Renault Zoe R90 Z.E. 40

Samochody elektryczne nie cieszą się w naszym kraju zbyt dużą popularnością, więc nic w tym dziwnego, że widok francuskiego mieszczucha wzbudzał powszechną ciekawość. Od kilku miesięcy Zoe dostępne jest w jednej z sieci wypożyczających samochody na minuty, więc każdy z nas może się nim przejechać. Czy poszukując elektrycznego samochodu warto spojrzeć w kierunku Renault?

Stylistyka

Samochód elektryczny musi wyglądać nieco futurystycznie i tak właśnie jest w przypadku francuskiego mieszczucha, który pomimo upływu lat prezentuje się bardzo nowocześnie. Błękitne akcenty przypominają nam o tym, że to model elektryczny.

Renault Zoe jest dość wysokie co oczywiście związane jest z umieszczonymi w nim bateriami. Niewielkie auto wygląda bardzo pociesznie i radośnie. To świetny samochodzik dla kobiet, które z pewnością docenią jego prezencję. Może nie jest to szczyt możliwości francuskich projektantów, ale Zoe ma w sobie jakiś urok.

Wnętrze i wyposażenie

Kabina pasażerska wygląda podobnie do Clio. Co prawda znajdziemy tutaj nieco modyfikacji, ale zabrakło tej najważniejszej, czyli zdecydowanie lepszych materiałów wykończeniowych. Renault Zoe kosztuje ponad 130 tysięcy złotych a jakość plastików jest bardzo słaba. Wszystko jest twarde, plastikowe i niestety zbyt tandetnie wykonane. Nie mielibyśmy żadnych uwag gdyby ten samochód kosztował 30 – 40 tysięcy mniej, ale za grubo ponad stówkę możemy mieć znacznie większe oczekiwania.

To co od razu rzuca się w oczy to brak analogowych zegarów zamiast których mamy nowoczesny cyfrowy wyświetlacz przekazujący kierowcy podstawowe informacje związane ze zużyciem prądu, dostępnym zasięgiem czy poziomem naładowania baterii. W czasie ładowania pojawia się czas potrzebny do całkowitego naładowania baterii oraz procentowy poziom ich naładowania. Sporo miejsca zajmuje coś w rodzaju ekonomizera, który informuje kierowcę czy porusza się ekonomicznie czy może zużycie energii jest zbyt wysokie. Ogólnie to wszystko prezentowane jest bardzo przejrzyście, jednak trzeba przyznać, że trochę przestarzale.

System multimedialny jest dokładnie taki sam jak w typowym Clio, czyli niezbyt nowoczesny. Szybkość działania i reakcja na dotyk nie należą do najlepszych. Jeśli mieliście okazję jeździć kilkuletnimi samochodami tego producenta to dobrze wiecie o czym mówimy.

Ciekawie prezentują się fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. W czasie miejskiej jazdy okazują się dość wygodne, jednak nie zapewniają praktycznie żadnego podparcia bocznego co przeszkadza nawet przy normalnej jeździe. Ich drugą wadą jest brak regulacji wysokości, który związany jest z umieszczonymi w podłodze bateriami. Trzeba się przyzwyczaić do wyższej pozycji za kierownicą. Mamy również bardzo dobrą wiadomość. Wnętrze Renault Zoe jest naprawdę bardzo przestronne i bez problemów zmieszczą się w nim cztery dorosłe osoby.

Na słowa uznania zasługuje bagażnik, który ma pojemność 338 litrów. To naprawdę świetny wynik. Niestety próg załadunkowy jest dosyć wysoki, natomiast po złożeniu tylnej kanapy pojawia się spory uskok. Co gorsza tylna kanapa kładzie się w całości.

Silnik i właściwości jezdne

Renault Zoe mieliśmy okazję gościć dwukrotnie – raz w lecie i raz na początku grudnia. Musieliśmy ponowić test ze względu na usterkę silnika elektrycznego w pierwszym egzemplarzu, ale dzięki temu mogliśmy porównać jak samochód zachowuje się w całkowicie różniących się warunkach.

Francuski mieszczuch oferowany jest w dwóch wariantach – o mocy 90 oraz 110 koni mechanicznych. Do naszej redakcji trafiła słabsza odmiana, która w zupełności wystarcza do dynamicznej jazdy w warunkach miejskich.  Oba dysponują momentem obrotowym 220 Nm, który dostępny jest natychmiast, więc nie ma co przejmować się sprintem do setki wynoszącym 13,2 sekundy. W tego typu samochodach najbardziej spektakularny jest sprint do wartości 50 – 70 km/h. Szybsza jazda samochodem elektrycznym po prostu nie ma sensu, bo zużycie prądu robi się tak gigantyczne, że rozładowanie akumulatorów następuje w bardzo szybkim czasie. Latem mówimy tutaj o zużyciu energii na poziomie 12 – 15 kWh, natomiast w zimę 16 – 20 kWh. W trasie zużycie wynosiło 11 – 13 kWh.

Bateria o pojemności 41 kWh według normy NEDC ma pozwalać na teoretyczny zasięg 400 kilometrów, jednak jak doskonale wiadomo ten wynik można włożyć między bajki. Bardziej realistyczne są wartości podawane z normą WLTP, która mówi o 300 kilometrowym zasięgu. Trzeba przyznać, że jest to zasięg robiący naprawdę bardzo dobre wrażenie i powód dla którego wiele osób w czasie naszego testu interesowało się Zoe. A jak to wyglądało w praktyce?

