Kia Picanto GT Line – mały, ale wariat

Segment miejskich samochodów to chyba najtrudniejszy kawałek chleba dla koncernów motoryzacyjnych. Konkurencja jest olbrzymia. Wymagania klientów wysokie a to sprawia, że projektanci głowią się nad wymyśleniem jakiś nowinek mogących wyróżnić ich samochód i przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów. Jednym z ciekawszych rozwiązań jest tworzenie trochę bardziej sportowych wariantów, które wyglądają zadziornie i nietuzinkowo. Niekoniecznie wiążą się z tym sportowe osiągi, ale sportowe warianty świetnie pasują do małych, zwinnych autek.

Stylistyka

W porównaniu do poprzedniej generacji rozstaw osi zwiększył się o 15 milimetrów i wynosi obecnie równe 2400 milimetrów. Przedni zwis skrócono o 25 milimetrów co sprawiło, że koła zostały przesunięte bliżej narożników. Sam model nadal mierzy 3595 milimetrów długości, 1595 milimetrów szerokości i 1485 milimetrów wysokości, jednak wnętrze zyskało na przestronności. Co ciekawe trzecia generacja dostępna jest tylko w wersji pięciodrzwiowej. Wcześniej oferowane było także nadwozie trzydrzwiowe.

Nowe Picanto wygląda świeżo, dynamicznie i bardzo charakternie. W przedniej części nadwozia uwagę zwraca tzw. tygrysi nos będący znakiem charakterystycznym dla nowej linii modelowej. Niewielką atrapę chłodnicy wypełniają akcenty w kolorze czerwonym kojarzące się natychmiast ze sportem, które znajdziemy również przy wlotach powietrza. Po bokach umieszczono podłużne reflektory zawierające w sobie światła do jazdy dziennej oraz kierunkowskazy wykonane w technologii LED. Trochę szkoda, że nie zdecydowano się na zamontowanie w pełni ledowego oświetlenia, ale projektorowe reflektory świecą całkiem nieźle. Przedni pas uzupełniają niewielkie, okrągłe światła przeciwmgielne umieszczone w chromowanych otoczkach.

Boczna część nadwozia z przetłoczeniami, dużymi drzwiami i wysoko poprowadzonym dachem kontynuuje dobre wrażenie, które można było odnieść już od pierwszego spojrzenia na autko. Dopiero tutaj można dostrzec jak niewielkim samochodem jest Picanto. Naszą odmianę charakteryzowała czerwona listwa umieszczona na progu oraz sporych rozmiarów obręcze ze stopów lekkich. Dach wieńczy sportowa lotka. Niewielkim minusem jest brak anteny w kształcie płetwy rekina, która wyglądałaby zdecydowanie lepiej niż tradycyjna antena.

Tylna część nadwozia prezentuje się atrakcyjnie i oryginalnie. Postawiono na duże tylne światła w kształcie litery „C”, natomiast w zderzaku umieszczono spore światło przeciwmgielne i wsteczne. Na lekkiej klapie bagażnika zamontowano oznaczenie „GT Line” oraz kamerę cofania. Na samym dole znajdziemy dyfuzor oraz chromowaną końcówkę układu wydechowego przypominającą o wyjątkowym charakterze tego modelu.

Obecna generacja Picanto prezentuje się znakomicie. Zwłaszcza w testowanej przez nas wersji GT Line, która posiada specjalny pakiet stylistyczny. Składa się na niego sportowa stylistyka zderzaków, dyfuzor tylnego zderzaka, zewnętrzne nakładki progowe, akcenty stylistyczne w kolorze czerwonym, podwójna końcówka układu wydechowego i dedykowane 16-calowe obręcze kół.

Wnętrze i wyposażenie

Za stylistyką nadwozia nadąża projekt wnętrza, który zaskakuje nie tylko ergonomią i nowoczesnością, ale przede wszystkim przestronnością. We wnętrzu miejsca jest naprawdę bardzo dużo dzięki czemu bez problemów zmieszczą się tam cztery dorosłe osoby. To aż dziwne, bo na co dzień nie czuć, że siedzimy w małym miejskim samochodzie. Jedyne co o tym przypomina to trochę mniej miejsca na nogi, ale trudno oczekiwać czegoś innego po konstrukcji mierzącej niecałe 3.6 metra.

