftingu Suzuki nie zdecydowało się zrezygnować z dość archaicznych patyczków umieszczonych przy zegarach. Lewy odpowiada za resetowanie i przełączanie licznika podróży, natomiast prawy służy do zmiany jasności podświetlenia oraz umożliwia zmianę ustawień na ekranie komputera pokładowego.

W Suzuki Swift nie znajdziemy cyfrowych zegarów, bo w sumie to po co? Miejski samochód na być prosty a takie dodatki znacząco podwyższają cenę i niejednokrotnie pogarszają obsługę. W Swift mamy ładnie zaprojektowane analogowe wskaźniki, które są bardzo czytelne a pomiędzy nimi umieszczono kolorowy ekran komputera pokładowego. Przyznacie, że umieszczone w głębokich tubach zegary wyglądają świetnie i nadają sportowego charakteru. Na konsoli centralnej mamy ekran systemu multimedialnego, który najlepsze czasy ma już za sobą. Nie ma dostępu do usług online ani żadnych bajerów. Szczerze mówiąc to niewiele w nim znajdziemy a sam ekran ma dość przeciętną jakość, ale na szczęście mamy tutaj łączność z Android Auto i Apple CarPlay.

Pod konsolą centralną znajdziemy dwa uchwyty na napoje oraz półeczkę z portami USB, AUX i 12 V. To jedyny port USB jaki znaleźliśmy. W dodatku za jego pomocą łączymy nasz telefon z systemem multimedialnym, więc na wypadek ładowania telefonów naszych pasażerów najlepiej zaopatrzyć się w ładowarkę wpinaną w gniazdko 12 V. Przed fotelem pasażera mamy jedyny zamykany schowek a w drzwiach znajdziemy niewielkie kieszenie na butelki. Pasażerowie tylnej kanapy mają dla siebie jeden uchwyt na napoje umieszczony w tunelu środkowym i żadnych oddzielnych portów.

Jak na małe miejski autko, Suzuki Swift jest zaskakująco przestronne. Przednie fotele są dość wąskie i mają krótkie siedziska, ale jeśli nie planujecie wybierać się nim w trasę to w codziennej jeździe zdają egzamin. Mają całkiem niezłe podparcie boczne i duży zakres regulacji, jednak wyższe osoby z pewnością będą narzekać na zbyt pionowo umieszczoną przednią szybę. Efekt? Stojąc na światłach nie widać sygnalizatora i trzeba się wyginać, aby sprawdzić jakie świeci się światło. Trochę szkoda, że nie udało się wygospodarować trochę miejsca na podłokietnik. Jeśli chodzi o tylną kanapę to ze względu na szerokość autka, w komfortowych warunkach mogą tam podróżować dwie dorosłe osoby, które nawet za kierowcą o wzroście 180 centymetrów będą miały wystarczająco miejsca na nogi. Swift jest też dość wysoki, więc miejsca nad głowami jest mnóstwo. Bagażnik ma pojemność 265 litrów, więc w codziennej miejskiej eksploatacji w zupełności wystarczy.

Sporym problemem jest wyciszenie wnętrza. Wspomnieliśmy już o tym, że zaoszczędzono na materiałach wykończeniowych i to samo możemy powiedzieć o matach wygłuszających. Swift jest bardzo lekkim autem, m.in. dlatego, że blacha jest cienka, drzwi są cienkie a wygłoszenia praktycznie tutaj nie ma. O ile nie możemy narzekać na szumy aerodynamiczne czy wyciszenie komory silnika, o tyle szumy pochodzące od nadwozia są naprawdę irytujące. Na gładkim asfalcie nie jest źle. Jest nawet w miarę cicho, ale na coraz popularniejszych betonowych drogach jest naprawdę słabo.

Silnik i właściwości jezdne

Po liftingu w ofercie pozostał tylko jeden silnik benzynowy – 1.2 DualJet, który jest wyposażony w układ miękkiej hybrydy. I teraz dwie zaskakujące, ale pozytywne informacje o tym silniku – ma cztery cylindry i nie ma turbosprężarki! Jednostkę napędową wyposażono w układ podwójnego wtrysku, który zapewnia lepszą reakcję na wciśnięcie pedału przyspieszenia. Dla poprawienia osiągów przy jednoczesnym utrzymaniu niskiego zużycia paliwa zastosowano elektrycznie sterowany układ zmiennych faz rozrządu zaworów dolotowych (VVT), pompę oleju o regulowanym wydatku i elektrycznie sterowane dysze natryskowe oleju do chłodzenia tłoka.

Po liftingu silnik 1.2 DualJet osiąga moc 82 koni mechanicznych przy 6.000 obr/min oraz maksymalny moment obrotowy 107 Nm przy 2.800 obr/min, dzięki czemu rozpędza się do setki w czasie 13,1 sekundy i może osiągnąć prędkość 180 km/h. To trochę gorsze osiągi niż w poprzedniej wersji jednostki napędowej, ale wszystko ma na celu obniżenie zużycia paliwa i to bez wątpienia zmieniło się na plus. Zresztą trzeba pamiętać o tym, że Suzuki Swift jest bardzo lekkie, więc taki silniczek wspomagany przez elektryka okazuje się być w zupełności wystarczający do dynamicznej miejskiej jazdy. Tym bardziej, że czterocylindrowy benzyniak bardzo dobrze radzi sobie z niskim obrotami, ale lubi także nieco wyższe obroty kiedy może pokazać pełnię swoich możliwości.

