Motoryzacja to nasza pasja

Blog motoryzacyjny moto-przestrzen.pl | Testy samochodów, nowości, opinie

Testy samochodów

Ford S-Max 2.5 Hybrid ST-Line | TEST

Ford S-Max doczekał się w zeszłym roku napędu hybrydowego, który w wykonaniu Forda okazuje się być zaskakująco udaną konstrukcją i pokazuje, że nawet w tak dużym samochodzie silnik benzynowy może mieć sens. Ford S-Max to także jeden z ostatnich minivanów na rynku, a jeszcze kilka lat temu ten segment cieszył się dużą popularnością.

Dlaczego ludzie zrezygnowali z praktycznych rodzinnych minivanów i skierowali swoje zainteresowanie w kierunku crossoverów i SUV-ów? Szczerze mówiąc to trudno nam to zrozumieć. W ostatnich latach rozwinęła się powszechna moda na crossovery, które mają być nowoczesne, futurystyczne i skierowane do ludzi oczekujących od życia czegoś więcej niż tylko nudnego, rodzinnego samochodu. Problem w tym, że jeśli macie dzieci to zdecydowanie ważniejsze stają się aspekty praktyczne, czyli przede wszystkim przestronne wnętrze i pojemny bagażnik, który pomieści wszystkie zabawki, wózek, łóżeczko, bagaże i masę innych rzeczy, które trzeba ze sobą zabrać. Pod tym względem minivany nie mają sobie równych.

Wracając do bohatera naszego testu to aż trudno w to uwierzyć, ale obecna generacja Forda S-Max jest już na rynku od 2014 roku! Oczywiście w tym czasie minivan przeszedł mniejsze lub większe modyfikacje, ale sama konstrukcja ma już kilka lat na karku a pomimo tego prezentuje się zaskakująco dobrze. Niestety niedawno z konfiguratora zniknęła możliwość zamówienia nowego Forda S-Max, ale wciąż jest on dostępny w zapasach magazynowych, więc jeśli szukacie nowoczesnego i funkcjonalnego rodzinnego samochodu to lepiej się pospieszcie, bo już wkrótce może być za późno. Naszym zdaniem Ford S-Max to zaskakująco dobry wybór i samochód, któremu trudno wytknąć jakieś poważne wady, ale tego wszystkiego dowiecie się z naszego testu.

Stylistyka

Z całej gamy rodzinnych minivanów Forda to właśnie S-Max był najbardziej atrakcyjny i dynamiczny, dzięki czemu tak dobrze poradził sobie z upływem czasu. Minivany mogą kojarzyć się z pudełkowatym nadwoziem, które ma być praktyczne, ale niekoniecznie jest atrakcyjne wizualnie. Dobrym przykładem jest tutaj Renault Espace IV, który był niezwykle praktycznym samochodem, ale wyglądem przypominał trochę wielkie akwarium. Na szczęście już w momencie projektowania pierwszej generacji S-Max, Ford uznał, że zostanie on zaprojektowany według nowej koncepcji mającej wydobyć z sylwetki dynamikę. I z perspektywy czasu możemy uznać, że projektanci odwalili kawał dobrej roboty.

Do naszego testu trafiła wersja ST-Line w lakierze metalizowanym Lucid Red, dzięki której Ford S-Max prezentuje się efektownie i dynamicznie. W przedniej części możemy zauważyć dużych rozmiarów atrapę chłodnicy z charakterystycznym motywem plastra miodu. Dokładając do tego ostro zarysowane przednie reflektory i dużą, pochyloną przednią szybę otrzymamy bardzo dynamiczną sylwetkę. W linii bocznej należy dopatrywać się przepisu na sukces Forda S-Max. Wyraźnie opadająca linia dachu i zmniejszające się szyby boczne sprawiają, że wygląda nowocześnie i nie tak pudełkowato jak klasyczne minivany. Nad tylną szybą góruje dużych rozmiarów spojler dachowy, natomiast tylne światła mają ciekawy układ, dzięki czemu po zmroku prezentują się atrakcyjnie.

