Suzuki Swift – zmiany na lepsze

Na nowego Suzuki Swift czekają poważne wyzwania. Segment miejskich samochodów jest mocno obsadzony, a klienci bardzo wymagający. Swift to najbardziej znany model japońskiej marki i chyba trudno spotkać osobę, która nigdy nie słyszałaby o tym samochodzie. Tym bardziej, że od 2004 roku na całym świecie sprzedano ponad pięć milionów egzemplarzy! Jak spisali się projektanci? Czy nowy Swift okaże się sukcesem? Spróbujemy na to odpowiedzieć na przykładzie topowego wariantu.

Stylistyka

Nowa generacja najbardziej znanego modelu japońskiego koncernu to ogromny krok w przód. Miejskie autko prezentuje się teraz nieporównywalnie bardziej nowocześnie, zgrabnie i dynamicznie. Japończycy w przeciwieństwie do wielu innych producentów nie zdecydowali się na jakieś powiększenie nadwozia. I chwała im za to, bo niektórzy zdecydowanie z tym przesadzają. Miejski samochód ma mieć kompaktowe wymiary i koniec! Co prawda gdzieniegdzie we wnętrzu przybyło trochę miejsca, ale jednocześnie sama konstrukcja jest odrobinkę krótsza i niższa od poprzednika.

Naszym zdaniem najbardziej atrakcyjna jest przednia część nadwozia, gdzie pojawia się większa i agresywniej wyglądająca atrapa chłodnicy, lecz nie jest też przesadnie duża i ukryto w niej kamerę. Po bokach pojawiły się ciekawiej zarysowane reflektory ze światłami do jazdy dziennej, natomiast przez całą długość dolnej części zderzaka przebiega czarny pas. Dobre wrażenie robi nowa maska, która opada niżej i sprawia, że przód prezentuje się bardziej dynamicznie.

Z boku też jest lepiej. Udany projekt podkreślają wyraźne przetłoczenia, ładny wzór 16-calowych felg czy czarny pasek przebiegający przez słupek „C”. Zniknęła niezbyt atrakcyjna listwa boczna, ale pozostawiono staroświecką antenkę zamiast zamontować „płetwę rekina”. To akurat trudno zrozumieć.

Tylna część robi chyba najmniej imponujące wrażenie, ale to nie oznacza, że coś jest z nią nie tak. Wszystko jest jak najbardziej w porządku. Jest zgrabnie i elegancko. Mamy tutaj nowe światła wykonane w technologii LED, natomiast klapa bagażnika kończy się niżej niż u poprzednika.

Cała sylwetka jest spójna i atrakcyjna. Na szczęście projektanci nie powiększyli Swifta dzięki czemu zachował najważniejsze walory miejskiego samochodu i nie konkuruje wewnętrznie z Baleno. Niektórzy uważają, że jest bardziej kobiecy. Może rzeczywiście tak jest, ale zapewniamy, że facetom ten samochód również się podoba.

Wnętrze i wyposażenie

Jeszcze większe zmiany przeprowadzono w kabinie pasażerskiej, która została całkowicie przeprojektowana. Czy to spowodowało, że europejska konkurencja powinna zacząć drżeć o swoją pozycję? Wyposażeniem i funkcjonalnością japoński mieszczuch od nich nie odbiega, jednak we wnętrzu wciąż jest szaro i ponuro, natomiast jakość tworzyw budzi nasze poważne zastrzeżenia. Nie macie co liczyć na miękkie elementy. Wszystko to twardy plastik, który miejscami nie jest też najlepszej jakości. Nawet świetnie wyglądająca kierownica nie doczekała się skórzanego wykończenia. Może nie czepialiśmy się tego gdyby nie fakt, że to samochód za ponad 70.000 złotych a to do czegoś zobowiązuje. I nie przekonuje nas nawet to, że testowany egzemplarz po przejechaniu 25 tysięcy kilometrów nie nosił żadnych widocznych śladów zużycia. I właśnie z tego powodu Japończycy jeszcze przez jakiś czas nie zagrożą Europejczykom, który wiedzą jak trafić w gusta klientów na Starym Kontynencie. A szkoda, bo dopóki niczego nie dotkniemy to projekt wnętrza wygląda naprawdę wyśmienicie.

