Mercedes X 350d 4Matic

Debiutując na rynku, klasa X była dostępna tylko z jednostką napędową doskonale znaną z Nissana Navary, jednak już od samego początku produkcji wiadomo było, że w ofercie ma pojawić się również zdecydowanie ciekawszy silnik – 3.0 V6. Mercedes reklamował klasę X jako pierwszego pickupa klasy premium, więc trudno spodziewać się tego, że tak pozycjonowany samochód powinien być napędzany silnikiem 2.3 dCi. To świetna jednostka do napędzania wołu roboczego, ale klasa premium zasługuje na coś zdecydowanie lepszego.

Nie jest tajemnicą, że klasa X nie radzi sobie najlepiej i powoli pojawiają się informacje świadczące o tym, że po zakończeniu produkcji obecnej generacji Navary, Mercedes będzie chciał zrezygnować ze sprzedaży swojego pickupa. Już w podstawowym wariancie Mercedes klasy X jest zdecydowanie droższy od swoich rywali, natomiast po wyposażeniu go w silnik 3.0 V6 robi się już naprawdę bardzo drogi, ale jeśli coś ma być premium to tanie być nie może. Czy Mercedes X 350d ma szansę na poprawienie wyników sprzedaży czy z góry jest skazany na porażkę?

Jednoznaczna ocena Mercedesa klasy X nie jest taka łatwa

Z oceną Mercedesa klasy X mamy niemały problem, ale chyba nie tylko my, bo pomimo dużych aspiracji pickup sygnowany emblematem niemieckiego koncernu zupełnie nie spełnił oczekiwań. Mogłoby się wydawać, że wejście we współpracę z Nissanem to dobry pomysł, bo stworzenie własnego pickupa pochłonęłoby mnóstwo pieniędzy i czasu. Problem w tym, że Navara to świetny pojazd do ciężkiej pracy, ale jego nieco spartański charakter tłumaczy niewygórowana cena. Zresztą w zeszłym roku zarejestrowano 354 sztuki Nissana Navary, natomiast Mercedesa klasy X zaledwie 200 sztuk. Dla porównania liderem polskiego rynku był Ford Ranger, którego zarejestrowano aż 911 egzemplarzy.

Naszym zdaniem największym problemem Mercedesa klasy X jest samo pozycjonowanie modelu, który reklamowany był jako pierwszy pickup klasy premium, jednak jakość wykończenia wnętrza zupełnie do tego nie pasuje. Oczywiście trzeba uczciwie zauważyć, że na pokładzie klasy X znajdziemy znakomicie zaprojektowany środkowy pas, mnóstwo systemów bezpieczeństwa, mnóstwo systemów wspierających kierowcę i najnowocześniejsze technologie. Mamy bardzo funkcjonalny system multimedialny, a także świetne wyciszenie, dzięki czemu właściwie w ogóle nie słychać pracy jednostki napędowej a jadąc z prędkościami autostradowymi we wnętrzu nadal jest cicho. To niewątpliwe zalety niemieckiego pickupa, jednak pozostawiono zbyt wiele elementów przypominających, że klasa X powstała na bazie Nissana Navary.

Niby fotele są wygodne, ale kolumna kierownicy porusza się tylko w pionie, więc możemy zapomnieć o znalezieniu optymalnej pozycji za kierownicą, a ile to mogłoby kosztować? Wybierając się w trasę fajnie byłoby skorzystać z podłokietnika, jednak w klasie X jest on bardzo krótki i nie ma możliwości wysunięcia go bliżej deski rozdzielczej, więc o korzystaniu z niego możecie zapomnieć. Mnóstwo przycisków, przełączników a nawet kluczyk to elementy żywcem wzięte z Nissana. Swoją drogą to przykre, że zwykły miejski samochód ma porządniejszy kluczyk niż pickup za ponad ćwierć miliona złotych. Jak na klasę premium to już naprawdę sporo wad, ale tym co dopełnia czarę goryczy są niesamowicie tandetne tworzywa jakie znajdziemy w wielu miejscach kabiny pasażerskiej. To po prostu nie przystoi pojazdowi aspirującemu do klasy premium.