Wersja ST-Line wyróżnia się 18-sto calowymi obręczami kół, tylnym spojlerem, relingami dachowymi wykończonymi na czarno, dodatkowo przyciemnianymi szybami w tylnej części, dostrzeżemy również przeprojektowane zderzaki oraz dodatkowe listwy w bocznej części nadwozia.

Ford S-Max mierzy 4796 milimetrów długości, 1916 milimetrów szerokości i 1655 milimetrów wysokości. Do tego waży blisko dwie tony, ale został zaprojektowany tak, że w ogóle się tego nie odczuwa. I kto powiedział, że rodzinny minivan musi być nudny?

Wnętrze i wyposażenie

Staż prezentowanej generacji Forda S-Max widać po wnętrzu, które wciąż prezentuje się elegancko i atrakcyjnie, ale daleko mu do futurystycznych rozwiązań znanych z najnowszych modeli. Pytanie tylko czy każdy poszukuje gadżetów i bajerów, które nierzadko są zbędne i utrudniają obsługę samochodu? Z pewnością entuzjaści nowinek technologicznych nie będą zachwyceni wnętrzem S-Max, ale jeśli liczy się dla Was funkcjonalność i ergonomia to jest to dokładnie coś czego potrzebujecie. My we wnętrzu S-Max odnaleźliśmy się bardzo szybko i czuliśmy się w nim naprawdę dobrze, a to naszym zdaniem najważniejsze.

Projekt deski rozdzielczej jest dość prosty, dzięki czemu ergonomia jest niemal wzorowa. Praktycznie wszystkie funkcje mają swoje przyciski fizyczne, które są dobrze opisane oraz umieszczone dokładnie tam gdzie można byłoby się ich spodziewać. Mamy dedykowane przyciski do obsługi klimatyzacji dwustrefowej podgrzewania foteli, podgrzewania szyby przedniej, obsługi systemu audio, włączenia kamer, aktywowania asystenta parkowania. Jednym słowem do wszystkiego z czego na co dzień korzystamy! Mamy nawet odtwarzacz płyt CD.

Ekran systemu info-rozrywki jest wbudowany w konsolę centralną i ma przekątną ośmiu cali, co jak na obecne czasy jest dość skromnym wynikiem, ale nam akurat to zupełnie nie przeszkadzało. Naszym zdaniem to optymalna wielkość, dzięki której informacje wyświetlane na ekranie są czytelne i przejrzyste, natomiast coraz większe ekrany stosowane w nowoczesnych samochodach nie mają specjalnego sensu. System info-rozrywki to dobrze znany SYNC 3, który działa bardzo sprawnie i nie jest specjalnie skomplikowany, dzięki czemu obsługa wszystkiego jest prosta i intuicyjna. Ma proste menu i przyjemną szatę graficzną, a dzięki łączności z Android Auto oraz Apple CarPlay możemy wyświetlić na nim informacje z naszego telefonu.

Za świetnie wykonaną i znakomicie leżącą w dłoniach kierownicą znajdziemy analogowo-cyfrowe zegary, które naszym zdaniem wyglądają genialnie i są przyjemną odskocznią od wszechobecnych wirtualnych kokpitów. Oczywiście nie mamy możliwości personalizacji wyglądu, ale Ford zastosował tutaj ciekawe rozwiązanie. Mamy trzy oddzielne ekrany, których zawartość możemy sobie skonfigurować i wyświetlać dane o m.in. aktualnej trasie, nawigacji, systemach bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy, prędkości etc. Bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu cały czas mamy dostęp do najważniejszych informacji. Samym komputerem pokładowym sterujemy za pomocą przycisków umieszczonych na kierownicy. Jest ich dość sporo, więc potrzeba chwili, aby zrozumieć co i jak działa, ale po chwili można się do tego przyzwyczaić i okazuje się to bardzo praktyczne.