Najważniejsze jest miejsce pracy kierowcy. Przednie fotele są bardzo wygodne, szerokie i zapewniają całkiem dobre podparcie boczne. W wersji GT Line są one wykończone skórą ekologiczną w kolorze czarnym z ozdobnymi wstawkami i przeszyciami w kolorze czerwonym. Nie tylko wyglądają świetnie, ale po blisko dwudziestu tysiącach kilometrów nie było widać na nich żadnych śladów zmęczenia. To bardzo dobrze świadczy o ich jakości. Nie zabrakło tutaj funkcji podgrzewania i trzystopniowej regulacji ułatwiającej znalezienie odpowiedniej pozycji do jazdy.

Skórzana kierownica bardzo dobrze leży w dłoniach natomiast umieszczone na niej przyciski umożliwiają sterowanie najważniejszymi funkcjami bez konieczności odrywania rąk od koła kierownicy. Miłym dodatkiem jest funkcja podgrzewania, którą docenimy zwłaszcza w chłodniejsze dni. Dawniej takie rozwiązanie zarezerwowane było tylko dla samochód klasy premium. Teraz jest to trochę bardziej powszechne wyposażenie, chociaż w przypadku miejskich samochodów nie jest ono jeszcze tak popularne. Jeśli mielibyśmy się do czegoś przyczepić to tylko do jej wielkości. Po prostu mogłaby być mniejsza.

Za kołem kierownicy znajdują się czytelne analogowe zegary pomiędzy którymi umieszczono niewielki wyświetlacz komputera pokładowego. Postawiono tutaj przede wszystkim na prostotę i przejrzystość. Naszym zdaniem Kia mogłaby być wzorem dla innych w jaki sposób zaprojektować układ zegarów, aby był atrakcyjny wizualnie i czytelny w każdych warunkach.

Nad konsolą centralną góruje siedmiocalowy dotykowy ekran systemu info-rozrywki, który został umieszczony na wysokości wzroku kierowcy dzięki czemu udało się zaoszczędzić więcej miejsca na pozostałe przyciski i przełączniki. Początkowo byliśmy sceptycznie nastawieni do takiego rozwiązania, ale z biegiem czasu okazuje się to naprawdę bardzo praktyczne. Obsługa systemu jest prosta i intuicyjna, natomiast jego rozdzielczość, szybkość działania i jakość obrazu z kamery cofania zasługują na słowa uznania. Takie umiejscowienie ekranu ma też pewną wadę a mianowicie z pozycji kierowcy ciężko obsługiwać go w czasie jazdy. Trzeba się trochę wychylić a nie zawsze jest to możliwe w danym momencie. Dotyczy to przede wszystkim korekt w ustawieniach nawigacji. Wówczas najlepiej na chwilę się zatrzymać, zmienić ustawienia i dopiero kontynuować jazdę.

Pod poziomymi wlotami powietrza znajduje się panel sterowania automatyczną klimatyzacją, który obsługuje się wygodnie i nie wymaga odrywania wzroku od drogi. Tuż pod nim zamontowano specjalną półeczkę na telefon, który można podłączyć do wejścia aux lub usb. Jednak jeśli macie pięciocalowy smartfon to lepiej położyć go trochę niżej, bo przy pierwszym mocniejszym przyspieszaniu lub zakręcie może z niego spaść. Ciekawym rozwiązaniem są rozkładające się uchwyty na kubki, które możemy złożyć i uzyskać nieco więcej miejsca na odłożenie innych przedmiotów.

