Przeznaczeniem pick-upów jest ciężka praca i poruszanie się w bardzo wymagającym terenie. Stworzono je do tego, więc potrafią poradzić sobie w naprawdę trudnych warunkach. Mitsubishi regularnie organizuje imprezy terenowe, które są świetną okazją do zaprezentowania możliwości ich samochodów. Mieliśmy okazję spędzić kilka dni za kierownicą wyjątkowej wersji L200, której niestraszne błoto, śnieg, woda czy głęboki piach. Polski oddział we współpracy z Rafałem Martonem stworzyło prawdziwego potwora – L200 Monster. Od razu dodamy, że to samochód pokazowy, dlatego nie znajduje się on w ofercie Mitsubishi.
Stylistyka
Jakie odczucia towarzyszą pierwszemu spotkaniu z Mitsubishi L200 Monster? Przerażenie! Uwierzcie nam na słowo, że zdjęcia nie odzwierciedlają rozmiarów tego auta. Długość zwykłej odmiany to 5285 milimetrów, ale nasz model był jeszcze dłuższy ze względu na dodatkowe wyposażenie. Rozmiary to nie jedyne co przykuwa spojrzenia przechodniów.
Niesamowity efekt daje kanarkowy kolor wyglądający obłędnie, który przy bliższym poznaniu okazuje się okleiną. Ciekawe i praktyczne rozwiązanie. Tego typu samochód jest nieustannie narażony na różne obcierki mogące porysować lakier. Specjalna folia w pewnym stopniu zabezpiecza nadwozie a po śladach na okleinie widać było, że inwestycja w tego typu rozwiązanie ma sens.
Kolejne modyfikacje polegały na zamontowaniu zestawu sprężyn i amortyzatorów, które podniosły zawieszenie o cztery centymetry. W zwiększeniu prześwitu pomagają również terenowe opony Cooper Discoverer STT LT 265/70R17.
W przedniej części nadwozia pojawiła się wyciągarka Superwinch Tiger Shark 9500 z liną syntetyczną i ślizgiem oraz płytą montażową. Najważniejsze podzespoły takie jak silnik, skrzynia biegów i reduktor zostały zabezpieczone pięciomilimetrowymi stalowymi osłonami. Całość uzupełniały dalekosiężne reflektory w technologii LED, które potrafią zamienić noc w dzień. Koszt tych modyfikacji to około 30 tysięcy złotych.
A jak ludzie reagują na Monstera? Widać było, że kierowcy podchodzili do niego z dużym respektem. Przechodnie oglądali się za nim i zagadywali, żeby dowiedzieć się co to za pojazd. Nie wiemy czy wszystkim przypadł do gustu, ale wiemy jedno – robi niesamowite wrażenie.
Wnętrze i wyposażenie
Podniesione zawieszenie ma też swoje wady. Wdrapanie się do wnętrza Monstera wymaga nie lada gimnastyki tym bardziej, że nie ma żadnego progu mogącego ułatwić wejście do środka. Jeśli uda się nam do niego dostać to zaskakuje ono bogatym wyposażeniem, być może niespecjalnie nowoczesnym, lecz wyglądającym przyzwoito. Tworzywa w znakomitej większości są twarde i słabej jakości, ale przynajmniej poprawnie spasowane. Taka już domena użytkowych samochodów.
W przypadku naszego ekstremalnego modelu jakość materiałów nie jest najważniejsza, jednak zaskakujące jest wykorzystanie czarnego błyszczącego plastiku. Jaki jest tego sens w aucie stworzonym do ciężkiej pracy? Po krótkim czasie wszystko byłoby porysowane, co nie wygląda dobrze.
Na pochwałę zasługuje wygodna kierownica, która regulowana jest w dwóch płaszczyznach co ułatwia znalezienie optymalnej pozycji. Jeśli dodamy do tego przestronne wnętrze oraz bardzo wygodne fotele to otrzymamy komfortowe warunki do pracy. Poza tym na pokładzie pick-upa znaleźliśmy podgrzewanie foteli, system multimedialny z nawigacją, dwustrefową klimatyzację, kamerę cofania czy liczne systemy wspomagające kierowcę. Wiele osobówek nie ma tak bogatego wyposażenia.
Na początku szukaliśmy przycisku służącego do włączenia reflektorów dalekosiężnych. Mitsubishi wpadło na trochę inny pomysł niż my, bo załączają się one po włączeniu świateł drogowych. Właściwie wyklucza to możliwość doświetlenia sobie drogi światłami drogowymi, bo reflektory są tak mocne, że potrafią oślepić w dzień. Wolelibyśmy nie przekonywać się co może stać się w nocy.
Nasz egzemplarz nie posiadał żadnego zamknięcia przestrzeni ładunkowej. W pewnych sytuacjach otwarta paka umożliwia przewiezienie większych gabarytów, ale do codziennej jazdy bardziej przydatna jest chociażby zasuwana roleta. Na szczęście Mitsubishi oferuje kilka typów zabudowy. Najprostszym jest jednoczęściowa twarda pokrywa za którą trzeba zapłacić 6.416 złotych. Taki wydatek na pewno docenimy poruszając się z kompletem pasażerów.
