Gry

MX vs. ATV Legends | Recenzja | Test

Kiedy otrzymaliśmy do recenzji najnowszą odsłonę MX vs. ATV Legends byliśmy do niej pozytywnie nastawieni, bo w teorii wszystko zapowiadało naprawdę fajną grę. Na zapowiedziach gra prezentowała się nieźle a w dodatku producent postanowił upakować trzy serie wyścigowe, dzięki czemu można liczyć na miłe urozmaicenie. Z tymże coś tutaj poszło nie tak, ale tego wszystkiego dowiecie się z naszej recenzji.

Pierwsze odpalenie nie zwiastowało niczego dobrego

Po włączeniu gry natychmiast rzuca się w oczy brak porządnego tłumaczenia. Niby gra otrzymała język polski, ale wygląda to trochę tak jakby ktoś wrzucił wszystko do translatora i tyle. Czcionka nie jest dostosowana do polskich znaków, więc wszystkie „ą”, „ę”, „ń” etc., wyglądają zupełnie inaczej niż pozostałe litery.

Dodatkowo w tłumaczeniu pojawia się mnóstwo błędów wskazujących na to, że raczej nie robił tego człowiek. Przykładowo w menu znajdziemy pozycję „Prezentacja”, która w rzeczywistości jest szybką rozgrywką. Do tego gdzieniegdzie pojawiają się po prostu zupełnie nieprzetłumaczone zwroty. Może nie przeszkadza to w graniu i generalnie wiadomo o co chodzi, ale na pewno robi dość słabe wrażenie.

Zanim zaczniemy trzeba się trochę namęczyć

Na samym początku musimy dojechać na farmę, gdzie zapoznajemy się z samouczkiem, możemy porozmawiać z członkami naszego zespołu albo po prostu bezsensownie pokręcić się po okolicznym terenie. Nudno robi się już na samym początku, ponieważ zanim rozpoczniemy karierę, trzeba przejść kilka samouczków, które niestety nie mają większego sensu.

No dobrze. Część naprawdę mogłaby być przydatna, gdyby tylko ktoś zadbał o to, aby faktycznie wykonywać polecenia zgodnie z instrukcją z samouczka. Obecnie wygląda to po prostu tak, że po pojawieniu się instrukcji wystarczy przejechać dany fragment i zadanie zostaje zaliczone. Nie ma żadnego znaczenia to czy w ogóle wykonamy to co powinniśmy albo czy wykonamy to prawidłowo, bo i tak pojawi się kolejny etap. De facto zupełnie nie wiadomo czy dobrze wykonujemy jakąś czynność czy nie. Jaki jest w tym sens?

W dodatku czasem uczymy się rzeczy, które kompletnie się nam nie przydadzą. Co z tego, że można wykonywać tricki jeśli w grze absolutnie niczego nam nie dają? Po co przez kilka minut ustawiać kamerę jeśli odpowiada nam taka jaka jest domyślnie skonfigurowana? Całość trwa dość długo i jest po prostu potwornie nudna. Tym bardziej, że poszczególne samouczki są rozsiane po dość dużym terenie.

Tryby gry

Podstawowym trybem gry jest kariera podczas której mamy możliwość rywalizowania w aż trzech różnych maszynach – motocyklach, quadach oraz UTV, czyli powszechniej znanych buggy. Trzy pierwsze wyścigi to rywalizacja w motocrossie, natomiast później odblokowują się zawody na quadach oraz buggy.

Problem w tym, że gra nie ma żadnej fabuły ani w żaden sposób nie zachęca do poważniejszej rywalizacji. Niezależnie od tego na jakim miejscu zakończymy dany wyścig, to i tak odblokowujemy kolejny. Fajnie byłoby gdyby trzeba było zająć określone miejsce, aby móc przejść dalej, chociaż rozumiemy też, że może twórcy gry nie chcieli zniechęcać mniej doświadczonych graczy. Jedyna różnica jest taka, że im wyższe miejsce zajmiemy, tym więcej pieniędzy i fanów zyskamy. Sęk w tym, że pieniędzy i tak będziecie mieli wystarczająco dużo, natomiast kompletnie nie rozumiemy po co wymyślono fanów.

