Categories Aktualności

Większość Polaków popiera fotoradary. Jest jednak jeden problem

61 proc. Polaków popiera automatyczny nadzór na drogach, ale jego przeciwnicy mają poważne zastrzeżenia. Ponad połowa uważa, że system służy głównie do wystawiania mandatów.

Automatyczny nadzór nad kierowcami ma w Polsce więcej zwolenników niż przeciwników. Z badania Rankomat.pl wynika, że 61 proc. Polaków popiera takie rozwiązania. Przeciwnego zdania jest 17 proc. badanych.

Nie oznacza to jednak pełnej akceptacji dla sposobu działania systemu. Wśród jego przeciwników aż 52 proc. uważa, że automatyczna kontrola służy przede wszystkim do nakładania mandatów, a nie poprawy bezpieczeństwa.

Polacy chcą większej kontroli na drogach

Automatyczny nadzór obejmuje między innymi fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości czy kamery rejestrujące przejazd na czerwonym świetle.

Według badania przeprowadzonego w lipcu 2026 roku 30 proc. respondentów zdecydowanie popiera takie rozwiązania, a 31 proc. raczej je popiera.

Przeciwników jest znacznie mniej. 11 proc. badanych raczej sprzeciwia się automatycznej kontroli, a 6 proc. zdecydowanie jej nie popiera.

To oznacza, że zwolenników jest ponad trzy razy więcej niż przeciwników.

Dlaczego kierowcy popierają fotoradary?

Najważniejszym argumentem jest bezpieczeństwo. Aż 46 proc. zwolenników automatycznego nadzoru uważa, że poprawia on bezpieczeństwo na drogach.

43 proc. wskazuje na ograniczanie agresywnej i brawurowej jazdy. Dla 36 proc. ważne jest natomiast to, że system skłania kierowców do przestrzegania ograniczeń prędkości.

Kolejne 34 proc. uważa, że automatyczna kontrola może ograniczać liczbę wypadków i kolizji.

Co ciekawe, 32 proc. zwolenników docenia możliwość działania systemu przez całą dobę. Nie trzeba więc wysyłać patrolu w konkretne miejsce, aby kontrolować kierowców.

29 proc. badanych zwraca uwagę na możliwość monitorowania szczególnie niebezpiecznych lokalizacji, takich jak okolice szkół, przejścia dla pieszych czy skrzyżowania.

Przeciwnicy mówią o „maszynce do mandatów”

Tutaj obraz jest zupełnie inny.

52 proc. przeciwników automatycznego nadzoru uważa, że jego głównym celem jest wystawianie mandatów, a nie poprawa bezpieczeństwa.

35 proc. twierdzi, że system nie rozwiązuje najważniejszych problemów polskich dróg. Z kolei 34 proc. uważa, że urządzenia są ustawiane przede wszystkim w miejscach, gdzie łatwo złapać kierowcę, a niekoniecznie tam, gdzie rzeczywiście występuje największe zagrożenie.

Przeciwnicy wskazują również na wysokość mandatów, sposób rozmieszczania urządzeń oraz możliwość błędnych pomiarów.

To właśnie zaufanie do systemu może być jednym z jego największych problemów.

Wpadka z odcinkowym pomiarem prędkości na A6

Temat nie jest wyłącznie teoretyczny. W maju 2026 roku CANARD poinformował o nieprawidłowych pomiarach wykonywanych przez odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 Szczecin–Rzęśnica.

Problem dotyczył pomiarów wykonanych między 29 kwietnia a 4 maja. Przyczyną była błędna konfiguracja urządzenia przez dostawcę systemu.

CANARD wstrzymał postępowania dotyczące tych pomiarów. Jak poinformował, żadna osoba objęta błędnym pomiarem nie została ukarana mandatem.

Tego typu sytuacje mogą jednak wpływać na zaufanie kierowców do automatycznego nadzoru.

Automatyczna kontrola działa coraz szerzej

W 2025 roku urządzenia automatycznego nadzoru zarejestrowały 1 mln 307,2 tys. naruszeń. Rok wcześniej było ich 1 mln 169,5 tys.

To wzrost o 11,8 proc.

Jeszcze mocniej zwiększyła się liczba nałożonych mandatów. W 2024 roku było ich 568,5 tys., a w 2025 roku już 685 tys. To oznacza wzrost o 20,5 proc.

Nie można jednak uznać, że kierowcy nagle zaczęli znacznie częściej łamać przepisy. W tym samym czasie rozwijana była sieć automatycznych urządzeń. Większa liczba kontroli oznacza więc również większą liczbę wykrytych wykroczeń.

Większość chce kontroli, ale stawia warunek

Wyniki badania pokazują ciekawą rzecz. Polacy nie są przeciwni samym fotoradarom czy automatycznym pomiarom prędkości.

Większość akceptuje je wtedy, gdy widzi w nich przede wszystkim narzędzie poprawy bezpieczeństwa.

Problem zaczyna się w momencie, gdy automatyczny nadzór jest postrzegany jako sposób na masowe wystawianie mandatów. Dlatego tak ważne stają się lokalizacja urządzeń, przejrzystość ich działania i możliwość wyjaśnienia ewentualnych błędów.

Mandaty mogą mieć konsekwencje także poza drogą

Mandat nie musi być wyłącznie jednorazowym wydatkiem. Historia kierowcy może mieć znaczenie również przy ubezpieczeniu samochodu.

Jak wyjaśnia Katarzyna Gaweł, ekspertka ds. ubezpieczeń komunikacyjnych Rankomat.pl, pojedynczy mandat nie oznacza automatycznie wyższej ceny OC. Znaczenie może mieć jednak cała historia kierowcy i charakter popełnianych wykroczeń.

Regularne łamanie przepisów, szczególnie znaczne przekraczanie prędkości, może być postrzegane jako sygnał wyższego ryzyka.

Czy Polacy chcą fotoradarów?

Na to pytanie odpowiedź jest dość jasna. Tak – zdecydowana większość badanych je akceptuje.

Jednocześnie kierowcy oczekują, że automatyczny nadzór będzie rzeczywiście służył poprawie bezpieczeństwa. To właśnie tutaj znajduje się największa różnica między zwolennikami i przeciwnikami systemu.