Suzuki Swift Sport 1.4 BoosterJet 140 KM

Możemy śmiało powiedzieć, że Swift Sport to kultowy model. Z niecierpliwością czekaliśmy na jego nową odsłonę i możliwość przejechania się tym zwariowanym autkiem, które jest teraz jeszcze lżejsze, mocniejsze i dostarcza więcej frajdy. Swift Sport to przedstawiciel wymierającego gatunku, ale czy można nazwać go hot hatch’em i czy warto zapłacić za niego 80 tysięcy złotych? Suzuki ma być nie tylko zabawką do sportowej jazdy, ale ważne jest też to, aby można było go normalnie użytkować.

Stylistyka

Poprzednie generacje Suzuki Swift Sport oferowane były w wersji trzydrzwiowej. Obecnie się to zmieniło i japońskie autko oferowane jest tylko i wyłącznie z dwoma parami drzwi. W takim wydaniu Swift Sport traci na sportowym wyglądzie, jednak z drugiej strony jest bardziej praktyczny a produkowanie kilku wersji nadwozia zawsze wiąże się z dodatkowymi kosztami. Naszym zdaniem zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Swift Sport miało o jedną parę drzwi mniej, ale taką decyzję podjęli projektanci i trzeba się z tym pogodzić.

Mimo wszystko to jak prezentuje się Swift Sport naprawdę może się podobać. Zwłaszcza w kolorze Champion Yellow, który na żywo wygląda wprost niesamowicie. A co lepsze nie trzeba za niego dopłacać, bo to standardowy lakier nadwozia!

W wersji Sport znacząco przeprojektowano zderzaki, atrapa chłodnicy ma strukturę plastra miodu, pojawiły się dodatkowe nakładki na progi, natomiast z tyłu powiększono spojler nad szybą i zastosowano dwie końcówki układu wydechowego, które umieszczono po przeciwległych stronach. Niby zmiany nie są bardzo duże, ale trzeba przyznać, że wystarczyły do tego, aby odróżnić Swifta Sport od zwykłej wersji.

Wnętrze i wyposażenie

W kabinie pasażerskiej najbardziej widoczną zmianą są kubełkowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, które są bardzo dobrze wyprofilowane, ale większe osoby mogą narzekać na ich wielkość. Trzeba też przyznać, że na dłuższą metę nie są one zbyt wygodne. Poza tym zmiany ograniczyły się do nieco innej kolorystyki oraz aluminiowych nakładek na pedały. Trochę szkoda, że tych zmian nie było trochę więcej. Na pewno przydałaby się trochę bardziej sportowa i mięsista kierownica, ale z jakiś powodów zdecydowano się na dość ostrożne modyfikacje.

Oznacza to, że wszystkie elementy z jakich wykończono wnętrze to twardy plastik, który nie jest najlepszej jakości, ale przynajmniej został właściwie spasowany, więc nie trzeba martwić się nieprzyjemnymi odgłosami. Jego projekt jest naprawdę ładny, ale trudno nie zwrócić uwagi na jakość. System info-rozrywki pozostał dokładnie taki jaki był, czyli niezbyt intuicyjny i atrakcyjny.

Suzuki uznało, że w pewnym sensie Swift Sport będzie topową wersją wyposażenia, więc to co znajdziemy na jego pokładzie już w standardzie jest naprawdę imponujące. Mamy tutaj reflektory w technologii LED, 17-calowe aluminiowe felgi, automatyczną klimatyzację, interaktywny system multimedialny z ekranem dotykowym 7”, nawigację, sportowe podgrzewane fotele i bardzo długą listę systemów poprawiających bezpieczeństwo. Takie podejście Suzuki wiąże się z tym, że jesteśmy skazani na to co zaoferował producent. Trzeba przygotować się na wydatek przynajmniej 80 tysięcy złotych. Nie do końca jesteśmy przekonani do podejścia Suzuki. Część pozycji z listy wyposażenia można byłoby bez najmniejszych wyrzeczeń skreślić, dzięki czemu na zakup Swifta Sport mogłoby pozwolić sobie zdecydowanie więcej klientów. Wystarczy dołożyć kilka tysięcy złotych i można będzie kupić Fiestę ST. Może gorzej wyposażoną, ale lepiej wykończoną, większą, szybszą i oferującą zdecydowanie lepsze właściwości jezdne. Co innego, gdyby trzeba było dopłacić jakieś 20 tysięcy złotych. Wówczas wybór Swifta Sport byłby łatwiejszy.