Jak przystało na rodzinny samochód, we wnętrzu Forda S-Max znajdziemy mnóstwo pojemnych schowków i praktycznych rozwiązań, które ułatwiają utrzymanie porządku i pomagają w rodzinnych podróżach. Przede wszystkim mamy dużych rozmiarów schowek przed pasażerem, gigantyczny schowek w podłokietniku w którym zmieścimy 2 litrową butelkę, zamykany schowek na szczycie deski rozdzielczej, schowek na okulary, pojemne kieszenie w drzwiach, uchwyty na kubki z regulacją wysokości oraz głęboki schowek na telefon. Można pomyśleć, że to głupota, bo przecież powinna być to oczywistość. No ale w nowych samochodach różnie z tym bywa i nierzadko nie mamy gdzie odłożyć portfela, schować kluczy czy włożyć większą butelkę. Tutaj nie ma z tym najmniejszych problemów. A jako, że Ford S-Max to rodzinny samochód to możemy również docenić gniazdko 230 V oraz rozkładane stoliczki w oparciach przednich foteli, dzięki którym możemy wyświetlić naszym pociechom jakieś bajki.

Dochodzimy do największej przewagi Forda S-Max nad nowoczesnymi SUV-ami, czyli niezwykle przestronnego i komfortowego wnętrza. Elektrycznie regulowane przednie fotele są bardzo dobrze wyprofilowane, a dzięki regulacji odcinka lędźwiowego oraz możliwości zmiany pochylenia zagłówka, bez problemu znajdziemy wygodną pozycję i nawet kilkugodzinna podróż nie będzie dla nas męcząca. Pomimo tego, że siedzimy w minivanie to siedzenia są umieszczone stosunkowo nisko, co daje bardzo fajne wrażenie i zupełnie nie czujemy się jak w rodzinnym minivanie. W czasie ponad tysiąc kilometrowej podroży nie mogliśmy narzekać na widoczność, która jest naprawdę bardzo dobra. Niby słupki A są dość masywne, ale zarówno przednia szyba, jak i szyby boczne, są na tyle duże, że wszystko znakomicie widać. Do tego dochodzą duże lusterka boczne, kamera cofania, czujniki parkowania a nawet kamera ułatwiająca wyjazd z miejsca parkingowego, więc pomimo sporych rozmiarów manewruje się nim bardzo łatwo.

W drugim rzędzie miejsca również jest pod dostatkiem, a dzięki praktycznie płaskiej podłodze nic nie ogranicza miejsca na nogi. Drugi rząd składa się z trzech niezależnych foteli, które możemy dowolnie przesuwać, składać a nawet zmieniać kąt pochylenia oparć, co naprawdę można docenić w czasie dalekich podróży. W dodatku każde z nich ma wbudowane mocowanie isofix, a sama kabina jest wystarczająco szeroka, aby zamontować tam trzy foteliki. Pasażerowie drugiego rzędu mogą liczyć na takie udogodnienia jak gniazdo 230 V, port USB, oddzielne nawiewy klimatyzacji, składane stoliki oraz rolety przeciwsłoneczne.

Prezentowany Ford S-Max to wersja siedmioosobowa. Dodatkowe fotele są sprytnie schowane w podłodze bagażnika, więc jeśli akurat ich nie potrzebujemy to wystarczy je złożyć i w bagażniku mamy płaską powierzchnię. Tradycyjnie te dwa miejsca są przeznaczone dla dzieciaków, które już nie potrzebują jeździć w fotelikach, bo raczej ich tam nie zamontujemy, natomiast dorośli po pewnym czasie mogą narzekać na niewystarczającą ilość miejsca na nogi i nad głowami. Samo zajęcie miejsca w trzecim rzędzie nie jest trudne, ale jak to bywa w tego typu rozwiązaniach trzeba iść na pewne kompromisy. Ktoś z drugiego rzędu będzie musiał się przesunąć, żeby Ci w trzecim mieli miejsce na nogi, a jak w drugim rzędzie będzie niewystarczająco miejsca to będą męczyli tych w przednich fotelach.