Swift oferowany jest z bezstopniową przekładnią CVT lub pięciobiegową skrzynią manualną, tak jak ma to miejsce w przypadku naszego egzemplarza. Co ciekawe, przekładnia CVT nie jest dostępna z najwyższą wersją wyposażenia – Elegance, w której mamy m.in. automatyczną klimatyzację czy elektrycznie regulowane szyby tylne. Trochę to dziwne, ale tak ktoś to sobie wymyślił. Jeśli chodzi o manuala to jest to dość stara konstrukcja, która działa poprawnie i tyle w tym temacie.

Nie ma sensu wchodzić tutaj w zawiłości działania całego układu miękkiej hybrydy, bo nie jest to żadna nowa technologia i powstało już o tym wystarczająco dużo informacji przy okazji innych testów. W największym uproszczeniu polega to na tym, że mamy tutaj specjalne urządzenie ISG, które w momencie hamowania odzyskuje energię i gromadzi ją w akumulatorze, natomiast w czasie przyspieszania pełni rolę silnika wspierającego jednostkę spalinową. ISG generuje dodatkowe 2,6 KM oraz moment obrotowy 50 Nm, a dzięki zwiększonej pojemności akumulatora może on działać zdecydowanie częściej niż miało to miejsce przed liftingiem – zwiększenie pojemności z 3 Ah do 10 Ah.

Pracy układu hybrydowego właściwie nie da się odczuć. Jego obecność można zauważyć tylko w momencie zdejmowania nogi z pedału przyspieszenia, ponieważ natychmiast czuć, że układ wchodzi w tryb rekuperacji i zwalnia wyraźnie szybciej niż w przypadku zwykłego napędu. W czasie jazdy pracę można zaobserwować na ekranie komputera pokładowego, który pokazuje w jakich sytuacjach jednostka elektryczna wspomaga silnik benzynowy. Tutaj wszystko zależy od stopnia naładowania akumulatora oraz tego jak dany kierowca operuje pedałem przyspieszenia. Jeśli mamy naładowany akumulator na 4 lub 5 kresek (maksimum) to wtedy ISG wspiera silnik spalinowy na każdym biegu, natomiast jeśli mamy mniej niż 4 kreski, wówczas ISG wspiera go tylko przy ruszaniu. Trzeba też wspomnieć o tym, że uruchomienie ISG zależy także od stopnia wciśnięcia pedału przyspieszenia. O ile raczej na pierwszym biegu trudno ruszyć na tyle delikatnie, aby ISG nie włączyło się do pracy, o tyle na dalszych biegach da się to dość prosto zrobić. Efekt? Większość testu jeździliśmy z pełni naładowanym akumulatorem. Jest jeszcze coś o czym nie informuje Suzuki. Zgodnie z danymi technicznymi, układ miękkiej hybrydy wspiera benzyniaka w czasie przyspieszania, ale jadąc ze stałą prędkością również spadało nam naładowanie akumulatora, więc jakieś urządzenia pokładowe muszą z niego korzystać. Miękka hybryda poprawia także pracę systemu start&stop, który włącza silnik praktycznie niezauważalnie. To tyle w kwestii tego jak wygląda praca, a jaki jest efekt?

Zaskakująco dobry, bo dodatkowe 50 Nm naprawdę robi robotę. Dzięki temu Swift jest żwawy i kiedy jadąc na 4 biegu z prędkością 60 km/h wciśniecie pedał przyspieszenia to Swift bardzo sprawnie zacznie przyspieszać. Oczywiście nie ma tutaj mowy o jakiś sportowych emocjach, bo jest to autko dla spokojnych kierowców, ale kiedy potrzeba przyspieszyć to Swift daje sobie radę i potrafi dać całkiem sporo frajdy. W mieście układ kierowniczy pracuje dość lekko, ale jest on bezpośredni i pozwala wyczuć zachowanie Swifta. Zawieszenie jest stosunkowo twarde, więc na większych wybojach czy nierównościach daje o sobie znać. Kompaktowe wymiary sprawiają, że Swift jest bardzo zwrotny co można docenić w mieście, ale problemem często okazuje się zbyt mały prześwit. Trzeba uważać z krawężnikami.

Największa zaleta Swifta? Zdecydowanie zużycie paliwa, które jest symboliczne. Średnio trudno przekroczyć 6 litrów. W mieście trzeba jeździć naprawdę bardzo dynamicznie i sporo stać w korkach, żeby na wyświetlaczu pojawiła się szóstka. Najczęściej będzie to 5,0 – 5,5 litra, natomiast w weekendy bez najmniejszych problemów byliśmy w stanie zjechać do 4,5 litra! Poza miastem również jest bardzo dobrze. Na zwykłej krajówce będzie to w okolicach 4,0 – 4,5 litra, natomiast na drodze ekspresowej trzeba dołożyć do tego jeszcze jeden litr. Swift pokazuje, że nie trzeba jeździć zdecydowanie droższą hybrydą, żeby uzyskiwać śmiesznie niskie zużycie paliwa.