Zalety dodatkowej pary drzwi docenią pasażerowie próbujący dostać się na tylną kanapę, gdzie bez problemów w miarę wygodnie zasiądą dwie dorosłe osoby. Trzeba tylko pamiętać o tym, że to miejski samochodzik, więc miejsca na nogi nie jest tutaj jakoś dużo. To samo można powiedzieć o bagażniku, który ma pojemność 265 litrów. Do codziennego użytkowania z pewnością to wystarczy.

Silnik i właściwości jezdne

Początkowo zaskakująca może być pojemność silnika, który wykorzystano do napędzania najbardziej sportowego modelu w ofercie japońskiej marki. Mamy tutaj do czynienia z turbodoładowanym benzyniakiem o pojemności 1.4 litra, który jest mniejszy niż w przypadku sportowych samochodów konkurencji, jednak już na samym początku trzeba zaznaczyć, że Swift Sport jest zdecydowanie lżejszy. To wymierający gatunek. Swift Sport został odchudzony o 80 kilometrów i waży teraz mniej niż tonę, czyli o dobre 200 kilogramów mniej niż na przykład Peugeot 208 GTI lub Volkswagen Polo GTI.

Z jednostki napędowej wykrzesano moc 140 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 230 Nm, co raczej na nikim nie zrobi jakiegoś wielkiego wrażenia. To zdecydowanie mniej niż we wspomnianych przed chwilą hot hatch’ach, które mają nieco ponad 200 koni mechanicznych, ale można było sobie na to pozwolić ze względu na bardzo niską masę własną. To przekłada się na sporą różnicę w przyspieszeniu do setki. Swift Sport robi to w czasie 8,1 sekundy, czyli o jakieś 1,5 sekundy wolniej niż typowy hot hatch. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h i biorąc pod uwagę niską masę samochodu to może lepiej się do niej nie rozpędzać, bo mocniejszy podmuch wiatru może okazać się problematyczny.

Suzuki Swift Sport dostępny jest z napędem na przednią oś i tylko z sześciobiegową manualną skrzynią biegów do której nie jesteśmy przekonani. Niby skok lewarka jest krótki i pracuje z przyjemnym oporem, ale problem pojawia się wtedy kiedy próbujemy bardzo szybko zmieniać biegi. Wówczas odnosiliśmy wrażenie, że mechanizm nie nadąża za polecaniami kierowcy i lewarek zaczyna haczyć.

Trochę szkoda, że w Swift Sport nie mamy już silnika wolnossącego, który można byłoby kręcić trochę wyżej i przypominałby stare dobre czasy sprzed ery downsizingu. Zastosowanie turbosprężarki ma też swoje plusy. Dzięki niej moment obrotowy jest dużo większy a co za tym idzie lepsza jest również elastyczność. Tą zmianę naprawdę można odczuć.

Zawieszenie w porównaniu do standardowej wersji zostało usztywnione, jednak nie jest ono tak twarde jak w sportowych samochodach, więc nie musimy martwić się o komfort podróżowania. Nawet na gorszej jakości drogach nie powybijamy sobie plomb z zębów, ale czy nie jest ono nieco zbyt miękkie? To już kwestia gustu. Jedni będą zadowoleni z tego, że zawieszenie jest nieco mniej twarde, można było takie zastosować przy niższej masie samochodu, dzięki czemu codzienna jazda tym samochodem jest przyjemna. Jednak my jesteśmy zwolennikami twardszych nastaw w samochodzie aspirującym do miana hot hatch’a.