W wersji pięcioosobowej bagażnik do półki nad tylną szybą ma pojemność 700 litrów, natomiast do dachu wynosi ona aż 1035 litrów. Prezentowana wersja siedmioosobowa ma nieco mniejszy bagażnik i wynosi on w konfiguracji pięcioosobowej 965 litrów, natomiast po rozłożeniu dodatkowych foteli zmniejsza się ona do 285 litrów, ale to wartość do dachu. Z jakiegoś powodu Ford nie podaje tutaj pojemności bagażnika do półki nad tylną szybą.

Ważne, że bagażnik jest ustawny i ma regularne kształty, natomiast największą przewagą w porównaniu do SUV-ów jest niski próg załadunkowy. W Fordzie zastosowano też bardzo przemyślany system składania oparć – EasyFold. Możemy je złożyć za pomocą dźwigni umieszczonych przy fotelach albo specjalnymi przyciskami umieszczonymi w bagażniku. Warto zauważyć, że po złożeniu wszystkich siedzeń otrzymujemy idealnie płaską powierzchnię.

Silnik i właściwości jezdne

W efekcie obecnych norm emisji spalin Ford S-Max oferowany jest tylko z jedną jednostką napędową, którą jest hybryda oparta na 2.5 litrowym wolnossącym benzyniaku pracującym w cyklu Atkinsona połączonym z silnikiem elektrycznym oraz układem odzyskiwania energii. Silnik spalinowy generuje moc 152 koni mechanicznych oraz maksymalny moment obrotowy 200 Nm, natomiast silnik elektryczny generuje moc 133 koni mechanicznych, dzięki czemu sumaryczna moc układu wynosi 190 koni mechanicznych oraz 200 Nm.

Dzięki temu Ford S-Max osiąga pierwszą setkę w czasie 9,8 sekundy i może rozpędzić się do prędkości maksymalnej wynoszącej 185 km/h. Za przeniesienie napędu na przednie koła odpowiada bezstopniowa przekładnia eCVT, która została bardzo dobrze dopracowana, dzięki czemu znakomicie współgra z układem napędowym. Symulowane przełożenia sprawiają, że kierowca ma wrażenie jakby jechał samochodem z klasycznym automatem, a charakterystyczne wycie w momencie wykorzystywania pełni potencjału praktycznie nie występuje.

Naszym zdaniem osiągi którymi dysponuje S-Max są w zupełności wystarczające w rodzinnym minivanie. Absolutnie takie samochody nie są tworzone po to, aby szaleć nimi na drogach. Zresztą każdy rodzic doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że samochód ma być przede wszystkim bezpieczny, natomiast osiągi to kwestia poboczna. Generalnie zarówno w mieście, jak i w trasie, Ford S-Max okazuje się być bardzo dynamiczny co udało się osiągnąć dzięki obecności jednostki elektrycznej, której cała moc i moment obrotowy dostępne są natychmiast. Dopiero z kilkoma osobami na pokładzie i wypchanym bagażnikiem, układ napędowy zaczyna wykazywać braki wigoru, ale widać to dopiero wtedy kiedy nagle na drodze szybkiego ruchu chcemy gwałtownie przyspieszyć. To rodzinny minivan i jeśli jedziemy spokojnie to wówczas Ford S-Max spisuje się znakomicie.

W większości samochodów z układem hybrydowym trzeba liczyć się ze zmniejszoną przestrzenią we wnętrzu, ale Ford zastosował ciekawe rozwiązanie, dzięki któremu udało się to zoptymalizować. Bateria o pojemności 1,1 kWh została umieszczona pod podłogą bagażnika, a dzięki zastosowaniu systemu chłodzenia cieczą możliwe było ścisłe upakowanie ogniw akumulatora i zaoszczędzenie miejsca wewnątrz. Do tego specjalnie zaprojektowano podwójny układ wydechowy, który został poprowadzony wokół akumulatora trakcyjnego, aby umożliwić jego montaż tak nisko, jak to tylko możliwe.