Przejdźmy do najważniejszej części testu X 350d

W zeszłym roku mieliśmy okazję testować klasę X napędzaną silnikiem o pojemności 2.3 litra, który generował moc 190 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 450 Nm. To dobry wariant dla pickupa mającego pełnić rolę wołu roboczego, bo dokładnie taką jednostkę można znaleźć we francuskich dostawczakach. W czasie naszego poprzedniego spotkania z klasą X trochę narzekaliśmy na zbyt słabą jednostkę napędową, która jest także trochę zbyt prymitywna jak na samochód mający aspirować do klasy premium. Właśnie z tego powodu z dużymi oczekiwaniami czekaliśmy na test Mercedesa klasy X z silnikiem 3.0 V6, który pracuje bardziej kulturalnie i nie ma nic wspólnego z typowym dieslem montowanym w pickupie.

To właśnie ta jednostka wzbudza największe zainteresowanie co absolutnie nie powinno nikogo dziwić. Z trzylitrowego diesla wykrzesano aż 258 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 550 Nm, dzięki czemu potężny pickup osiąga pierwszą setkę w czasie 7,8 sekundy i może rozpędzić się do prędkości 205 km/h. To osiągi robiące naprawdę imponujące wrażenie i potrafiące zawstydzić niejedną osobówkę. Z tego też powodu zastosowano tutaj wzmocnioną automatyczną przekładnię 7G-Tronic Plus oraz zastosowano stały napęd na wszystkie koła 4Matic. Z jednej strony chodzi o niezawodność natomiast z drugiej o bezpieczeństwo i możliwie jak najlepszą trakcję w każdych warunkach. Uwierzcie nam, że nie ma w tym ani krzty przesady, bo tak mocny silnik zapewnia rewelacyjne przyspieszenie i nie traci wigoru nawet przy prędkościach autostradowych. Trzeba tylko pamiętać, że to pickup ważący prawie 2300 kilogramów, więc pomimo dobrych hamulców, wytracenie prędkości trochę zajmuje. Jeśli chodzi o frajdę z jazdy to trzylitrowy silnik robi robotę. W rzeczywistości każde mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia wbija podróżujących w siedzenia, chociaż naszym zdaniem brakuje trochę bardziej rasowego brzmienia widlastej jednostki.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, przeniesienie napędu powierzono siedmiobiegowej automatycznej przekładni 7G-Tronic Plus, której konstrukcja została wzmocniona, aby jeszcze lepiej wytrzymała potężne obciążenia. Do pracy automatycznej przekładni nie mamy właściwie żadnych zastrzeżeń, ponieważ niezauważalnie żongluje biegami i dopiera poszczególne przełożenia bez chwili zawahania. Jedyne na co możemy trochę narzekać to sama reakcja na kickdown, która mogłaby być nieco szybsza, ale mamy tutaj do czynienia z pickupem, więc nie będziemy się tego czepiać. Dodatkowo za kierownicą umieszczono manetki do manualnej zmiany biegów, które naszym zdaniem nie mają najmniejszego sensu. Automat naprawdę działa bardzo dobrze, więc nie ma potrzeby zawracania sobie głowy ręcznym przerzucaniem biegów. Lepiej skupić się na prowadzeniu tego potwora, bo w mieście trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Klasa X 350d ma w sobie trochę więcej Mercedesa niż testowana przez nas odmiana X 250d, chociaż nie można spodziewać się tutaj cudów. To wciąż pickup i pomimo tego, że ma lepsze zawieszenie i układ napędowy to nadal daleko mu do komfortu jazdy i prowadzenia znanego z samochodów osobowych. Aczkolwiek X 350d jest zaskakująco komfortowy i stabilny jak na tego typu samochód, co znacząco ułatwia wykorzystanie potencjału potężnego silnika. Ciekawym dodatkiem mógłby być Dynamic Select, który pozwala na wybór spośród pięciu trybów jazdy (Eco, Comfort, Sport, Manual i Offroad). Jednak różnice pomiędzy poszczególnymi trybami ograniczają się do niewielkich zmian w sile wspomagania układu kierowniczego, pracy skrzyni biegów czy reakcji pedału przyspieszenia. Przez 95 % testu poruszaliśmy się w trybie Comfort, który naszym zdaniem jest najbardziej odpowiedni do klasy X. Poza nim warto zainteresować się trybem Offroad, który jest dedykowany jeździe terenowej.

