Categories Aktualności

Tor wyścigowy w Żmigrodzie coraz bliżej. O Formule 1 lepiej na razie nie marzyć

W Żmigrodzie na Dolnym Śląsku ma powstać profesjonalny tor wyścigowy, jakiego w Polsce od lat brakuje. Prywatny inwestor ma już ponad 60 hektarów terenu, a projekt wchodzi w etap projektowania. Pojawia się też temat Formuły 1, ale tutaj warto zachować zdrowy dystans.

Informacja o planowanej inwestycji szybko obiegła polskie media. Nic dziwnego, bo według deklaracji władz Żmigrodu ma powstać tor o parametrach pozwalających na organizację zawodów najwyższej rangi. Wśród nich wymieniana jest nawet Formuła 1.

I właśnie to ostatnie hasło brzmi najbardziej efektownie. Nie powinno jednak przesłonić tego, czym ten projekt ma być przede wszystkim.

Nie chodzi o budowę „toru F1”

Najważniejsza informacja jest nieco inna. Inwestor nie buduje obecnie toru Formuły 1. Chodzi o stworzenie dużego, profesjonalnego obiektu przeznaczonego do sportów motorowych.

Projekt ma być przygotowany tak, aby jego parametry pozwalały na organizację międzynarodowych zawodów. W przyszłości mogłoby to oznaczać również imprezę Formuły 1. To jednak ogromna różnica.

Według informacji przekazanych przez burmistrza Żmigrodu inwestor kupił już ponad 60 hektarów gruntu, a obecnie rozpoczyna się etap projektowania. Przygotowania do inwestycji trwały już od kilku lat i obejmowały między innymi kwestie planistyczne oraz środowiskowe.

To oznacza, że nie mamy do czynienia wyłącznie z pomysłem rzuconym podczas rozmowy. Jednocześnie jesteśmy jeszcze bardzo daleko od gotowego toru.

Formułę 1 można traktować z przymrużeniem oka

Jeżeli w tym momencie ktoś wyobraża sobie Grand Prix Polski na nowym torze w Żmigrodzie, powinien trochę ostudzić emocje.

Samo stworzenie toru spełniającego wymagania techniczne to dopiero początek. Aby zorganizować wyścig F1, potrzebna jest odpowiednia homologacja FIA, a przede wszystkim zgoda na wpisanie imprezy do kalendarza Formuły 1.

Do tego dochodzą pieniądze. I to naprawdę duże.

Promotorzy poszczególnych Grand Prix płacą za organizację wyścigu dziesiątki milionów dolarów lub euro rocznie. W zależności od konkretnej umowy opłaty znacząco się różnią, ale szacunki dla najdroższych rund sięgają około 60 mln dolarów rocznie. Przykładowo organizacja Grand Prix w Madrycie była wyceniana na około 48 mln euro rocznie.

I to jest tylko opłata za organizację wyścigu. Trzeba jeszcze mieć tor, całą infrastrukturę, zabezpieczenie imprezy, zaplecze dla zespołów i kibiców oraz pokryć koszty organizacyjne.

Dlatego wizję Formuły 1 w Żmigrodzie traktowałbym dziś przede wszystkim jako ambitny kierunek i potencjalną możliwość, a nie konkretny plan organizacji Grand Prix Polski.

Polsce potrzebny jest po prostu porządny tor

I właśnie tutaj projekt robi się naprawdę interesujący.

Polska od lat ma problem z dużymi, nowoczesnymi obiektami dla motorsportu. Tor Poznań pozostaje najważniejszym torem wyścigowym w kraju, ale jego możliwości są ograniczone w porównaniu z najnowocześniejszymi obiektami w Europie.

Dlatego znacznie ważniejsze od pytania „czy przyjedzie tutaj F1?” jest pytanie: czy wreszcie powstanie w Polsce tor z prawdziwego zdarzenia?

Taki, na którym można organizować duże zawody samochodowe i motocyklowe, testy producentów, szkolenia, track daye oraz imprezy dla kibiców.

I właśnie w tym kierunku ma iść projekt w Żmigrodzie.

Tor ma żyć przez cały rok

Organizacja jednego wyścigu w roku nie wystarczyłaby zresztą do utrzymania tak dużej inwestycji.

Dlatego plan zakłada znacznie szersze wykorzystanie obiektu. Tor ma służyć zawodnikom, kierowcom i motocyklistom podczas treningów i szkoleń, a także organizatorom różnych imprez motoryzacyjnych. Wokół niego może powstać również infrastruktura usługowa i hotelowa.

To właśnie może być największą wartością całej inwestycji.

Nowoczesny tor nie musi być uzależniony od Formuły 1. Może zarabiać na setkach mniejszych wydarzeń, szkoleniach, testach samochodów, imprezach producentów i użytkownikach indywidualnych.

Lokalizacja też jest dużym atutem

Planowany obiekt ma powstać w rejonie Żmigrodu, w pobliżu drogi ekspresowej S5 między Wrocławiem a Poznaniem. W pobliżu znajduje się również połączenie kolejowe z Wrocławiem.

To dobre miejsce na tego typu inwestycję. Dostęp drogowy jest znacznie lepszy niż w przypadku wielu istniejących obiektów, a jednocześnie tor mógłby obsługiwać klientów z dwóch dużych aglomeracji.

To nie pierwszy taki pomysł w Polsce

Warto też pamiętać, że pomysły na duży tor wyścigowy w Polsce pojawiają się od lat. Były już większe i mniejsze koncepcje, które ostatecznie nie doczekały się realizacji.

Dlatego również w przypadku Żmigrodu warto zachować zdrowy sceptycyzm.

Tym razem sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Prywatny inwestor ma już grunt o powierzchni przekraczającej 60 hektarów, a projekt po kilku latach przygotowań wchodzi w etap projektowania.

To wciąż początek długiej drogi. Jeśli jednak inwestycja zostanie zrealizowana, Polska zyska obiekt, który może być znacznie ważniejszy dla rodzimego motorsportu niż samo marzenie o Formule 1.

Bo tak naprawdę nie potrzebujemy kolejnej obietnicy Grand Prix Polski. Potrzebujemy dużego, nowoczesnego toru wyścigowego, który będzie działał przez cały rok.

A jeśli kiedyś jego parametry rzeczywiście pozwolą myśleć o Formule 1? Tym lepiej.