Isuzu to jedno z najstarszych japońskich przedsiębiorstw motoryzacyjnych oraz jeden z największych producentów samochodów użytkowych na świecie, jednak jesteśmy pewni, że niewielu z Was o nim słyszało. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w Polsce Isuzu oferuje tylko jeden model, który w zeszłym roku został sprzedany w liczbie 335 sztuk. Jak na nasze realia to bardzo dobry wynik. Niedawno Isuzu D-Max doczekał się modernizacji, która przyniosła wiele istotnych zmian i dzięki której już wkrótce może przegonić w wynikach sprzedaży Nissana Navarę.
Stylistyka
W porównaniu do modelu sprzed faceliftingu największe zmiany zaszły w przedniej części nadwozia gdzie pojawił się praktycznie całkowicie nowy przedni pas. Widzimy tutaj nowe reflektory ze światłami do jazdy dziennej w technologii LED, zmienioną atrapę chłodnicy oraz bardziej współcześnie wyglądające światła przeciwmgielne. Na tym nie koniec. Kosmetyczne zmiany objęły maskę a zderzak przeszedł prawdziwą metamorfozę.
Jedyną zmianą w tylnej części nadwozia jest przeprojektowana klapa oraz nowe klosze lamp. Na dachu zamiast tradycyjnej antenki znajduje się tzw. „płetwa rekina”. Największe zastrzeżenia mamy do bocznych progów, które kosztują 1.900 złotych i wydają dźwięki jakby miały się za chwilę oderwać od konstrukcji.
Testowany przez nas egzemplarz stał na 18-calowych felgach z oponami 255/60R18 oraz nowym lakierem Obsidian Grey. Całość prezentuje się naprawdę świetnie. Odświeżony D-Max wygląda zdecydowanie bardziej nowocześnie i solidnie, a to może przełożyć się na zdecydowanie większe zainteresowanie ze strony klientów.
Wnętrze i wyposażenie
Modyfikacje nie ominęły wnętrza. Co prawda nie są one tak „spektakularne” jak na zewnątrz, ale pojawiło się kilka ciekawych zmian, których nie można nie docenić. Zmienił się wygląd zegarów oraz wizualizacje ekranu komputera pokładowego. Mamy nowoczesny system bezkluczykowy z przyciskiem zamiast tradycyjnej stacyjki. Poprawiła się także jakość obić.
Wnętrze jest nie tylko przestronne, ale również bardzo praktyczne i dobrze wykończone. Mamy tutaj mnóstwo schowków, uchwytów i półeczek, które są bardzo praktyczne. Uwagi mamy jedynie do schowka na desce rozdzielczej, który nie zawsze chciał się otwierać. Zajmując miejsce za kierownicą możemy poczuć się jakbyśmy zasiadali w samochodzie osobowym a nie typowym aucie użytkowym. Duża w tym zasługa regulowanej w dwóch płaszczyznach kierownicy, ale przede wszystkim dzięki szerokim i bardzo wygodnym fotelom. Znalezienie optymalnej pozycji nie stanowi najmniejszego problemu.
Na tylnej kanapie również nie ma na co narzekać. Miejsca jest sporo, a praktyczne rozwiązania w postaci uchwytów na kubki, portu USB czy podłokietnika ułatwiają podróżowanie. Szkoda tylko, że uchwyt na kubki znajduje się prawie na podłodze co nie jest zbyt funkcjonalne. Kanapa mogłaby być bardziej pochylona, ale nie będziemy się już tego czepiać, bo to przede wszystkim samochód do pracy.
Na środku konsoli centralnej znajduje się stacja multimedialna z ekranem o przekątnej 6.2 cala, która posiada nawigację oraz wyświetla obraz z kamery cofania. System działa całkiem nieźle, chociaż mógłby być nieco szybszy. Niżej umieszczono dużych rozmiarów panel klimatyzacji, który dzięki swojemu kształtowi wygląda niecodziennie i intrygująco. To ciekawe rozwiązanie, jednak zdarzyło się nam zahaczyć o wystające pokrętło temperatury.
Bardzo dobre wykończenie oraz bogate wyposażenie to bardzo mocne strony D-Maxa. A co z walorami użytkowymi? „Paka” ma długość 1552 mm, szerokość 1530 mm oraz wysokość 465 mm i umożliwia przewiezienie aż 1085 kilogramów ładunku. Testowany przez nas egzemplarz wyposażony został w pokrywę aluminiową z relingami, która zabezpiecza przewożone rzeczy, ale z drugiej strony mocno zmniejsza funkcjonalność. Na szczęście Isuzu oferuje kilka typów zabudowy, więc każdy powinien znaleźć dla siebie odpowiednią wersję.