Materiały wykorzystane do wykończenia wnętrza mają odpowiednią jakość. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, nasz egzemplarz przejechał już prawie 20.000 kilometrów a w jego wnętrzu nie było widać żadnych niepokojących śladów zużycia. Może brzmi to dziwnie, że piszemy coś takiego o nowym samochodzie, ale auta prasowe mają bardzo ciężkie życie i wielokrotnie przy takim przebiegu widać już pewne objawy zmęczenia materiału. Najważniejsze w przypadku miejskiego autka jest spasowanie elementów, które nie budzi żadnych zastrzeżeń. Przejeżdżanie przez progi zwalniające, nierówności i ubytki w drodze nie generuje nieprzyjemnych odgłosów trzeszczących plastików.

W ogóle to we wnętrzu Picanto jest wyjątkowo cicho. Udało się to osiągnąć dzięki zastosowaniu nowych materiałów odizolowujących kabinę pasażerską od jednostki napędowej, szumów powietrza oraz opon. Według nas to najlepiej wyciszony miejski samochód. Wystarczy wjechać na drogę ekspresową, aby się o tym przekonać.

Wersja GT Line charakteryzuje się tapicerką ze skóry ekologicznej w kolorze czarnym z czerwonymi wstawkami, podłokietnikami w drzwiach wykończonymi skórą ekologiczną, czerwonymi przeszyciami, elementami stylistycznymi na panelach drzwiowych i aluminiowymi nakładkami na pedały.

Poprzednia generacja Kia Picanto dysponowała skromnym bagażnikiem o pojemności 200 litrów. W nowym modelu zyskano dodatkowe 55 litrów, które po złożeniu siedzeń dają łączną pojemność 1010 litrów. Jak na miejskie auto jest to naprawdę dużo.

Silnik i właściwości jezdne

W przypadku testowanego przez nas modelu nazwa GT Line oznacza jedynie wyższy poziom wyposażenia, który dostępny jest w każdym wariancie silnikowym. To znaczy, że możemy wybrać GT Line z trzycylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności jednego litra, który osiąga oszałamiającą moc 67 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy 96 Nm. Trochę to zabawne, bo w takiej konfiguracji usportowione Picanto osiąga pierwszą setkę w 14.3 sekundy.

Na całe szczęście egzemplarze prasowe są zazwyczaj bardzo bogato wyposażone dlatego w naszym przypadku dysponowaliśmy mocniejszą jednostką benzynową o pojemności 1.2 litra. Wykrzesano z niego 84 konie mechaniczne i 122 Nm. momentu obrotowego, co może nie robi wrażenia, ale już po pierwszych kilometrach Picanto potrafi zaskoczyć. Tym bardziej, że wkręcanie silnika na wyższe obroty nie wiąże się z nieprzyjemnymi dźwiękami, wręcz przeciwnie, bo zachęca do opóźnienia zmiany biegu. Czterocylindrowiec zapewnia bardzo dobrą dynamikę w każdym zakresie obrotów silnika i nie potrzebuje przy tym nadmiernych ilości benzyny. Może nie jest tak dobrze jak twierdzi Kia, ale jest przyzwoicie.

Zadanie przeniesienia napędu na przednie koła powierzono pięciobiegowej manualnej skrzyni biegów, która pracuje płynnie i została dobrze zestopniowana dzięki czemu nie musimy ciągle wachlować poszczególnymi przełożeniami. Na drogach szybkiego ruchu przydałby się szósty bieg, ale to norma w przypadku miejskich samochodów, więc nie będziemy się tego jakoś mocno czepiać. Bardziej irytujące są problemy ze wrzuceniem wstecznego biegu co kojarzy się ze znacznie tańszymi i bardziej tandetnym konstrukcjami. Czasem konieczne jest wciśnięcie sprzęgła jeszcze raz.

W mieście Kia Picanto radzi sobie naprawdę świetnie. I to nie tylko ze względu na kompaktowe rozmiary, kamerę cofania i systemy wspomagające kierowcę. Spora w tym zasługa niskiej masy całej konstrukcji wynoszącej 864 kilogramy. Dzięki temu pomimo niewielkiego silniczka Picanto potrafi być bardzo dynamiczne i żwawe. Zwłaszcza przy prędkościach „miejskich”, bo samo osiągnięcie pierwszej setki zajmuje 12 sekund, natomiast wskazówka prędkościomierza zatrzyma się na wartości 173 km/h. Trzeba tylko pamiętać o tym, że komplet pasażerów na pokładzie lub mocniejsze podmuchy wiatru są natychmiast odczuwalne.

