SsangYong Musso E-XDI 220

Trochę nie rozumiemy jaki jest sens wskrzeszania starych nazw samochodów. W dodatku w sytuacji kiedy mamy do czynienia z zupełnie innym modelem. Wcześniej Musso był niezbyt urodziwym SUV-em, natomiast teraz to typowy pickup oparty na ramie. No ale mniejsza o to, bo ważniejsze jest to, że SsangYong konsekwentnie poprawia swoje samochody i dąży do tego, aby trafić w gusta europejskich klientów. Co ciekawe na stronie producenta można znaleźć jeszcze model Actyon Sports, jednak to Musso nawiązuje do nowego kierunku obranego przez Koreańczyków.

Stylistyka

Wyglądem Musso raczej nikogo nie oczaruje, ale na pewno też nie odstraszy. Prezentuje się bardzo poprawnie i swoją stylistyką nawiązuje do pozostałych modeli koreańskiej marki. Tak naprawdę nie ma tutaj wielkiej historii. To taki kolejny nowoczesny pickup.

Prezentowany egzemplarz posiadał dwie spore wady. Po pierwsze brakowało progów, które ułatwiają wdrapanie się na pokład masywnego pickupa. Drugą był brak przykrywy przestrzeni ładunkowej który znacząco ograniczał jej przydatność ze względu na radośnie hulający tam wiatr.

Zresztą przestrzeń ładunkowa to spore rozczarowanie. Nie jest ona duża, bo jej wymiary to 1570 mm x 1300 mm x 570 mm (szerokość x długość x wysokość), a jej funkcjonalność dodatkowo ogranicza brak rolety/pokrywy, której nie można zamówić nawet jako dodatkowo płatnej opcji. To samo dotyczy maksymalnej ładowności. Masa własna prezentowanego egzemplarza to 2090 kg, dopuszczalna masa całkowita to 2880 kg, więc przy komplecie pasażerów nie załadujemy tam zbyt ciężkich rzeczy. Z drugiej strony ciężkie rzeczy po prostu się tam nie zmieszczą. Brak możliwości zakrycia przestrzeni ładunkowej miało jeszcze jedną poważną konsekwencję. W czasie naszego testu występowały opady deszczu a to właściwie wykluczało przewożenie niektórych materiałów na pace Musso.

Wnętrze i wyposażenie

Kabina pasażerska to mocna strona Musso. Jest przestronna, funkcjonalna i naprawdę dobrze wykończona, dzięki czemu możemy się w niej poczuć komfortowo i przyznać, że spełnia nasze oczekiwania. Rozmieszczenie poszczególnych elementów zostało dobrze przemyślane a projektanci nie zapomnieli, że poza walorami estetycznymi liczy się również codzienna praktyczność. O tym ostatnim zapomniano przy tworzeniu Mercedesa klasy X, który w porównaniu do Musso ma kompletnie niefunkcjonalne wnętrze. Musso oferuje pojemne kieszenie w drzwiach, dużych rozmiarów schowek przed pasażerem i w podłokietniku, a także uchwyty na kubki i półeczki. I tak właśnie powinno być. Wsiadacie do samochodu i nie musicie się zastanawiać gdzie odłożyć jakieś rzeczy.

Materiały wykorzystane do wykończenia wnętrza są całkiem dobre. Oczywiście daleko mu do tego co doświadczymy w Rexton, jednak to przede wszystkim samochód użytkowy, więc istotne jest to, że nic tutaj nie skrzypi ani nie trzeszczy.

W naszej wersji zestaw analogowych wskaźników na desce rozdzielczej uzupełniał 3,5 calowy wyświetlacz komputera pokładowego, który wyglądał dość skromnie i niezbyt nowocześnie. Nie możemy się przyczepić do czytelności wyświetlanych na nim informacji, bo pod tym względem spełnia swoją rolę. Siedmiocalowy kolorowy wyświetlacz dostępny jest wyłącznie w najwyższej wersji wyposażenia.

W centralnym punkcie kokpitu umieszczono pokaźnych rozmiarów 9,2 calowy ekran systemu info-rozrywki wyposażony w nawigację. Standardem jest tutaj ośmiocalowy, jednak za dopłata 3.000 złotych można to zmienić. Do samej pracy systemu nie możemy mieć większych zastrzeżeń. Działa całkiem szybko, dobrze reaguje na dotyk a obraz z kamery cofania ma bardzo dobrą jakość. Problem pojawia się w nocy, bo ekran idealnie odbija się w tylnej szybie przez co patrząc we wsteczne lusterko tak naprawdę niewiele widzimy.

Przednie fotele są wygodne i oferują wystarczająco szeroki zakres regulacji, który umożliwia znalezienie optymalnej pozycji do jazdy. W pierwszym rzędzie jest bardzo przestronnie i wygodnie, chociaż przydałyby się boczne progi, które ułatwiałyby wsiadanie. Tylna kanapa jest dość twarda, jednak nie zapomniano tutaj o drobnych udogodnieniach dla pasażerów. Mamy płaską podłogę, podłokietnik czy nawiew klimatyzacji.

Nasz egzemplarz wyposażony był w m.in.: dwustrefową klimatyzację automatyczną, podgrzewaną kierownicę, nawiew dla drugiego rzędu, regulację kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach czy system nawigacji GPS z wyświetlaczem 9,2 cala. Decydując się na podstawową wersję wyposażenia otrzymujemy m.in.: tempomat, bluetooth, elektrycznie sterowane szyby, elektrycznie regulowane i składane lusterka, klimatyzację manualną, tylne czujniki parkowania czy zestaw systemów bezpieczeństwa. Dopiero w wersji Sapphire dostajemy elektrochromatyczne lusterko wsteczne i możemy zakupić kosztujący aż 8.000 złotych Pakiet Safety (system kamer 360, system wykrywania pojazdów w martwym polu, system monitorowania ruchu za pojazdem i system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu).