Jak już wspomnieliśmy o kierownicy to pociągniemy ten temat. Według nas jej projekt jest świetny. Bardzo dobrze leży w dłoniach. Jest poręczna i dobrze sprawdza się przy szybszych zmianach kierunku jazdy. Nie zapomniano o dodatkowej funkcjonalności, więc nie musimy odrywać od niej rąk i możemy się skupić na jeździe. Za nią pojawił się nowoczesny układ wskaźników (umieszczone w tubach) i kolorowy ekran komputera pokładowego na którym możemy obserwować m.in. działanie systemu hybrydowego. Doceniamy to, że pozostawiono analogowe wskaźniki, chociaż zamontowanie „patyczków” do obsługi komputera na desce rozdzielczej nie jest najlepszym pomysłem. Ani to ładne ani wygodne.

Nad konsolą centralną górują dwa okrągłe wywietrzniki, natomiast niżej umieszczono spory ekran systemu multimedialnego i pokrętła klimatyzacji automatycznej. Zaczniemy od tych ostatnich, bo wyglądają one świetnie. Ich obsługa jest prosta i intuicyjna, a trzeba też zauważyć, że zostały rozmieszczone w taki sposób, aby nie trzeba było za daleko sięgać. System multimedialny jest znany z innych modeli japońskiego koncernu. Jego menu nie jest skomplikowane a obsługa nie powinna sprawiać żadnych problemów. Minusem jest sama szybkość działania co najlepiej widać przy próbie wyszukiwania adresu w nawigacji. Często system nie nadążał z reakcją na to która literkę akurat naciskamy, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Jeśli chodzi o ilość miejsca to w przednich fotelach jest go wystarczająco dużo. Fotele są wygodne, zapewniają całkiem niezłe trzymanie boczne, chociaż siedziska mogłyby być nieco dłuższe. Przynajmniej posiadają szeroki zakres regulacji dzięki czemu można znaleźć wygodną pozycję do jazdy. Na tylnej kanapie komfortowo podróżować mogą dwie dorosłe osoby, ale dobrze, żeby nie były zbyt wysokie, bo jak można się tego spodziewać to miejsca na nogi nie jest jakoś dużo.

Zwiększył się bagażnik i jego pojemność wynosi obecnie 265 litrów. To już daje spore możliwości. Niby jest dość wysoki próg załadunkowy, ale to normalne w miejskich samochodach. Poza tym składając kanapę możemy nim przewieźć dość duże przedmioty.

Silnik i właściwości jezdne

Pod salonem czekała na nas miła niespodzianka. Wiedzieliśmy, że do naszego testu zapisano nam egzemplarz z turbodoładowanym silnikiem benzynowym o pojemności 1.0 litra, ale dopiero na miejscu okazało się, że to hybryda. Byliśmy trochę zaskoczeni, bo we wcześniej testowanych przez nas modelach taki wariant związany był ze słabszą jednostką 1.2 DualJet. Szybkie spojrzenie w cennik i okazało się, że w Swift hybryda dostępna jest zarówno z 1.2 DualJet jak i 1.0 BoosterJet.

Nowy Swift waży aż 120 kilogramów mniej od poprzedniej generacji. W podstawowej wersji waży tylko 840 kilogramów, natomiast nasze autko było cięższe o 35 kilogramów. To niesamowite jak lekkie są samochody japońskiego koncernu i to właśnie z tego powodu trzycylindrowy benzyniak radzi sobie z mieszczuchem tak znakomicie. Dla porównania Skoda Fabia z silnikiem 1.0 TSI 110 KM waży jakieś 250 kilogramów więcej niż Swift! Taka masa własna w połączeniu z turbodoładowaniem, układem hybrydowym, mocą 111 koni mechanicznych i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 170 Nm naprawdę robi robotę. Odczucia są dużo lepsze niż wskazywałyby na to dane techniczne – przyspieszenie 10.6 sekundy i prędkość maksymalna 195 km/h.

