Renault Clio Grandtour – moc oszczędzania

W obecnych czasach trudno sobie wyobrazić życie bez samochodu. Niektórzy korzystają z niego właściwie codziennie, a inni potrzebuję go tylko okazjonalnie. Nie wszyscy mają tyle pieniędzy, aby kupić sobie nowoczesnego rodzinnego SUV-a, a czasem bywa po prostu tak, że nie widzą takiej potrzeby, bo przykładowo poruszają się tylko po mieście, gdzie poruszanie się dużym samochodem jest coraz trudniejsze.

No właśnie, ale żyjemy w czasach kiedy popularność SUV-ów rośnie w bardzo szybkim tempie. A co jeśli chcielibyśmy wybrać się na wakacje jakimś przedstawicielem segmentu B? Pewnie dla niektórych to dość abstrakcyjny pomysł i wiele osób zastanawiałoby się nad tym czy spakowanie wszystkiego na dwutygodniowy wyjazd jest w ogóle możliwe. My postanowiliśmy to sprawdzić.

Stylistyka

Pomimo upływu lat sylwetka Renault Clio Grandtour wciąż prezentuje się naprawdę bardzo dobrze. Co prawda trudno doszukiwać się tutaj jakiś oszałamiających rozwiązań, raczej nikt za Clio nie będzie się oglądać, ale z drugiej strony nic w jego wyglądzie nie wzbudza żadnych kontrowersji. To wszystko za sprawą łagodnych rysów i obłych kształtów, które może już trochę odbiegają od nowoczesnych samochodów, ale sprawiają, że czas dość łaskawie obchodzi się z Clio Grandtour.

Nasz egzemplarz testowy to „zupełnie goła” wersja wyposażenia Limited, a to oznacza, że mamy tutaj podstawowe 16-calowe felgi i lakier niemetalizowany „Biel Alpejska”. Naszym zdaniem nawet w takim wydaniu prezentuje się bardzo przyzwoicie. Zwłaszcza, że czarne elementy bardzo ładnie kontrastują z białym kolorem nadwozia.

Wnętrze i wyposażenia

Jak już wspomnieliśmy, otrzymaliśmy samochód w wersji wyposażenia Limited, która jest jedynym poziomem wyposażenia dostępnym z najmocniejszą jednostką wysokoprężną. W cenniku znajdziemy mnóstwo opcji, które zwiększą komfort podróżowania i atrakcyjność wnętrza. Trzeba tylko pamiętać o tym, że dokładanie kolejnych pozycji doprowadzi do tego, że cena Clio szybko podskoczy w górę i nagle okaże się, że zakup czegoś z klasy kompaktowej będzie bardziej opłacalny. Nasz egzemplarz przypominał bardziej samochód flotowy, bo mimo wszystko to trudno nam sobie wyobrazić to, aby klient wybierający najdroższą wersję silnikową nie dołożył kilku przydatnych elementów. Tym bardziej, że 2.000 – 3.000 złotych wystarczą, aby na pokładzie Clio znalazło się brakujące wyposażenie.

Pierwsze wrażenia po zajęciu miejsca w takim Clio nie są najlepsze. Jedynym urozmaiceniem nieco ponurego wnętrza są błyszczące elementy, które niestety dość szybko się rysują. Wszystko prezentuje się trochę zbyt ascetycznie. Jakość materiałów nie jest najlepsza, chociaż to możemy wybaczyć reprezentantowi segmentu B, natomiast nie możemy przejść obojętnie obok spasowania elementów, które gdzieniegdzie powinno być lepsze. Czasem coś zaskrzypi a czasem zastuka. Jeśli mieliście styczność z najnowszymi konstrukcjami francuskiego koncernu to na pewno zauważycie, że najbardziej upływ czasu od premiery Clio widać właśnie w kabinie pasażerskiej. Ewidentnie przydałoby się jej poważne odświeżenie.

Największą zaletą wnętrza Clio jest ergonomia. Jest ono niezwykle proste w obsłudze, a umiejscowienie poszczególnych elementów zostały bardzo rozsądnie przemyślane. Nie ma tutaj mowy o jakichkolwiek niedoróbkach.

W centralnym punkcie kokpitu znajduje się siedmiocalowy wyświetlacz systemu multimedialnego Media Nav Evolution, który w wersji Limited jest standardowym wyposażeniem. To prosty i szybki w działaniu system, który jednak nie obsługuje Android Auto ani Apple CarPlay. W wersji Intens, bardziej wymagający klienci mogą dołożyć 2.200 złotych dzięki którym wyposażą swoje Clio w system R-Link Evolution.