Jak jeździ się hybrydowym Fordem S-Max?

Wiadomo, że najwięcej korzyści z obecności układu hybrydowego można zauważyć w mieście, gdzie kultura pracy hybrydy sprawia, że przez duży okres czasu poruszamy się jedynie na silniku elektrycznym. W przypadku S-Max możemy rozpędzić się na samym elektryku do prędkości około 50 km/h i przejechać krótki dystans na samym prądzie. Sam zasięg nie ma specjalnego znaczenia, bo zdecydowanie ważniejsze jest odzyskiwanie energii z hamowania, dzięki któremu będzie możliwe ładowanie baterii i ponowne wykorzystywanie silnika elektrycznego. Według Forda system umożliwia odzyskiwanie do 90 procent energii i wykorzystanie jej do doładowania akumulatora. Oczywiście nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale fakt jest taki, że układ opracowany przez Forda jest bardzo efektywny i widać to po zużyciu paliwa.

Warto wspomnieć, że zarówno ładowanie akumulatora, jak i praca całego układu, odbywa się całkowicie niezależnie od kierowcy. Jedyne na co mamy wpływ to zwiększenie siły odzyskiwania energii z hamowania, ale nie możemy na przykład wymusić jazdy w trybie EV. No, ale czy komuś jest to potrzebne? Ważne, że przełączanie pomiędzy poszczególnymi rodzajami napędu odbywa się płynnie i praktycznie niezauważalnie, natomiast sam system jest nastawiony na zmaksymalizowanie poruszania się na prądzie.

Nie czuć, że jedziemy minivanem

Jeśli wydaje się Wam, że rodzinny minivan nie daje żadnej przyjemności z jazdy to jesteście w ogromnym błędzie. Jak przystało na Forda, właściwości jezdne są znakomite i S-Max daje zaskakująco dużo radości z jazdy. Układ kierowniczy działa z przyjemnym oporem i jest zaskakująco precyzyjny, natomiast usztywnione zawieszenie wersji ST-Line sprawia, że w zakrętach S-Max prowadzi się bardzo pewnie i stabilnie. Warto zauważyć, że nie odbywa się to kosztem komfortu, bo zawieszenie skutecznie wybiera wszelkie nierówności zapewniając wysoki komfort podróżowania. Ford S-Max pozwala zapomnieć, że jedziemy blisko dwutonowym minivanem i pod względem prowadzenia bardziej przypomina zwykłą osobówkę.

…a do tego spalanie jest symboliczne

Ford S-Max udowadnia, że nie trzeba zmniejszać pojemności silników spalinowych ani korzystać z diesli, aby jeździć ekonomicznie rodzinnym minivanem. W mieście hybrydowy S-Max zużywa w okolicach 5 – 6 litrów, a przy płynnej jeździe w weekendy udawało się nam zejść poniżej 4 litrów! Na drodze ekspresowej przy sporym obciążeniu Ford S-Max zużywał w okolicach 5,5 litra, natomiast przy prędkościach autostradowych trzeba dorzucić do tego wyniku jeszcze litr. Średnie zużycie paliwa z całego naszego testu wyniosło 5,3 litra, co naszym zdaniem jest rewelacyjnym wynikiem.

Cennik

Jak wspomnieliśmy na początku, Ford S-Max zniknął z konfiguratora i obecnie jedyną możliwością zakupienia modelu jest poszukiwanie go na placach dealerów. W cenniku promocyjnym Ford S-Max w bazowej wersji Titanium został wyceniony na 179 900 złotych, natomiast prezentowana odmiana ST-Line to wydatek przynajmniej 195 500 złotych. Na szczycie cennika znajdziemy jeszcze ekskluzywny wariant Vignale wyceniony na 212 400 złotych.