Mocy jest pod dostatkiem i zawsze jest pewien zapas. Nieważne czy na liczniku mamy 30 km/h, 50 km/h czy 100 km/h. Suzuki Swift 1.0 BoosterJet cały czas rwie się do przodu jak szalony i zachęca, żeby docisnąć pedał przyspieszenia do oporu. I nie przeszkadza w tym dźwięk generowany przez trzycylindrowca.

Nie będziemy się powtarzać i pisać na czym dokładnie polega działanie systemu SHVS, bo o tym możecie przeczytać w teście Suzuki Baleno lub Suzuki Ignis. W skrócie system wspiera jednostkę spalinową momentem obrotowym wynoszącym 50 Nm, jednak nie można go tak po prostu dodać do momentu silnika benzynowego, bo w pewnym sensie system go odciąża. Dzięki temu można uzyskać niższe zużycie paliwa a zespół napędowy „ciągnie” już od samego dołu. I to pomimo tego, że maksymalny moment obrotowy benzyniaka dostępny jest dopiero od 2.000 obrotów. Mogłoby się wydawać, że wcześniej nic nie będzie się działo. Nic z tych rzeczy, bo Suzuki Swift zachowuje się jak narwana zabawka. Na śliskiej nawierzchni trudno ruszyć bez poślizgu, a wielu kierowców było zaskoczonym tym co potrafi Japończyk.

Problem w tym, że za tak dynamiczną jednostką napędową zupełnie nie nadążają pozostałe elementy i czasem wydaje się, że 111 koni mechanicznych pod maską Swift to trochę przesada. Zawieszenie, wąskie opony i niezbyt precyzyjny układ kierowniczy nie pozwalają wykorzystać pełni możliwości.

Lewarek zmiany biegów również pozostawia niezbyt miłe wrażenia. Pracuje mało precyzyjnie, mógłby mieć mniejszy skok i pewnie nie powinniśmy się tego jakoś czepiać, ale czasem chce się szybciej zmienić biegi a wtedy można się trochę wkurzyć.

W dynamicznym pokonywaniu zakrętów nie pomoże miękkie i komfortowe zawieszenie, które podnosi poziom podróżowania, chociaż pracuje dość głośno. W zakrętach kiedy silnik prosi o więcej, zawieszenie stanowczo mówi, aby odpuścić i trochę dłużej cieszyć się jazdą. Na szczęście przy niższych prędkościach autko szybko zmienia kierunki jazdy i potrafi sprawić sporo radości.

Lekka konstrukcja nadwozia ma swoje zalety w postaci zmniejszenia zużycia paliwa czy poprawienia osiągów, ale ma też dość oczywiste wady. Otóż jest podatna na wiatr i niezbyt stabilna przy wyższych prędkościach. Jadąc z maksymalnymi dopuszczanymi prędkościami na drogach szybkiego ruchu prowadzenie samochodu staje się prawdziwym wyzwaniem. Suzuki zaczyna myszkować po całym pasie a w zachowaniu kierunku jazdy nie pomaga niezbyt bezpośredni układ kierowniczy. Pomaga w miejskich manewrach, ale Ci bardziej wymagający kierowcy raczej nie będą usatysfakcjonowani.