Silnik i właściwości jezdne
Istotna zmiana nastąpiła również w przypadku zespołu napędowego. Motor 2.5 l Twinturbo został zastąpiony przez nowocześniejszy i bardziej ekonomiczny silnik o skromnej pojemności 1.9 litra. Maksymalna moc nie uległa zmianie i nadal wynosi 163 konie mechaniczne, natomiast maksymalny moment obrotowy zmniejszył się z 400 Nm do 360 Nm.
Na zimno jednostka pracuje jak typowy stary diesel. Na szczęście po osiągnięciu optymalnej temperatury we wnętrzu robi się zdecydowanie ciszej, a sam motor zaczyna pracować z większą kulturą. Nowy silnik bez problemu radzi sobie z prawie dwutonowym pick-upem, chociaż trzeba tutaj zaznaczyć, że pełnię swoich możliwości pokazuje dopiero po osiągnięciu 2.000 obrotów. Wcześniej wyraźnie brakuje mu wigoru.
Diesel nie tylko spełnia normę emisji spalin Euro 6, ale zapewnia także bardzo korzystne zużycie paliwa. W mieście możemy liczyć na spalanie na poziomie 8 – 9 litrów, natomiast w trasie bez większych problemów naszym oczom ukaże się wynik 7.0 – 7.2 litra. Uzyskane przez nas wyniki były tylko niewiele wyższe niż deklarowane przez producenta. W połączeniu ze zbiornikiem o pojemności 76 litrów pozwala na przejechanie blisko tysiąca kilometrów.
W czasie codziennej jazdy napęd przenoszony jest tylko na tylną oś za sprawą sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Została ona bardzo dobrze zestopniowana, ale jest średnio precyzyjna. Nieprzyjemne wrażenie sprawiają drgania zespołu napędowego, które w trakcie postoju przenoszą się na lewarek wprawiając go w spore wibracje.
Na utwardzonej nawierzchni D-Max prowadzi się bardzo pewnie. Jazda nim jest przyjemna dopóki na naszej drodze nie pojawiają się jakieś nierówności, których pokonywanie jest mocno odczuwalne w kabinie pasażerskiej. To akurat norma w przypadku pick-upów. To pojazdy mające w sobie DNA ciężarówek i mają radzić sobie w najcięższych warunkach.
W terenie D-Max pokazuje na co tak naprawdę go stać. Przy pomocy specjalnego pokrętła możemy przełączyć się w tryb 4H (dołączenie przedniej osi) lub 4L (reduktor), które ułatwiają poruszanie się w ciężkim terenie. Nowością jest system kontroli wjazdu pod wzniesienie, który uniemożliwia zduszenie silnika podczas stromego podjazdu i kontroluje stałą prędkość. Drugi to asystent zjazdu, który automatycznie dostosowuje prędkość zjazdu. W połączeniu z 23.5 centymetrowym prześwitem, dobrym oponami oraz dużym kątem natarcia/zajścia zapewnia świetne właściwości terenowe.

Podsumowanie
Do tej pory Isuzu D-Max miał bardzo mocną pozycję na polskim rynku ze względu na dobre wykończenie, wysoką wartość użytkową oraz korzystną cenę zakupu. Wprowadzenie nowoczesnej jednostki napędowej, drobnych modyfikacji oraz brak poważnych wad z pewnością wpłyną na jeszcze większe zainteresowanie tym modelem. Nissan ma poważne powody do obaw.
| Isuzu D-Max – dane techniczne: | |
| Silnik: | wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 1898 ccm |
| Maksymalna moc: | 163 KM przy 3.600 obr./min |
| Maksymalny moment obrotowy: | 360 Nm w zakresie 2.000 – 2.500 obr./min |
| Skrzynia biegów i napęd: | manualna, sześciobiegowa; napęd na wszystkie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | b.d. |
| Prędkość maksymalna: | 180 km/h |
| Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany): | 7,6/6,6/7,0 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 76 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 5295/1795/1860 |
| Maksymalna ładowność: | 1085 kg |
| Cena: | ~150.000 złotych (brutto) |
Właściwości terenowe:
Prześwit: 235 mm
Kąt natarcia: 30 stopni
Kąt zejścia: 25 stopni
Kąt rampowy: 25 stopni
Kąt przechyłu bocznego: 49 stopni
Głębokość brodzenia: 600 mm






































