Categories Aktualności

Range Rover zmienia swoje zasady. Evoque i Velar znikną, a najtańszy model będzie kosztował fortunę

Jeszcze niedawno Range Rover Evoque był sposobem na wejście do świata brytyjskiej marki bez konieczności wydawania pieniędzy na dużego, luksusowego SUV-a. Velar zajmował miejsce nieco wyżej, ale również przyciągał klientów, którzy szukali eleganckiego samochodu z charakterystycznym logo na masce. Ten rozdział powoli się kończy. JLR zamierza wycofać oba modele i nie planuje ich bezpośrednich następców. W przyszłości najtańszym Range Roverem będzie zupełnie nowy, elektryczny GT.

To spora zmiana wizerunkowa. Range Rover chce mocniej oddzielić się od marek premium i jeszcze wyraźniej wejść do świata samochodów luksusowych. Nie chodzi już tylko o większe silniki, bogatsze wyposażenie czy bardziej prestiżowe wykończenie. Zmieni się również próg wejścia do tej motoryzacyjnej rodziny.

Koniec Range Rovera dla tych, którzy szukali czegoś mniejszego

Evoque przez lata pełnił w gamie szczególną rolę. Był najmniejszym i najbardziej przystępnym cenowo Range Roverem, a jednocześnie zachowywał charakterystyczny styl większych modeli. Dla wielu osób stanowił pierwszy kontakt z marką, która wcześniej kojarzyła się przede wszystkim z dużymi, drogimi SUV-ami.

Velar był propozycją dla tych, którzy chcieli czegoś większego i bardziej wyrafinowanego. Jego minimalistyczna stylistyka, gładkie powierzchnie nadwozia i charakterystyczne chowane klamki sprawiały, że wyróżniał się na ulicy. Nie był tak masywny jak Range Rover Sport, ale trudno było pomylić go z typowym SUV-em klasy średniej.

Oba modele mają jednak za sobą długi rynkowy staż. Obecny Evoque zadebiutował w 2018 roku, a Velar rok wcześniej. Według informacji „Autocar” ich produkcja będzie kontynuowana przez cały 2027 rok, ale później nie pojawią się kolejne generacje. JLR nie zamierza zastępować ich samochodami o podobnej pozycji w gamie.

Najtańszy Range Rover za około 90 tys. funtów

Najlepiej zmianę strategii pokazuje nowy Range Rover GT. To właśnie on ma zostać podstawowym modelem marki, choć trudno będzie nazwać go przystępnym. Według doniesień brytyjskiego „Autocar” ceny mają zaczynać się od około 90 tys. funtów. W przypadku elektrycznej wersji pojawiają się szacunki na poziomie około 100 tys. funtów.

Po przeliczeniu daje to mniej więcej 450–500 tys. zł, choć nie są to oficjalne ceny dla Polski. Nawet bez znajomości krajowego cennika widać jednak, że nowy model będzie pozycjonowany zupełnie inaczej niż Evoque.

GT nie będzie zresztą kolejnym klasycznym SUV-em. Samochód ma otrzymać niższą, bardziej opływową sylwetkę, łączącą cechy luksusowego grand tourera i samochodu o podwyższonym nadwoziu. Początkowo będzie oferowany jako elektryk, a później do gamy ma dołączyć również pełna hybryda.

To ciekawy ruch, bo Range Rover nie próbuje już przyciągać klientów samą możliwością posiadania samochodu z prestiżowym logo. Chce zaoferować im coś bardziej ekskluzywnego, nawet jeśli oznacza to znacznie wyższą cenę wejścia.

Gdzie podzieją się klienci Evoque’a?

JLR nie zamierza całkowicie rezygnować z mniejszych SUV-ów. Zmienia się raczej ich miejsce w strukturze koncernu. Modele o bardziej przystępnej pozycji mają rozwijać marki Defender i Discovery, które będą miały wyraźniej określone zadania.

W doniesieniach pojawia się między innymi Defender Sport, czyli mniejszy samochód, który ma uzupełnić ofertę tej marki. Nie będzie jednak bezpośrednim następcą Evoque’a. Defender ma zachować bardziej terenowy charakter, podczas gdy Range Rover będzie koncentrować się na luksusie.

Podobna zmiana dotyczy Discovery. Z oferty ma zniknąć Discovery Sport, a koncern chce uporządkować gamę tak, aby poszczególne marki nie konkurowały ze sobą o tych samych klientów.

Range Rover staje się bardziej ekskluzywny

Wycofanie Evoque’a i Velara to coś więcej niż zwykłe porządkowanie gamy modelowej. Range Rover rezygnuje z samochodów, które przez lata pozwalały dotrzeć do szerszej grupy klientów. W ich miejsce pojawi się oferta skierowana do osób gotowych zapłacić znacznie więcej za samochód z tej samej rodziny.

Pytanie, czy taka strategia okaże się skuteczna, pozostaje otwarte. Evoque i Velar miały własną grupę odbiorców, dla których duży Range Rover był po prostu zbyt drogi lub zbyt duży. Defender i Discovery mogą przejąć część tych klientów, ale niekoniecznie wszystkich.

Jedno jest pewne: w przyszłości zakup najtańszego Range Rovera będzie wymagał znacznie większego budżetu niż dotychczas. Marka wyraźnie pokazuje, że nie zamierza już walczyć o klientów szukających tańszego biletu do świata luksusowych SUV-ów.

Twórca i redaktor naczelny moto-przestrzen.pl. Od 2012 roku testuje samochody, śledzi nowości i pisze o tym, co dzieje się w świecie motoryzacji. Ma na koncie tysiące publikacji i setki przetestowanych modeli. Wszystko z pasji do samochodów, bo motoryzacja ma przede wszystkim dawać frajdę. Prywatnie kibic Ferrari i włoskiej piłki.

Nie przegap