Silnik i właściwości jezdne
Powoli przechodzimy do najciekawszej kwestii związanej ze zmodyfikowanym L200. Pick-up dostępny jest tylko z jednym silnikiem diesla o pojemności 2.4 litra, który oferowany jest w dwóch wariantach – 154 lub 184 koni mechanicznych. Pod maską Monstera pracowała mocniejsza jednostka co raczej nie powinno nikogo dziwić. Sprzęgnięto go z pięciobiegową automatyczną przekładnią, która pracuje dość ospale i zdecydowanie lepiej radzi sobie przy spokojnej jeździe. W terenie biegi można przerzucać za pomocą łopatek umieszczonych za kierownicą. Czasami okazuje się to lepszym wyjściem niż czekanie na to co zrobi komputer sterujący pracą skrzyni biegów.
Wracając jeszcze na chwilę do jednostki napędowej to nie można nie wspomnieć o jej kulturze pracy, która praktycznie nie istnieje. Nie ma dużej różnicy pomiędzy pracą na zimno czy na ciepło. Dźwięki towarzyszące jego pracy przypominają typowego starego diesla. Każde mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia powoduje duży hałas, który potęgowany jest przez szum terenowych opon. Jeszcze gorsze są wibracje w które wpada cały samochód w czasie przyspieszania, natomiast po osiągnięciu prędkości 60 km/h do wnętrza zaczynają dochodzić niezbyt przyjemne odgłosy. Swoje apogeum osiągają przy prędkości 80 – 100 km/h. Poruszając się drogami szybkiego ruchu przydałby się jeszcze jeden bieg, który mógłby obniżyć zużycie paliwa oraz hałas generowany przez silnik.
Ogromny pick-up lubi też swoje wypić, ale wbrew pozorom jest on dość oszczędny. W ruchu miejskim musimy spodziewać się spalania na poziomie 11 – 12 litrów, które w trakcie dynamicznej jazdy i korków potrafi wzrosnąć do 15 litrów. Poza terenem zabudowanym L200 Monster zadowala się 9 litrami na każde sto kilometrów. Na autostradzie z baku może ubywać 5 – 6 litrów więcej.
Stwierdzenie, że L200 Monster jest samochodem uniwersalnym byłoby przesadą. Aczkolwiek w czasie tygodniowego testu przejechaliśmy nim mnóstwo kilometrów w Warszawie i musimy przyznać, że nawet tam radził sobie całkiem nieźle. Mniejsze przełożenie układu kierowniczego, kamera cofania i dobra widoczność przydają się w takich warunkach. Najwięcej problemów w takich warunkach sprawia sama długość pojazdu oraz utwardzone i podniesione zawieszenie, które przy przejeżdżaniu przez każdy próg niemiłosiernie podskakuje. Pusta paka tylko pogarsza sytuację.
Monster został stworzony do radzenia sobie w ekstremalnych warunkach i to właśnie wtedy pokazuje pełnie swoich możliwości. Bez względu na panujące warunki. Zakopanie się nim jest praktycznie niemożliwe, a nawet jeśli specjalnie do tego doprowadzimy to wystarczy wykorzystać napęd na drugą oś, reduktor oraz blokadę mostu. Samochód wyjedzie tak jak gdyby nic nie stało na jego przeszkodzie. Kąty zejścia i natarcia są całkowicie wystarczające, dlatego strome podjazdy i zjazdy nie stanowią żadnego wyzwania.
Świetnie spisuje się stały napęd wszystkich kół Super Select 4WD II z reduktorem, który jest teraz załączany za pomocą obrotowego elektronicznego przełącznika na konsoli środkowej. Dodatkowo uzyskano podział momentu napędowego w proporcji 40:60, co poprawiło własności jezdne samochodu. Możliwe jest przełączanie pomiędzy trybami jazdy 2WD i 4WD bez zatrzymywania samochodu (przy prędkości poniżej 100 km/h), bez względu na aktualny rodzaj nawierzchni.
Dużym atutem systemu Super Select jest ustawienie “4H” stałego napędu 4WD, czyli możliwość korzystania z niego przy dowolnej prędkości jazdy i na dowolnym rodzaju nawierzchni. Jest to wciąż rzadkość w tym segmencie rynkowym, szczególnie w samochodach dysponujących reduktorem.
W szczególnym przypadku pickupa, jakim jest L200, Super Select 4WD dodaje w znaczący sposób przyczepności, gdy samochód porusza się bez obciążenia skrzyni ładunkowej. Oferuje on blokadę centralnego mechanizmu różnicowego, co gwarantuje wyjątkową sprawność w terenie, ale również kontroluje rozdział momentu obrotowego na przednią i tylną oś w trybie 4H, zapewniając znakomite i łatwe prowadzenie samochodu na bardzo zróżnicowanych nawierzchniach, od asfaltowych dróg, po śliskie, nieutwardzone trakty.
W przeciwieństwie do niektórych swoich konkurentów, Super Select wyposażony jest również w zakres niskich przełożeń („4LLc”) umożliwiających rzeczywiście terenową jazdę, podnosząc własności terenowe samochodu na jeszcze wyższy poziom.
Podsumowanie
Kilkudniowe obcowanie z Mitsubishi L200 Monster było niesamowitą przygodą. Silnik sprawia wrażenie starego dostawczego diesla, automatyczna skrzynia biegów jest ospała a w środku wiecznie panuje hałas. To wszystko schodzi na dalszy plan kiedy wjedziemy pick-upem w ciężki teren. Pokazuje tam swoje niesamowite możliwości, które nie ustępują terenówkom przygotowanym do off roadu. Szkoda tylko, że to specjalna wersja demonstracyjna.










