Przy okazji liftingu, Swift został wyposażony w nowe systemu bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Pojawił się asystent pasa ruchu i świateł drogowych. Mamy system rozpoznawania znaków drogowych, monitor martwego pola, ostrzeganie o ruchu poprzecznym za pojazdem czy układ reagowania przedkolizyjnego.

Cennik

Nikomu nie trzeba przypominać o tym, że ceny nowych samochodów cały czas rosną. Suzuki Swift nie jest tutaj żadnym wyjątkiem i wystarczy spojrzeć na cenniki z roku 2021 oraz 2022. Do niedawna bazowa wersja 1.2 DualJet ze skrzynią manualną w wersji wyposażenia Premium kosztowała 55 500 złotych i była naprawdę bardzo atrakcyjną ofertą. Obecnie jest to już 62 900 złotych i nie wygląda to już tak atrakcyjnie. Zwłaszcza, że konkurencja oferuje większe możliwości konfiguracji.

Suzuki Swift to świetne auto dla ludzi, którzy nie oczekują fajerwerków a zależy im na możliwie prostej i bezawaryjnej konstrukcji. Prezentowana wersja Elegance to już bardzo bogato wyposażona odmiana, która startuje od 72 900 złotych.  Znajdziemy w niej m.in. automatyczną klimatyzację, system multimedialny z siedmiocalowym ekranem dotykowym, nawigację, system bezkluczykowy, regulację kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach, elektrycznie regulowane szyby w drzwiach przednich i tylnych, kamerę cofania oraz tylne czujniki parkowania, podgrzewane przednie fotele, kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego, reflektory LED Hi/Low, tempomat adaptacyjny, 16-sto calowe obręcze kół czy elektrycznie składane lusterka zewnętrzne.

Do podanej kwoty trzeba doliczyć jeszcze 2 290 złotych (lakier metaliczny) lub 3 290 zlotych (lakier dwukolorowy). Daje to trochę ponad 76 tysięcy zlotych za bogato wyposażone miejskie autko.

Jeśli ktoś jest zainteresowany wersją z przekładnią CVT to trzeba za nią zapłacić przynajmniej 67 900 złotych – Premium. Lepiej wyposażona odmiana Premium Plus wymaga dopłaty 6 000 złotych, ale jest to już naprawdę dobrze wyposażony wariant. Trzeba tylko pogodzić się z brakiem automatycznej klimatyzacji.

Podsumowanie

Suzuki Swift to wciąż ciekawa propozycja na rynku miejskich samochodów. Coraz rzadziej w salonach można spotkać małe miejskie autka, bo w tych czasach jeśli coś nie jest crossoverem lub SUV-em to po prostu jest niemodne. Dla kogo jest Swift? Dla ludzi szukających prostego i taniego w eksploatacji samochodu, który powinien zapewnić wieloletnią bezawaryjną eksploatację.

Swift zaskakuje przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem, które jest idealne dla dwuosobowej rodziny lub rodziny z małymi dziećmi. Jeśli ktoś szuka auta wyłącznie do miasta to wolnossący silnik z układem hybrydy zapewni bardzo niskie zużycie benzyny.

Szkoda tylko, że ceny Swifta nie rozpoczynają się już od 55 tysięcy, bo byłaby to świetna propozycja. Nasz prasowy egzemplarz jest bardzo bogato wyposażony i obecnie za tak skonfigurowane autko trzeba zapłacić aż 76 tysięcy złotych! To sporo. Tym bardziej, że konstrukcja ma już kilka lat na karku, ma niewielkie możliwości konfiguracji wyposażenia a sam Swift jest zdecydowanie mniejszy od konkurencji.

Nie oznacza to, że zakup Suzuki Swift nie ma sensu. Nie skreślalibyśmy go z listy, bo autko niewątpliwie ma sporo zalet i wszystko zależy od tego, czego oczekuje przyszły właściciel.

Przeczytajcie testy innych samochodów na naszej stronie

Suzuki Swift 1.2 DualJet Elegance – dane techniczne:
Silnik:benzynowy, wolnossący, pojemność 1197 ccm
Maksymalna moc:83 KM przy 6.000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:107 Nm przy 2.800 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:manualna, pięciobiegowa, napęd na przednie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:13,1 s
Prędkość maksymalna:180 km/h
Średnie spalanie (w cyklu mieszanym):4,9 – 5,0 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:37 l
Wymiary (dł./wys./szer.):3845/1495/1753
Pojemność bagażnika:265 l

Cennik

Suzuki Swift – cennik 2022
WersjaPremiumPremium PlusElegance
1.2 DualJet 2WD 5 MT62 900 zł68 900 zł72 900 zł
1.2 DualJet 2WD CVT67 900 zł73 900 zł