Już słabsza jednostka napędowa udowodniła nam to, że Mercedes klasy X ma bardzo dobre zdolności terenowe i właśnie tego można było się spodziewać po niedalekim kuzynie Nissana Navary. A mocniejszy silnik w połączeniu z napędem na wszystkie koła, reduktorem i blokadą tylnego dyferencjału jeszcze te możliwości poprawiają. Szkoda, że testowany przez nas egzemplarz wyglądał tak a nie inaczej, bo to kompletnie zniechęcało do wybrania się w ciężki teren i właściwie uniemożliwiało sprawdzenie możliwości klasy X. Niedawno testowaliśmy Isuzu D-Max Arctic Truck, którym był wręcz stworzony do jazdy w horrendalnie ciężkim terenie, natomiast X 350d jest tak odpicowany, że za chwilę można byłoby coś uszkodzić. A to przy tak drogim samochodzie mogłoby być naprawdę kosztowne.

Stosunkowo miękkie zawieszenie, dobre wyciszenie i wygodne fotele sprawiają, że jazda Mercedesem klasy X jest naprawdę bardzo komfortowo. A jest tak przynajmniej wtedy kiedy jeździmy w trasie, bo poruszanie się takim kolosem w mieście wcale nie należy do najprzyjemniejszych doznań. Niby nasz egzemplarz został wyposażony w system kamer 360, jednak to wciąż toporny pickup, który ma duże przełożenie układu kierowniczego i porusza się po wąskich uliczkach trochę jak słoń w składzie porcelany. Co prawda większość naszego testu spędziliśmy w mieście, gdzie poruszaliśmy się po ciasnych uliczkach i parkowaliśmy w różnych miejscach, więc jak najbardziej da się przeżyć z pickupem w mieście, jednak naprawdę nie jest to niczym przyjemnym.

Mercedes X 350d zapewnia zaskakująco dobre osiągi i sprawia mnóstwo frajdy z jazdy, jednak wiąże się to ze zdecydowanie wyższym zużyciem paliwa niż w przypadku wersji X 250d. No cóż. Właśnie tego można było się spodziewać po silniku 3.0 V6. W mieście trzeba liczyć się ze zużyciem w granicach 10 – 12 litrów, ale nietrudno podbić ten wynik do 14 – 16 litrów. A uwierzcie nam, że wrażenie jakie robi klasa X w momencie przyspieszania zachęca do tego, żeby zapomnieć o oszczędnej jeździe. Zdecydowanie lepiej jest poza miastem, gdzie można zejść poniżej 8 litrów, natomiast na drodze ekspresowej na wyświetlaczu komputera pokładowego nie powinno być to więcej niż 10 litrów. Biorąc pod uwagę blisko 260 koni mechanicznych są to wyniki, które można uznać za satysfakcjonujące.

Podsumowanie

Czy Mercedes X w wersji 350d robi lepsze wrażenie niż 250d? Bez wątpienia tak. Ma lepszą dynamikę, zawieszenie i daje bez porównania więcej frajdy z jazdy, aczkolwiek jest bardziej paliwożerny i zdecydowanie droższy niż odmiana 250d, która i tak nie należała do tanich. Pytanie tylko czy Mercedes trafi do klientów chcących zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych tylko po to, żeby mieć pod maską fajniejszy silnik? Być może byłoby tak, gdyby wersja 350d oferowała wykończenie przypominające klasę premium, a jeśli nie różni się ono od tego co widzieliśmy w 250d to po co przepłacać? Pickup to dalej przede wszystkim samochód użytkowy a co za tym idzie ważniejsza jest tutaj cena zakupu i eksploatacji, a pod tym względem klasa X wypada niezbyt dobrze. Zresztą najlepiej wskazuje o tym planowany koniec sprzedaży klasy X.

Przeczytajcie testy innych samochodów na naszej stronie

Mercedes klasy X 350d 4Matic A/T
Silnik:wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 2987 ccm
Maksymalna moc:258 KM przy 3.400 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:550 Nm w zakresie 1.400 – 3.200 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:automatyczna, siedmiostopniowa, napęd na wszystkie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:7,9 s
Prędkość maksymalna:205 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):10,0 – 10,3/8,1 – 8,3/8,8 – 9,0 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:73 l
Wymiary (dł./wys./szer.):5340/1819/1920 mm
Ładowność:861 – 1001 kg
Cena prezentowanego egzemplarza:ok. 274 000 zł

Cennik

Mercedes klasy X
SilnikWersjaCena netto
X 350 d 4MATICPROGRESSIVE179 700 zł
X 350 d 4MATICPOWER189 900 zł