Europejski rynek nowych samochodów zakończył listopad 2025 roku spadkiem. Jak wynika z najnowszych danych ACEA, liczba rejestracji aut osobowych w Unii Europejskiej była o 1,4% niższa niż rok wcześniej. To kolejny sygnał, że rynek motoryzacyjny wciąż zmaga się z niepewnością gospodarczą, wysokimi cenami aut oraz ostrożnością klientów.
Jednocześnie struktura napędów nadal się zmienia. Samochody elektryczne (BEV) systematycznie zwiększają swój udział w rynku i po jedenastu miesiącach 2025 roku odpowiadają już za 16,9% wszystkich nowych rejestracji w UE. To wyraźny wzrost rok do roku, choć tempo ekspansji zaczyna wyhamowywać w porównaniu z poprzednimi latami.
Elektryki rosną, ale nie wszędzie tak samo
Największy udział aut elektrycznych wciąż notują rynki Europy Zachodniej, przede wszystkim Niemcy, Francja oraz kraje skandynawskie. Wzrosty są jednak coraz bardziej nierówne – część państw notuje stabilizację, a w niektórych widać nawet chwilowe cofnięcie zainteresowania BEV.
Coraz wyraźniej widać też, że hybrydy klasyczne i plug-in przejmują rolę „pomostu” między napędami spalinowymi a elektromobilnością. Dla wielu klientów to nadal najbardziej racjonalny wybór, szczególnie w obliczu ograniczeń infrastruktury i kosztów.
Polska na tle Europy: hybrydy zamiast elektryków
Na tle unijnych statystyk Polska wciąż pozostaje wyraźnie poniżej średniej, jeśli chodzi o udział samochodów elektrycznych w nowych rejestracjach. Podczas gdy w UE BEV zbliżają się do poziomu 17% rynku, w Polsce auta w pełni elektryczne nadal stanowią niewielką część sprzedaży, a klienci znacznie częściej wybierają hybrydy oraz tradycyjne napędy spalinowe.
Główne bariery pozostają niezmienne: wysokie ceny samochodów elektrycznych, ograniczona infrastruktura ładowania poza największymi miastami oraz niepewność dotycząca kosztów eksploatacji i utraty wartości. W praktyce oznacza to, że dla wielu polskich kierowców hybryda jest dziś bezpiecznym kompromisem, a nie pełna elektryfikacja.
W efekcie transformacja napędów w Polsce postępuje wolniej niż w Europie Zachodniej. Jeśli obecne tempo się utrzyma, polski rynek jeszcze przez kilka lat będzie podążał za unijnymi trendami z wyraźnym opóźnieniem, a elektryki pozostaną propozycją głównie dla wąskiej grupy odbiorców.