W przednich fotelach miejsca jest pod dostatkiem i gdyby nie brak podłokietnika to byłoby nam trudno do czegoś się przyczepić. No może poza komfortem w czasie dłuższych podróży, ale o tym za chwilę. Zdecydowanie więcej powodów do niezadowolenia mogą mieć pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie, bo tam już tak dużo miejsca nie ma. Przewidziano tam przestrzeń dla trzech pasażerów, ale powiedzmy sobie szczerze, że wygodnie podróżować będą tam tylko dwie osoby. Opadająca linia dachu nie zapewnia zbyt dużej ilości miejsca nad głowami, ale osoby o wzroście 175 – 180 centymetrów jakoś się tam zmieszczą. Pod względem przestrzeni pasażerskiej Clio pasuje się w środku stawki.

To samo dotyczy przestrzeni bagażowej. Wersja Grandtour oferuje pojemność 445 litrów, czyli o 145 litrów więcej niż hatchback. To już daje jakieś możliwości, ale nie ma też co ukrywać, że podróżując z dziećmi lub w czwórkę trzeba będzie pomyśleć o dokupieniu kufra dachowego. W zdecydowanie lepszej pozycji są posiadacze Skody Fabii kombi, której bagażnik wynosi aż 530 litrów.

Silnik i właściwości jezdne

W ofercie francuskiego koncernu nie znajdziemy już diesla o mocy 110 koni mechanicznych i po dwóch tygodniach spędzonych za kierownicą Clio Grandtour wcale nas to nie dziwi. Pod maską naszego autka pracował znakomicie znany silnik wysokoprężny 1.5 dCi, który rozwija moc 90 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 220 Nm. Przekłada się to na przyspieszenie do setki w czasie 11,8 sekundy i możliwość rozpędzenia samochodu do prędkości 181 km/h.

Wbrew pozorom w zupełności wystarcza to do normalnego poruszania się. Nawet jeśli na pokładzie Clio znajduje się komplet pasażerów, a w bagażniku naprawdę sporo bagażu. Oczywiście nie można oczekiwać od niego jakiś niesamowitych osiągów, ale wysoki moment obrotowy sprawia, że jednostka napędowa cechuje się naprawdę dobrą elastycznością. Co prawda nie można liczyć na to, że w mgnieniu oka znacząco zwiększymy prędkość, ale w wyprzedzaniu to nie przeszkadza.

Największe korzyści z jednostki wysokoprężnej zauważymy na stacji paliw, którą będziemy odwiedzać naprawdę bardzo rzadko. Zgodnie z danymi technicznymi 90-konny diesel powinien zużywać w mieście 4,3 – 4,8 litra, w trasie 3,6 – 3,8 litra, natomiast średnio 4,0 – 4,1 litra oleju napędowego na każde sto kilometrów.

I są to wyniki, które przy odrobinie samozaparcia jesteśmy w stanie uzyskać. Jednak my jeździliśmy zdecydowanie bardziej dynamicznie. W trasie nad morze, gdzie na drodze ekspresowej większość czasu jechaliśmy z maksymalną dozwoloną prędkością a na drogach krajowych wyprzedzaliśmy inne pojazdy, uzyskaliśmy zużycie wynoszące 5,2 litra. W trybie mieszanym, kiedy często poruszaliśmy się na krótkich dystansach, wyniosło ono 5,0 litrów. To nieco wyższe wyniki niż deklarowane, ale jeździliśmy w naprawdę wysokich temperaturach, mocno obciążonym samochodem i zawsze staraliśmy się jeździć dynamicznie. Bez większych wyrzeczeń można je obniżyć. Wystarczyłoby włączyć system start/stop, ale spalanie było tak niskie a temperatura powietrza była bardzo wysoka, więc woleliśmy, aby system klimatyzacji cały czas pracował na pełnych obrotach.

A jak prowadzi się Renault Clio Grandtour? Bardzo poprawnie, chociaż wymaga ono przyzwyczajenia się do dość silnego wspomagania układu kierowniczego. Jeśli ktoś preferuje nieco większy opór przy kręceniu kierownicą to pewnie nie będzie tym zachwycony, ale z biegiem czasu można się do tego przyzwyczaić i przede wszystkim docenić w mieście. Na drogach szybkiego ruchu przydałoby się nieco lepsze wyczucie tego co dzieje się z kołami.