Niska masa nie wiąże się z mniejszym bezpieczeństwem, bo nowe Picanto w ponad 44 % zostało wykonane ze stali o wyjątkowo wysokiej wytrzymałości. W najbardziej wrażliwych miejscach wykorzystano elementy tłoczone na gorąco, dzięki czemu nadwozie ma większą sztywność i wytrzymałość.

Wrażenie sztywności zawieszenia potęgują jeszcze dużych rozmiarów obręcze kół z oponami o profilu 195/45 R16. Sztywne nastawy zachęcają do bardziej dynamicznej jazdy, chociaż wiąże się to z nieco niższym komfortem podróżowania po drogach o gorszej nawierzchni. Na równej drodze jest naprawdę bardzo przyjemnie. Ze względu na rozstaw osi pokonywanie poprzecznych nierówności nie jest specjalnie miłe, ale na szczęście nie słychać przy tym nieprzyjemnych dźwięków pracy zawieszenia. Picanto zaskakuje jeszcze jednym – prowadzeniem. Układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny i przekazuje kierowcy wystarczająco dużo informacji na temat tego co dzieje się aktualnie z kołami. Przyczepność, stabilność i sztywność sprawiają, że Picanto GT Line potrafi pokazać pazurek.

Na koniec kilka słów na temat ekonomii jazdy. Producent deklaruje, że Kia Picanto 1.2 DOHC zużywa w mieście 5.9 litra, w trasie 3.8 litra, natomiast w cyklu mieszanym 4.6 litra benzyny. Być może przy stosowaniu zasad ecodrivingu i w lepszych warunkach atmosferycznych można się do taki wartości zbliżyć, ale w czasie naszego testu zapotrzebowanie jednostki na paliwo było trochę wyższe. Poza terenem zabudowanym możemy liczyć na zużycie wynoszące 4.5 – 4.7 litra, a jeśli wyjedziecie na drogę ekspresową to Kia nie powinna potrzebować więcej niż 6 litrów. W mieście trzeba przygotować się na zużycie na poziomie 7.0 – 7.5 litra.

Podsumowanie

Według nas Kia Picanto GT Line to najciekawszy przedstawiciel segmentu miejskich samochodów. Autko zrobiło na nas świetne wrażenie. Picanto prezentuje się zadziornie i atrakcyjnie, dzięki czemu można wyróżnić się w miejskim zgiełku i uśmiechnąć na jego widok. Taki wygląd od razu przywołuje skojarzenia, że pod maską musi znajdować się jakaś ciekawa jednostka napędowa. Mogłaby być nieco mocniejsza, bo obecne silniki nie wykorzystują w pełni świetnej przyczepności i stabilności. Pomimo tego samochód w warunkach miejskich jest naprawdę bardzo żwawy. Kia Picanto wskoczyła na wyższy poziom. To oczywiście wiąże się z wyższymi kosztami zakupu, ale naszym zdaniem jest wart swojej ceny.

Kia Picanto 1.2 DOHC – dane techniczne:
Silnik:benzynowy, wolnossący, pojemność 1248 ccm
Maksymalna moc:84 KM przy 6.000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:122 Nm przy 4.000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd:manualna, pięciobiegowa, napęd na przednie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h:12,0 s
Prędkość maksymalna:173 km/h
Średnie spalanie (miasto/trasa/mieszany):5,9/3,8/4,6 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa:35 l
Wymiary (dł./wys./szer.):3595/1485/1595
Pojemność bagażnika:255 l
Cena prezentowanego egzemplarza:~62 000 złotych

Cennik

Kia Picanto
SilnikMLGT Line
1.0 MPI 67 KM 5MT39 990 zł43 990 zł52 990 zł
1.2 MPI 84 KM 5MT41 990 zł45 990 zł54 990 zł
1.2 MPI 84 KM 4AT49 990 zł58 990 zł