Jednostki napędowe japońskiej marki są znane z niezbyt dużego apetytu na benzynę. Dokładając do tego obniżoną masę samochodu i układ hybrydowy możemy poruszać się bardzo oszczędnie. W mieście powinniśmy zobaczyć 4.8 litra, w trasie 4.0 litry, a średnio 4.3 litra. Przez większość testu zużycie paliwa w mieście wynosiło 5.5 – 5.8 litra, jednak jeździliśmy dynamicznie. Trochę bardziej spokojna jazda z pewnością pozwoli poprawić ten wynik o kilka dziesiątych. Poza terenem zabudowanym bez najmniejszych problemów osiągniemy 4.3 litra, a jeśli będziemy chcieli trochę powyprzedzać i pojeździć bardziej agresywnie to trzeba będzie dorzucić 0.2 – 0.4 litra. Podobne spalanie do „miejskiego” zobaczymy także na drodze ekspresowej, gdzie z baku Japończyka powinno ubywać około 6 litrów na każde sto kilometrów.

Nie mamy żadnych zastrzeżeń co do ekonomii jazdy, bo jest ona na bardzo wysokim poziomie i dla wielu konkurentów takie wyniki pozostają w sferze marzeń. Trudno też jednoznacznie ocenić to czy warto dopłacać do hybrydowej odmiany Suzuki Swift, bo zastosowano tutaj dość ciekawy zabieg.

W przypadku testowanych przez nas wcześniej Baleno i Ignis różnica pomiędzy jednostką benzynową a wariantem hybrydowym wynosiła 7.000 złotych. Ze Swift jest trochę inna historia, bo posiadacz hybrydy może poczuć się trochę bardziej „luksusowo” niż właściciel zwykłego Swifta, a to dlatego, że najwyższa wersja wyposażenia dostępna jest ze skrzynią automatyczną lub odmianą SHVS. W hybrydzie dopłata wynosi 9.500 złotych, jednak idzie za tym naprawdę poważne doposażenie samochodu (m.in. systemy bezpieczeństwa, klimatyzacja automatyczna, nawigacja, adaptacyjny tempomat, kolorowy wyświetlacz zestawy wskaźników, pozioma regulacja kolumny kierownicy, dwa dodatkowe głośniki wysokotonowe, reflektory LED czy tylne hamulce tarczowe). Jak widać lista jest bardzo długa i dzięki temu zakup hybrydowego Swifta może okazać się dobrą inwestycją.

Podsumowanie

Nowy Suzuki Swift ma ogromny potencjał i tylko od japońskiego koncernu zależy to jak zostanie on wykorzystany. Nowoczesny design, praktyczne i przestronne wnętrze, a także ekonomiczne jednostki napędowe mogą zwrócić uwagę wielu klientów. To bardzo ciekawa propozycja dla aktywnych ludzi, jednak muszą się oni przygotować na spory wydatek, bo produkowany w Japonii Swift kosztuje przynajmniej 48.400 złotych. Nasz egzemplarz to już ponad 70.000 złotych, jednak warto pomyśleć o wersji z silnikiem 1.2 DualJet. A trzeba pamiętać też o tym, że za takie pieniądze otrzymujemy wnętrze, które nie zostało wykończone zbyt dobrymi materiałami, a to duża wada mieszczucha.

Suzuki Swift 1.0 BoosterJet Hybrid – dane techniczne:
Silnik:benzynowy, turbodoładowany, pojemność 998 ccm
Maksymalna moc:111 KM przy 5.500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:170 Nm w zakresie 2.000 – 3.500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:manualna, pięciobiegowa, napęd na przód
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:10,6 s
Prędkość maksymalna:195 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):5,7/4,0/4,6 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:37 l
Wymiary (dł./wys./szer.):3840/1495/1735
Pojemność bagażnika:265 l

Cennik

Suzuki Swift
SilnikPremiumPremium PlusElegance
1.2 DualJet 2WD 5MT48 400 zł50 400 zł
1.2 DualJet 2WD CVT55 400 zł
1.0 BoosterJet 2WD 5MT60 400 zł
1.0 BoosterJet 2WD 6AT74 900 zł
Hybrid 1.2 DualJet SHVS 2WD 5MT59 900 zł
Hybrid 1.0 BoosterJet SHVS 2WD 5MT69 900 zł