Zawieszenie także zostało ustawione z myślą o komforcie podróżowania, dzięki czemu Clio miękko wybiera nierówności, a opony o wysokim profilu sprawiają, że nierówności pokonywane są bez nieprzyjemnych doznań. Do prędkości ok. 120 km/h Clio Grandtour prowadzi się dość pewnie i przewidywalnie, chociaż jak wspomnieliśmy przed chwilą to zbyt silne wspomaganie układu kierowniczego nie daje odpowiedniej dawki informacji zwrotnych. Najlepiej widać to w czasie pokonywania ciasnych i szybkich łuków, które następują jeden po drugim. Ale czy to wada? To tylko samochodzik segment B, więc przymrużymy na to oko. Gorzej, że lewarek zmiany biegów przypomina te, które montowane są w Dacia. Jego skok jest dość duży, a wrzucając bieg wsteczny tak naprawdę nie jesteśmy pewni czy na pewno się załączył. Czasem wymaga to ponownego wysprzęglenia.

W dłuższych podróżach może przeszkadzać niezbyt wygodny fotel kierowcy. W czasie dwóch tygodni pokonaliśmy w Clio Grandtour ponad 1200 kilometrów. Spędziliśmy w nim wiele godzin i naprawdę dało się nam to we znaki. Siedziska mogłoby być dłuższe, przydałaby się regulacja odcinka lędźwiowego i podłokietnik. Wybierając się takim samochodem na wakacje trzeba wziąć pod uwagę to, że będziemy potrzebowali dodatkowych dni w czasie wyjazdu kiedy w ogóle do niego nie wsiądziemy. Wszystko po to, aby się zregenerować.

Cennik

W cenniku Grandtour jest tylko o trzy tysiące złotych droższe od hatchback’a, chociaż trzeba wziąć pod uwagę, że nie można zamówić do niego instalacji LPG. Za niewielką dopłatą otrzymujemy pokaźny bagażnik, który nie tylko ułatwi nam codzienne korzystanie z samochodu, ale przede wszystkim zrobi ogromną różnicę w czasie wyjazdów. Szkoda tylko, że jednostka dCi 90 oferowana jest tylko i wyłącznie z poziomem wyposażenia Limited, co oznacza, że chcąc wybrać wersję Intens trzeba zdecydować się na silnik benzynowy.

Nasz egzemplarz testowy został wyceniony na 66.000 złotych ze względu na to, że miał opcjonalne koło zapasowe (400 złotych). Gdybyśmy chcieli zmienić kolor Clio Grandtour to trzeba byłoby się przygotować na wyłożenie 2.000 złotych. Na taką samą kwotę wyceniono światła przednie Full LED „Pure Vision”, które robią niesamowitą różnicę w nocy. Wspomniany wcześniej podłokietnik (w zestawie z dywanikami tekstylnymi) to wydatek 645 złotych, a my dorzucilibyśmy jeszcze pakiet Klimat Plus 2 za 1.700 złotych, który zawiera klimatyzację automatyczną, czujnik światła i deszczu a także lusterka boczne elektrycznie składane.

Podsumowanie

Renault Clio Grandtour to bardzo udane autko, które dzięki sporemu bagażnikowi okazuje się praktyczne i uniwersalne. Osoby planujące pokonywać większe dystanse lub poszukujące samochodu firmowego powinny zwrócić swoją uwagę na jednostkę wysokoprężną, która cechuje się wysoką kulturą pracy i zapewnia niewielkie zużycie paliwa. To na co możemy narzekać po dwóch tygodniach to niezbyt komfortowe fotele oraz trochę przestarzały design wnętrza.

Renault Clio Grandtour 1.5 dCi
Silnik:wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 1461 ccm
Maksymalna moc:90 KM przy 4.000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:220 Nm przy 1.750 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:manualna, pięciobiegowa, napęd na przednie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:11,8 s
Prędkość maksymalna:181 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):4,3 – 4,8/3,6 – 3,8/4,0 – 4,1 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:45 l
Wymiary (dł./wys./szer.):4267/1475/1732 mm
Pojemność bagażnika:445 l

Cennik

Renault Clio Grandtour
WersjaLifeAlizeLimitedIntens
TCe 7540 900 zł50 500 zł53 600 zł
TCe 9054 000 zł57 100 zł62 000 zł
TCe 12061 100 zł66 000 zł
TCe 120 EDC67 600 zł72 500 zł
dCi 7551 400 zł59 500 zł
dCi 9065 600 zł