W trakcie rywalizacji możemy rozbudowywać posiadane przez nas pojazdy albo kupić lepsze. I tutaj znowu pojawia się pewien problem. Po pierwsze kompletnie nie ma sensu kupować lepszych pojazdów, bo wystarczy zakupić kilka usprawnień i podstawowe pojazdy będą maksymalnie rozwinięte. Po drugie to również tutaj brakuje tej progresji, która wymuszałaby na nas konieczność rozwijania naszych pojazdów. W gruncie rzeczy możemy nie robić nic a i tak będziemy w stanie wygrywać kolejne wyścigi.

Największą zaletą kariery jest jej ogromne rozbudowanie. Wyścigów jest po prostu multum i zanim przejdziecie wszystkie to spędzicie nad grą mnóstwo czasu, chociaż trzeba też zaznaczyć, że po pewnym czasie zauważycie, że są one dość podobne.

Poza tym mamy jeszcze szybką rywalizację, próby czasowe oraz swobodną jazdę, czyli standardowe tryby single player. Dla fanów multiplayer oddano dwie możliwości – rozgrywka sieciowa lub na podzielonym ekranie.

Naszym zdaniem gra na podzielonym ekranie w wielu grach jest po prostu niedoceniona a to idealny tryb do grania na spotkaniach ze znajomymi, który potrafi dać mnóstwo frajdy i zepchnąć na dalszy plan jakieś niedociągnięcia. Zdecydowanie gorzej wypada gra w sieci, bo pomimo kilku prób w większości sytuacji nie mieliśmy z kim rywalizować.

Jakie są nasze odczucia z samej gry?

Model jazdy to czysty arcade i nie ma tutaj mowy o czymś co przypominałoby symulację. Czuć, że twórcy gry zupełnie nie przywiązywali do tego uwagi i bardziej zależało im na tym, aby w grze odnalazł się absolutnie każdy.

Fajnie, że przyłożono się do modelu jazdy motocyklami, który wymaga sterowania dwoma gałkami. Jedna służy do skręcania, natomiast druga odpowiada za balansowanie ciałem, które jest niezbędne do prawidłowego pokonywania trudniejszych przeszkód albo wykonywania sztuczek. I prawdę mówiąc to trzeba spędzić nad tym trochę czasu, bo wcale nie jest to takie proste i dobrze zrobić to zanim zaczniemy jakąkolwiek rywalizację, bo już na początkowych trasach pojawiają się przeszkody, które są naprawdę trudne do przeskoczenia.

Zresztą sytuacje kiedy zawodnik upada też są dość losowe. Czasem prawie wbijamy się w górkę, odbijamy się i jedziemy dalej, a czasem lądujemy dość łagodnie a zawodnik wylatuje z motocykla jak jakaś lalka. To samo można powiedzieć o sytuacjach kiedy dochodzi do zderzeń, bo chyba ktoś tutaj o tym kompletnie zapomniał. Możemy wylądować na innym zawodniku, zawodnik jedzie dalej a my upadamy na tor. Takich sytuacji jest mnóstwo i widać po nich jak bardzo niedopracowana jest jeszcze gra.

Na szczęście pomocne jest tutaj odrodzenie, ale również z nim są pewne problemy. Po pierwsze odrodzenie naszego zawodnika zajmuje nieporównywalnie więcej czasu od odrodzenia botów i nierzadko prowadząc z dużą przewagą po odrodzeniu lądowaliśmy na końcu stawki. Po drugie odrodzenie sprawia, że znajdujemy się za przeszkodą z którą mieliśmy problem. Trochę to bezsensu, bo powinniśmy spróbować pokonać ją jeszcze raz, ale to chyba ponownie ukłon wobec niedzielnych graczy. Jeśli nie umiecie tego przejechać to po prostu przerzucimy Was za przeszkodę.

Całkiem przyjemna jest także jazda quadami, chociaż naszym zdaniem są one trochę zbyt narowiste, ale to i tak bajka w porównaniu do tego czego możecie doświadczyć jeżdżąc buggy. Przede wszystkim pojazdy UTV zachowują się jakby zamiast kół miały płozy, bo cały czas jeździmy ślizgami i bardzo trudno zmusić buggy do jakiegokolwiek innego zachowania. Dodatkowo minimalny kontakt z jakąś niewielką przeszkodą (np. kamieniem) natychmiast oznacza katapultowanie nas w górę. Również rywalizacja z botami jest tutaj dość komiczna, bo za wszelką cenę starają się wyrzucić innych zawodników z toru, ale jeśli tylko im odjedziemy to możemy być spokojni o zwycięstwo.