W lecie bez większych problemów byliśmy w stanie pokonywać nim na jednym ładowaniu ponad 250 kilometrów pozostawiając sobie zawsze pewien bufor bezpieczeństwa w razie niedostępności jakieś ładowarki. Infrastruktura jest taka jaka jest i czasem trzeba przejechać kilkanaście kilometrów, żeby podłączyć się do ładowania. W bardziej zimowych warunkach (z temperaturami w okolicach 0 stopni) ten dystans zmniejszał się o około sto kilometrów, natomiast w bardziej mroźnej scenerii na pewno byłoby jeszcze gorzej. Jak widać różnice są znaczące.

I dochodzimy teraz do sedna sprawy. Największą zaletą miejskiego Francuza jest jego zasięg, który paradoksalnie okazuje się jego największą zmorą a to wszystko przez brak możliwości szybkiego ładowania. Zasięg Zoe budził szacunek innych użytkowników samochodów elektrycznych, których mieliśmy okazję spotkać w czasie ładowania Zoe. Podobnie było z przechodniami zainteresowanymi elektrycznym autkiem, którzy chętnie nas zagadywali. Wszyscy byli pod dużym wrażeniem aż do momentu pytania o kwestię ładowania. Tutaj Zoe wypada bardzo słabo i natychmiast zniechęcało to naszych rozmówców.

Powód jest dość banalny. Renault Zoe nie ma możliwości szybkiego ładowania, które pozwalałoby naładować akumulatory od 20 do 80 % w ciągu 30 minut. Gdyby tak było to w czasie krótkich zakupów można byłoby zwiększyć zasięg francuskiego samochodu o jakieś 150 kilometrów. Niestety w przypadku Zoe musimy przygotować się na długie ładowanie. Bardzo długie. Latem zajmowało nam to ponad godzinę, natomiast w grudniu bywało różnie. Przy najmocniejszych dostępnych ładowarkach o mocy 43 kW ładowanie zajmuje 2 – 3 godziny, natomiast na najczęściej spotykanych stajach ładowania o mocy 22 kW trwa 3 – 4 godziny. Oczywiście mówimy tutaj o całkowitym naładowaniu baterii samochodu od poziomu 20 – 25 %. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wybranie wersji Q90, która skraca czas ładowania z ładowarki o mocy 43 kW do 65 minut z tymże mówimy tutaj o poziomie do 80 %.

Być może po części winna jest tutaj infrastruktura w naszych miastach. Użytkowanie elektrycznego samochodu to codzienna walka o przetrwanie. Codziennie trzeba szukać miejsca gdzie można byłoby podładować akumulatory, a niestety bywa też tak, że stacja ładowania daje zdecydowanie niższy prąd ładowania niż powinna. Czasem wystarczy przełączenie kabla w inne gniazdko a czasem trzeba jechać do kolejnego punktu ładowania. Bywa również tak, że po godzinie ładowania stacja nie chce dalej ładować samochodu i trzeba szukać innego miejsca. Problemów naprawdę jest mnóstwo. W połowie naszego tygodniowego testu mieliśmy tego absolutnie dość. Jedynym akceptowalnym rozwiązaniem jest domowa ładowarka o nieco większej mocy, która pozwalałaby naładowanie akumulatorów w czasie kilku godzin. Najprostsze ładowanie z gniazdka domowego zajmuje przeszło 24 godziny.

Nie zawsze możemy naładować akumulatory korzystając z darmowych stacji ładowania. W tym przypadku możemy również skorzystać z komercyjnej sieci gdzie za 1 kWh zapłacimy 1,19 zł. Oznacza to, że koszt przejazdu stu kilometrów wyniesie około 20 złotych. Trzeba jednak pamiętać, że wkrótce te koszty mogą znacząco wzrosnąć.

Podsumowanie

Za Renault Zoe przemawia naprawdę solidny zasięg, który w zupełności wystarczy do codziennej eksploatacji i okazjonalnego wypadu poza miasto. Problemem okazuje się brak możliwości szybkiego ładowania co znacząco wydłuża ten proces i niejednokrotnie uniemożliwia przejechanie większego dystansu w ciągu jednego dnia. Jeszcze ważniejsza jest cena, która w przypadku prezentowanego egzemplarza oznacza wydatek przeszło 130 tysięcy złotych co jak na miejski samochodzik może okazać się kwotą zaporową. A szkoda, bo zasięg Zoe daje spore możliwości.

Renault Zoe R90
Silnik:elektryczny synchroniczny z uzwojonym wirnikiem
Maksymalna moc:92 KM
Maksymalny moment obrotowy:220 Nm w zakresie 250 – 2.500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:przekładnia redukcyjna (pojedyncze przełożenie), napęd na przód
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:13,2 s
Prędkość maksymalna:135 km/h
Średni rzeczywisty zasięg w lecie:300 km
Średni rzeczywisty zasięg w zimie:200 km
Pojemność akumulatora:41 kWh
Wymiary (dł./wys./szer.):4084/1562/1730 mm
Pojemność bagażnika:338 l

Cennik

Renault Zoe
SilnikZasięgLifeIntens
R90 Z.E. 40300 km132 500 zł
R110 Z.E. 40300 km143 000 zł
Q90 Z.E. 40280 km135 500 zł144 500 zł