XPENG postanowił sprawdzić, ile naprawdę wytrzyma jego elektryczny SUV G9L. Jeden samochód przeszedł siedem ekstremalnych prób – od zanurzenia w wodzie, przez dachowanie i trzy zderzenia przy 100 km/h, aż po podpalenie baterii.
Jeden G9L, siedem ekstremalnych prób
Producenci samochodów regularnie pokazują wyniki testów zderzeniowych, ale tym razem XPENG postanowił zrobić coś znacznie bardziej widowiskowego. G9L został poddany siedmiu próbom jedna po drugiej, a do wszystkich wykorzystano ten sam samochód.
Na początek SUV został zanurzony w wodzie na pięć minut. Test miał odwzorować sytuację, w której samochód zostaje zalany podczas powodzi albo kierowca znajdzie się w bardzo głębokiej wodzie.
Chwilę później G9L musiał zmierzyć się z uderzeniem podwozia w przeszkodę. Samochód najechał na nią przy 35 km/h, co miało sprawdzić odporność dolnej części konstrukcji.
Na tym etapie trudno byłoby jeszcze mówić o szczególnie widowiskowym teście. Kolejne próby wyglądały już zupełnie inaczej.
Dachowanie, a potem trzy zderzenia przy 100 km/h
Następnie XPENG poddał G9L dachowaniu przy 50 km/h. Taki test pozwala sprawdzić wytrzymałość konstrukcji nadwozia oraz kabiny pasażerskiej w sytuacji, w której samochód wielokrotnie kontaktuje się z podłożem.
Później przyszła pora na trzy kolejne próby. Tym razem SUV był poddawany zderzeniom przy prędkości 100 km/h.
Było zderzenie czołowe, boczne oraz uderzenie od tyłu. Każdy z tych scenariuszy oznacza ogromne obciążenie dla nadwozia, stref zgniotu i systemów bezpieczeństwa.
I właśnie dlatego najciekawszy jest fakt, że nie był to zestaw siedmiu niezależnych testów przeprowadzonych na siedmiu samochodach. XPENG chciał pokazać, jak jeden egzemplarz poradzi sobie z kolejnymi ekstremalnymi próbami.
Na koniec podpalili baterię
Jeżeli wcześniejsze testy wyglądały brutalnie, finał był jeszcze bardziej efektowny.
XPENG poddał pakiet akumulatorów bezpośredniemu działaniu ognia przez 150 sekund. W przypadku samochodu elektrycznego jest to szczególnie istotna próba, ponieważ bateria trakcyjna jest jednym z najważniejszych elementów konstrukcji odpowiadających za bezpieczeństwo po poważnym wypadku.
Producent chciał w ten sposób sprawdzić, jak pakiet zachowa się w ekstremalnie wysokiej temperaturze i czy dojdzie do niekontrolowanej reakcji termicznej ogniw.
To właśnie bezpieczeństwo baterii jest jednym z tematów, które najczęściej pojawiają się przy okazji samochodów elektrycznych. Po poważnym uszkodzeniu mechanicznym albo przegrzaniu ogniw może dojść do tzw. ucieczki termicznej, dlatego producenci muszą brać pod uwagę również takie scenariusze.
Czy takie testy mają znaczenie?
Trzeba pamiętać, że test producenta nie zastępuje niezależnych badań, takich jak Euro NCAP. Pokazuje jednak, jak samochód zachowuje się w ekstremalnych sytuacjach, szczególnie pod kątem bezpieczeństwa baterii.
W przypadku G9L XPENG postawił na naprawdę mocny pokaz. Jeden samochód przeszedł siedem prób, a na końcu jego baterię poddano działaniu ognia.