Sztuczna inteligencja nie istnieje

To kolejny problem MX vs. ATV Legends. Boty zachowują się dokładnie tak jak w starych grach, czyli robią mnóstwo głupich rzeczy i zupełnie nie dostosowują się do sytuacji panującej na torze. Może nie narzekalibyśmy na to aż tak bardzo gdybyśmy nie recenzowali niedawno F1 22, gdzie adaptacyjna sztuczna inteligencja jest niezwykle silnie rozwinięta. Tutaj poziom na poszczególnych trasach różni się diametralnie. Na jednej trasie jesteśmy w stanie jechać po kilka a nawet kilkanaście sekund szybciej od botów, natomiast na kolejnej trasie ledwo dajemy radę wyprzedzić kilku zawodników.

Ładnie chociaż niezbyt płynnie

Widać, że pod względem wizualnym gra nie jest niczym zachwycającym. Oczywiście jeśli popatrzymy na trasy, pojazdy czy nawet ślady pozostawiane na trawie to wygląda to całkiem dobrze, ale oprawie graficznej daleko do tego co oferują najlepsi.

No ale biorąc pod uwagę to jak wygląda model jazdy to graficznie MX vs. ATV Legends wypada naprawdę dobrze. Tereny są zróżnicowane, bo w jednej chwili pędzimy wąską leśną droga, a po chwili wjeżdżamy na ośnieżone szczyty albo gnamy po rozległych pustyniach. Jeśli chodzi o grafikę to wrażenia są naprawdę niezłe.

Gorzej, że gra cierpi na braki optymalizacji i widoczne są bardzo duże spadki płynności. Czasem tekstury ładują się w ostatniej chwili, czasem wjeżdżając do jakiegoś tunelu obraz potrafi na chwilę przeskakiwać i na chwilę tracimy widok naszego zawodnika, natomiast rywalizującym z nami botom brakuje płynności. Doskonale widać to na starcie kiedy wszyscy wykonują dokładnie takie same, całkowicie pozbawione płynności, ruchy.

Błędy, błędy i jeszcze raz błędy

Wspomnieliśmy już o problemie z tłumaczeniem, problemach z odrodzeniem, braku jakiegokolwiek systemu kolizji i kiepskiej fizyce, ale to tylko część błędów jakie możecie znaleźć w MX vs. ATV Legends. Znajdzie się tego więcej, bo wystarczy wspomnieć o tym, że uderzając buggy z pełną prędkością w drewniany płot…po prostu się od niego odbijamy. Ani płot, ani buggy nie noszą najmniejszych śladów uderzenia. A jeśli upadniecie tak, że leżycie na motocyklu to nagle z Waszej głowy wystaje część koła.

Takich rzeczy nie powinno być w grze, która została oficjalnie wydana. Na szczęście twórcy już wydali dwie duże poprawki i patrząc na to, że zadziało się to dość szybko to pewnie wkrótce rozwiążą kolejne problemy.

Podsumowanie

Z pewnością MX vs. ATV Legends okazała się grą bardzo niedopracowaną. Póki co gra ma jeszcze mnóstwo niedoróbek, ale należy docenić twórców, że zwracają uwagę na krytyczne komentarze i sukcesywnie wydają ogromne poprawki. Pewnie za jakiś czas gra pozbędzie się irytujących wpadek, chociaż na pewno nie zmieni się sztuczna inteligencja, grafika czy kariera pozbawiona fabuły.

Mamy wrażenie, że twórcy kompletnie nie wykorzystali ogromnego potencjału gry, chociaż momentami naprawdę dawała nam sporo frajdy. Jeśli potraktujecie grę jako miłe urozmaicenie spotkań ze znajomymi to na pewno będziecie z niej zadowoleni. Jeśli nie jesteście jakimiś ogromnymi fanami wyścigów i potraktujecie ją jako odskocznię od codziennych stresów to raczej też nie będziecie zbytnio narzekać. Jeśli jednak lubicie tego typu gry i szukacie odzwierciedlenia tego co można przeżyć na żywo to lepiej trzymajcie się od MX vs. ATV Legends z daleka.