Szczerze mówiąc to trochę nie rozumiemy podejścia SsangYonga. W dobie powszechnej personalizacji samochodów robią coś zupełnie odwrotnego i zmuszają klienta do tego, aby dostosował się do ich propozycji.  Jeśli kupimy Musso Crystal to nie możemy dokupić regulacji kolumny kierownicy w poziomie czy przednich czujników parkowania, bo to wyposażenie dostępne dopiero w wersji Quartz. Różnica pomiędzy nimi jest ogromna, bo wynosi aż 31.000 złotych. Z kolei wydając 140.900 złotych na wersję Quartz nie można dokupić Pakietu Safety, bo ten oferowany jest jako opcja w droższym o 15.000 złotych Sapphire. Poza tym Musso nie wyposażymy w progi ułatwiające wsiadanie czy roletę/pokrywę części ładunkowej, bo po prostu nie ma ich w ofercie.

Silnik i właściwości jezdne

SsangYong Musso oferowany jest tylko w jednej wersji silnikowej. Mowa o jednostce wysokoprężnej o pojemności 2.2 litra, która generuje moc 181 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 400 Nm. W standardzie współpracuje z nim sześciobiegowa manualna skrzynia biegów, natomiast napęd przenoszony jest na tylną oś. W naszym przypadku mieliśmy do czynienia z sześciostopniową automatyczną przekładnia firmy Aisin (dopłata 10.000 złotych) oraz napędem na wszystkie koła (standard w Quartz/Sapphire).

To całkiem zgrany zestaw zapewniający zadowalające osiągi oraz niezły komfort podróżowania, chociaż naszym zdaniem układ kierowniczy pracuje ze zdecydowanie zbyt silnym wspomaganiem. Efekt jest taki, że ciężko odpowiednio wyczuć samochód i przy szybszej jeździe brakuje nieco precyzji. Samo zawieszenie nie najgorzej wybiera nierówności, ale przy lekkiej pace ma tendencję do podskakiwania. Mimo wszystko po kilku godzinach spędzonych w Musso w ciągu jednego dnia nie odczuwaliśmy żadnego zmęczenia. Przydałyby się tylko reflektory ksenonowe, które nie były dostępne w naszej wersji a pewnie znacząco poprawiłyby widoczność w nocy.

SsangYong Musso mierzy 5095 milimetrów długości, czyli jest nieco krótszy niż konkurenci co ma niespodziewane korzyści w mieście. Dzięki temu pickupem jest zaskakująco łatwo zaparkować w mieście i to nawet w miejscach w których byśmy się tego nie spodziewali. Tym bardziej, że wspomniane silne wspomaganie układu kierowniczego bardzo w tym pomaga.

Koreańczyk cechuje się dość rozsądnym zapotrzebowaniem na paliwo, chociaż nie można mówić, że jest jakoś nadzwyczaj ekonomiczny. Zwłaszcza w porównaniu do konkurencji, która oferuje nieco większe pojazdy. W mieście trzeba przygotować się na zużycie w granicach 12 – 13 litrów, natomiast przy bardzo spokojnej jeździe w trasie możemy zejść nawet poniżej 7 litrów. Jednak to wymaga bardziej ekonomicznego trybu jazdy, bo normalnie będzie to około 8 litrów na każde sto kilometrów. Właściwie to można się przyczepić do jednego, a mianowicie do dziwacznego przeliczania zasięgu przez komputer pokładowy. Wyjeżdżając z miasta zasięg wynosił około 450 kilometrów, zużycie paliwa zmniejszyło się o prawie połowę, a zasięg nie tylko nie wzrósł, ale jeszcze malał nieproporcjonalnie do spadku spalania.

Prześwit wynoszący 215 milimetrów i napęd na wszystkie koła dają także niezłe możliwości jazdy w terenie. Trzeba tylko pamiętać o tym, że napęd na wszystkie koła jest dołączany przez kierowcę, dlatego też trzeba zawczasu pomyśleć o tym, że może być nam potrzebny. Jeśli o tym zapomnimy to możemy być pewni tego, że spory moment obrotowy przenoszony na tylną oś będzie powodować uślizgi, ale jak już dołączymy przednią oś i reduktor to pokonamy naprawdę ciężki teren.

Podsumowanie

SsangYong Musso to kolejny udany projekt koreańskiego koncernu, którego największą zaletą jest naprawdę atrakcyjna cena. Już w podstawowej wersji wyposażenia dostajemy całkiem bogate wyposażenie, a kolejne poziomy oferują to co konkurenci, jednak w nieco niższej cenie. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę niewielkie możliwości konfiguracji poszczególnych wersji oraz to, że Musso oferuje trochę mniejszą przestrzeń ładunkową. Sami jesteśmy ciekawi czy w przypadku samochodów użytkowych klienci w mniejszym stopniu będą kierować się renomą marki a bardziej zwrócą uwagę na cenę i wartości użytkowe. Przekonamy się o tym za jakiś czas.

Ssangyong Musso – dane techniczne:
Silnik:wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 2157 ccm
Maksymalna moc:181 KM przy 4.000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:400 Nm w zakresie 1.400 – 2.800 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:automatyczna, sześciostopniowa, napęd na wszystkie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:b.d.
Prędkość maksymalna:185 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):10,9/7,2/8,6 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:75 l
Wymiary (dł./wys./szer.):5095/1840/1950

Cennik

Ssangyong Musso
SilnikCrystalQuartzSapphire
E-XDI 220109 900 zł140 900 zł155 900 zł