Trzeba przyznać, że pomimo tak zestrojonego zawieszenia Swift Sport czuje się w zakrętach jak ryba w wodzie. To co traci na prostych jest w stanie nadrobić w zakrętach, ale tutaj znowu pojawia się ale. Wspomniane, ale to brak szpery. Przy agresywnym pokonywaniu zakrętów podsterowność jest trochę zbyt wyraźna.

Na słowa uznania zasługuje układ kierowniczy, który pracuje z przyjemnym oporem. Jest precyzyjny i naprawdę dobrze pozwala wyczuć to co aktualnie dzieje się z samochodem. Bardzo dobre wrażenia odnieśliśmy jeśli chodzi o układ hamulcowy. Co prawda na początku można się zdziwić jego natychmiastową reakcją, ale po przyzwyczajeniu się do działania pedału hamulca możemy docenić jego efektywność. Trzeba tylko uważać przy mocnych hamowaniach, bo czuć lekką niestabilność tylnej osi.

Jest jeszcze coś co nie zachwyca w Suzuki Swift Sport. To dźwięk dochodzący z jednostki napędowej i układu wydechowego. Najprościej to ujmując nie jest on urzekający i raczej nikogo nie zachwyci.

Być może Swift Sport nie do końca jest hot hatch’em, ale to naprawdę szybkie auto, które z powodzeniem może być używane jako samochód na co dzień. Jak trzeba to potrafi pokazać pazur, ale nie wiąże tego z dużym zapotrzebowaniem na paliwo. A to bardzo ważna wiadomość, bo zbiornik paliwa ma tylko 37 litrów. W trasie potrzebuje 5,1 – 5,3 litra, natomiast w mieście można uzyskać wynik tylko 7 litrów. Przy większym przebiegu będzie to 7,3 – 7,8 litra. Średnia z naszego testu wyniosła 7,1 litra benzyny. To świetny wynik!

Podsumowanie

Suzuki Swift Sport jest teraz droższy niż wcześniej. Trzeba uczciwie przyznać, że lista wyposażenia jest bogata natomiast sam samochód okazuje się bardzo dobry i uniwersalny. Wspomniane na początku 80 tysięcy złotych to naprawdę wysoka cena, jednak trudno znaleźć mu podobnie skonfigurowanego konkurenta. Z jednej strony mamy nieco droższe i mocniejsze 208 GTI oraz Polo GTI, natomiast z drugiej strony słabszy, tańszy i mniej uniwersalny up! GTI. Trzeba też spojrzeć prawdzie w oczy. Japończyk nie jest tak dobrze wykończony jak konkurencja. Nie jest też tak przestronny, szybki i ergonomiczny.

Swift Sport potrafi dostarczyć mnóstwo frajdy, ma bogate wyposażenie, ekonomiczny silnik a przy tym wszystkim można go bez najmniejszych problemów traktować jako samochód do codziennej jazdy. Jak dla nas mógłby być bardziej sportowy, ale to już kwestia gustu.

Suzuki Swift Sport 1.4 BoosterJet 140 KM
Silnik:benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1373 ccm
Maksymalna moc:140 KM przy 5.500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:230 Nm w zakresie 2.500 – 3.500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:manualna, sześciobiegowa, napęd na przód
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:8,1 s
Prędkość maksymalna:210 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):6,8/4,8/5,6 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:37 l
Wymiary (dł./wys./szer.):3890/1495/1735 mm
Pojemność bagażnika:265 l
Cena egzemplarza testowego:ok. 79 900 złotych

Cennik

Suzuki Swift Sport
SilnikRocznik 2019Rocznik 2018
1.4 BoosterJet 2WD 6MT79 900 zł77 400 zł