Nasz egzemplarz został pokryty lakierem Lucid Red za 3 450 złotych, wyposażony w dach panoramiczny za 5 000 złotych oraz pakiet X za 12 500 złotych, więc ostateczna cena prezentowanego egzemplarza to około 216 tysięcy złotych. W skład pakietu X wchodzą: system nawigacji satelitarnej Sony CD/MP3 z Ford SYNC 3 i DAB+ z system nagłośnienia Premium, reflektory w technologii Ford Dynamic LED, tempomat adaptacyjny z funkcją automatycznego zatrzymania i ponownego rozpoczęcia jazdy (Stop&Go), system monitorowania martwego pola widzenia w lusterkach z funkcją ostrzegania o pojazdach nadjeżdżających z prawej lub lewej strony, podczas manewru wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego, system wspomagający wykonanie manewrów parkowania równoległego i prostopadłego oraz wyjazdu z równoległego miejsca parkingowego, system wspomagający kierowcę w unikaniu lub zmniejszaniu skutków kolizji z poprzedzającymi pojazdami lub pieszymi, kamera parkowania z przodu – z szerokim kątem widzenia, kamera ułatwiająca parkowanie tyłem oraz drzwi bagażnika zamykane/ otwierane elektrycznie i bezdotykowo.

Można narzekać, że Ford S-Max jest dość drogi, ale trzeba też zauważyć, że oferuje naprawdę dużo a ceny samochodów w obecnych czasach są po prostu horrendalne. Wystarczy wspomnieć, że bogato wyposażona Skoda Fabia potrafi kosztować 110 tysięcy złotych. I teraz 200 tysięcy za Forda S-Max nie wygląda tak źle, prawda? Zresztą Ford S-Max właściwie nie ma żadnej konkurencji i jest to jedna z ostatnich okazji, aby kupić prawdziwego rodzinnego minivana. Wkrótce takie samochody będzie można kupić jedynie na popularnych portalach z samochodami używanymi.

Podsumowanie

Ford S-Max to znakomity rodzinny samochód, którym chętnie jeździlibyśmy na co dzień. Wersja hybrydowa sprawiła, że pomimo ogromnych rozmiarów, Ford S-Max jest zaskakująco oszczędny, zarówno w mieście, jak i w trasie. Przy obecnych czasach nie da się nie docenić średniego zużycia paliwa w okolicach 5 litrów! Do tego obecność napędu hybrydowego sprawia, że Fordem S-Max jeździ się bardzo płynnie i cicho, a poza tym silnik elektryczny gwarantuje zastrzyk mocy i momentu obrotowego dosłownie w każdej chwili.

Oczywiście Ford S-Max nie jest modnym SUV-em i tylko dlatego jego dni są policzone. A szkoda, bo S-Max przekonuje do siebie bardzo przestronnym wnętrzem, bogatym wyposażeniem i znakomitymi właściwościami jezdnymi, których pozazdrości mu niejeden SUV. Jeśli szukacie praktycznego i funkcjonalnego rodzinnego samochodu to lepiej się spieszcie i poszukajcie egzemplarzy dostępnych u dealerów. Wkrótce może być na to już za późno.

Przeczytajcie testy innych samochodów na naszej stronie

Ford S-Max 2.5 Hybrid ST-Line – dane techniczne:
Silnik benzynowy:benzynowy, wolnossący, pojemność 2488 ccm
Maksymalna moc:152 KM przy 5.500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy:200 Nm przy 4.500 obr/min
Moc silnika elektrycznego:133 KM
Moc systemowa układu hybrydowego:190 KM
Moment obrotowy układu hybrydowego:200 Nm
Skrzynia biegów i napęd:automatyczna, bezstopniowa, napęd na przednie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:9,8 s
Prędkość maksymalna:185 km/h
Średnie spalanie (w cyklu mieszanym):6,4 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:65 l
Wymiary (dł./wys./szer.):4804/1658/1953
Pojemność bagażnika:700 l

Cennik

Ford S-Max – cennik (dostępność w zapasach magazynowych)
WersjaTitaniumST-LineVignale
2.5 Hybrid 190 KM eCVT179 900 zł195 500 zł212 400 zł